Front jak domino. Padło Zołote, padł Siewierodonieck, pada Lisiczansk

Dokonuje się to, co od dawna wydawało się nieuniknione. Ukraińcy tracą wschodnią część swojego Donbasu i resztkę kontrolowanego przez siebie obwodu Ługańskiego. Udało im się jednak sprawić, że Rosjanie zapłacili za ten sukces ogromną cenę. I głównie z tego powodu trudno mówić o jakiejś wielkiej klęsce Ukrainy.

Sytuacja Ukraińców we wschodnim Donbasie jest bardzo ciężka już od ponad tygodnia, kiedy ostatni raz ją szerzej opisywaliśmy. Po rosyjskim przełamaniu ukraińskiej obrony na południe od Lisiczanska doszło do reakcji łańcuchowej i zagrożenia całego zgrupowania wojska Ukrainy w tym rejonie. Efektem jest to, co przepowiadano od dawna, czyli wycofanie się ukraińskiego wojska na zachód.

Ukraińcy uchodzą na zachód

Rosjanie dzisiaj publikują już nagrania z dużej rafinerii prawie na zachód od Lisiczańska, w Wierchnokamiance. Jeszcze tydzień temu to było centrum kontrolowanego przez Ukraińców wschodniego krańca Donbasu. Na zapleczu ich pozycji obronnych. Nie działająca od wojny w 2014/15 roku rafineria miała być potencjalnie poważnym punktem oporu, ale najwyraźniej została przez Ukraińców porzucona, przynajmniej w części, bez ciężkich walk. Wskazuje to na generalne załamanie się ukraińskiej obrony w tym rejonie i najpewniej odwrót na zachód, aby uniknąć okrążenia w rejonie Lisiczańska.

W sieci są nagrania wykonane w niesprecyzowanych miejscach, które pokazują całe kolumny ukraińskich żołnierzy i pojazdów ewidentnie się wycofujących. Czasem pod ostrzałem rosyjskiej artylerii. Jest możliwe, że przedstawiają aktualne generalne wycofywanie się z resztki obwodu Ługańskiego.

Korytarz pod teoretyczną kontrolą Ukraińców prowadzący z rejonu Lisiczańska na zachód, ma już tylko około 10 kilometrów szerokości. Główna droga jeśli nie została wprost zajęta przez Rosjan, to na pewno jest pod ich bezpośrednią obserwacją i ostrzałem. Jak widać na powyższym nagraniu, wycofywanie się musi być prowadzone drugorzędnymi i polnymi drogami. 10 kilometrów to bardzo mało jak na zasięgi współczesnego uzbrojenia, więc odwrót musi być prowadzony pod intensywnym ostrzałem rosyjskiej artylerii.

Jest prawdopodobne, że Rosjanie w ciągu kilku dni zajmą cały Lisiczańsk i okolice. Bronić tam ma się już tylko ukraińska straż tylna, której zadaniem jest jak najdłuższe związanie agresora walką i spowolnienie jego postępów, aby główne siły mogły się wycofać z cennym ciężkim sprzętem. Uratowanie straży tylnej to w takiej sytuacji zawsze trudne zadanie. W ciągu najbliższych dni przekonamy się, jak sprawnie Ukraińcy przeprowadzili odwrót. Kiedy robili to tydzień temu uciekając z okrążenia w rejonie Zołotego i Hirskiego, Rosjanie pokazali po fakcie nagrania przedstawiające tylko kilkudziesięciu jeńców i kilku zniszczonych ciężkich pojazdów. Jak na początkowe deklaracje o prawie dwóch tysiącach ludzi wziętych do niewoli, to bardzo mizerny wynik.

Rosjanie znaleźli słaby punkt i go wykorzystali

Zdobycie wschodniego skrawka ukraińskiego Donbasu jest jednak niezaprzeczalnie sukcesem Rosjan. W ciągu dwóch tygodni w ich ręce wpadną dwa duże miasta, Lisiczańsk i Siewierodonieck. Będą to największe zdobycze terenowe od początku rosyjskiej ofensywy w Donbasie ponad dwa miesiące temu. Nie jest to jednak wielkim zaskoczeniem. Zdobycie tego terenu było spodziewane już od właściwie miesiąca. Pytaniem było, jak szybko to się stanie, oraz jak wysoką cenę w ludziach i sprzęcie Rosjanie za niego zapłacą.

Zniszczona przez ukraińską artylerię rosyjska bateria haubic samobieżnych Goździk. Nagranie udostępniła 81. Brygada, która działa na północ od Słowiańska w Donbasie.

Ukraińcy generalnie bronili się tam dłużej, niż można było się spodziewać. Siewierodonieck był bliski upadku już na początku czerwca, ale Ukraińcy rzucili tam dodatkowe siły i dalej się bronili. Do pośpiesznego wycofywania się z całego tego obszaru zmusiły ich nie frontalne ataki Rosjan, ale wyprowadzenie ciosu z boku. Jak to często bywa na wojnach, gdzie kluczem jest znalezienie słabego punktu przeciwnika i następnie uderzeniu weń skoncentrowaną siłą. Wówczas wszystko może się posypać jak kostki domino.

W tej rundzie walk kluczowe stało się utracenie przez Ukraińców Toszkiwki około 20 czerwca. To miejscowość na południe od Lisiczańska, gdzie wcześniej przez tygodnie ukraińskie wojsko blokowało Rosjan. Długotrwała nawała artyleryjska i ponawiane ataki zrobiły jednak swoje. Wyczerpane ukraińskie oddziały w końcu pękły, cofnęły się w nieładzie, a Rosjanie rzucili w powstały wyłom rezerwy, oceniane teraz na ponad tysiąc ludzi i kilkadziesiąt ciężkich pojazdów. To pozwoliło najpierw wziąć w okrążenie wspomniane Zołote i Hirskie, gdzie Ukraińcy bronili się skutecznie od miesięcy. Obrońcom udało się w zdecydowanej większości wycofać, ale Rosjanie nie dali im chwili oddechu i czasu na ponowne stworzenie linii obronnych. Ruszyli za ciosem na północ na Lisiczańsk i jego zaplecze. Położonego na wzgórzach nad rzeką Doniec miasta nie dałoby się wziąć frontalnym szturmem z dopiero co zajętego Siewierodoniecka. Pomimo tego Ukraińcy właśnie je porzucają.

Po prostu zagrożenie okrążeniem od południa zmusiło ukraińskie dowództwo do zarządzenia generalnego odwrotu na zachód. Najpewniej docelowo do linii miejscowości Bachmut-Soledar-Siewiersk. Trochę ponad 20 kilometrów na zachód od Lisiczańska. Ukształtowanie terenu jest tam, niestety, znacznie mniej dogodne do obrony, bo jest tam generalnie płasko. Odwrót pozwoli jednak znacznie skrócić ukraińskie linie obronne i da chwilę na reorganizację oddziałów po trudnym odwrocie. Dla Rosjan też będzie to jednak oznaczać znaczne skrócenie frontu i uwolnienie wielu oddziałów, które będzie można ewentualnie zreorganizować po walkach, albo od razu rzucić w jakiś inny wykryty słaby punkt Ukraińców.

Szybkie postępy Rosjan są wyraźnie widocznie, jak się porówna te dwie mapy. Jedna przedstawia sytuację 20 czerwca, druga 29 czerwca. Nieco ponad tydzień. Na lewym, zachodnim ich skraju widać wspomniane miejscowości Soledar i Siewiersk, w oparciu o które Ukraińcy najpewniej będą chcieli dalej się bronić.

Sytuacja na wschodzie Donbasu. Stan na 20 czerwcaSytuacja na wschodzie Donbasu. Stan na 20 czerwca Fot. militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości.

Sytuacja na wschodzie Donbasu. Stan na 29 czerwcaSytuacja na wschodzie Donbasu. Stan na 29 czerwca Fot. militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości

Kosztowne zdobycze, ale jednak zdobycze

Czas pokaże, w jakim stopniu zajęcie całego obwodu Ługańskiego było dla Rosjan sukcesem. Nawet według ich własnych blogerów militarnych, oddziały biorące udział w tej operacji są poważnie wykrwawione. Bez dłuższej reorganizacji i odbudowy raczej nie będą się nadawały do kolejnych poważnych działań ofensywnych. Niezaprzeczalnie Ukraińcy bronili się bardzo zażarcie. Na pewno też ponieśli istotne straty, co widać choćby po szybkim rozsypaniu się ich obrony na południe od Lisiczańska. Wobec braku danych obiektywnych można jedynie założyć, że ukraińskie straty były niższe. Wojenna statystyka właściwie zawsze premiuje obrońców, chyba że dojdzie do jakiegoś katastrofalnego ich załamania, czy wzięcia w okrążenie sił głównych. Nie wygląda jednak, aby coś takiego się stało. Jak na razie Ukraińcy są w stanie sprawnie się wycofywać, kiedy sytuacja stanie się naprawdę zła.

Utrata resztek obwodu Ługańskiego na pewno nie oznacza więc jakiejś wielkiej klęski Ukrainy. Niezaprzeczalnie to porażka, ale wobec skoncentrowania przez Rosjan w tym rejonie przytłaczających sił nie była ona zaskoczeniem. Tak jak od początku tej wojny, wobec mniejszego potencjału Ukraińcom pozostaje elastycznie się bronić. Przehandlowywać terytorium swojego kraju za krew Rosjan i czas, przy jednoczesnym unikaniu bezsensownych strat wśród własnych żołnierzy, gdyby chcieć bronić do upadłego każdej wsi. Niezmiennie kluczowe pozostaje pytanie, komu wcześniej skończy się wola, ludzie, sprzęt i amunicja.

Być może teraz wykrwawieni dotychczasowymi walkami Rosjanie na pewien czas się zatrzymają. Na pewno będą chcieli jednak przeć naprzód, kiedy to będzie tylko możliwe i nie zaprzestaną ciągłego nękania Ukraińców artylerią. Następnym ich celem będą dwa bliźniacze miasta stanowiące centrum kontroli ukraińskiego obwodu donieckiego - Kramatorsk i Słowiańsk. Ukraińcy przygotowywali się do ich obrony właściwie od lat, a teren im sprzyja, więc będą to na pewno długie i zacięte walki.

Problem Ukraińców jest taki, że "sprawnym ewakuacjami nie wygrywa się wojen". Przynajmniej tak stwierdził w 1940 roku po ewakuacji z Dunkierki Winston Churchill. Chcąc doprowadzić do negocjacji pokoju na dobrych warunkach, Ukraińcy muszą gdzieś skutecznie kontratakować. I to na dużą skalę. Na razie mają z tym jednak problem, na co wskazują ograniczone sukcesy ataków w rejonie Charkowa i Chersonia. Skutecznie bronić się, a skutecznie atakować to dwie różne sprawy.

Zobacz wideo
Więcej o: