Rosja chce wysyłać na wojnę chłopców po ukończeniu szkoły. Nowa ustawa zniesie ograniczenia w naborze

Deputowani Rosji wracają do projektu ustawy znoszącej ograniczenia w naborze do służby wojskowej. Jak donosi portal "Meduza", Kreml zapewnia, że do Ukrainy wysyłani są jedynie żołnierze zawodowi. Świadkowie twierdzą jednak, że na wojnę wysyłani byli też poborowi służby zasadniczej.

Władze Rosji chcą wysyłać na wojnę z Ukrainą chłopców, którzy dopiero ukończyli szkołę, czyli nastoletnich chłopców. Rosyjski parlament pracuje nad ustawą znoszącą ograniczenia w naborze do kontraktowej służby wojskowej. Projekt poprawek zgłosił szef komisji obrony Dumy Państwowej Andriej Kartapałow. Do tej pory powszechny pobór do wojska dotyczył jedynie obywateli między 18 a 40 rokiem życia. 

Zobacz wideo Poparcie USA dla Ukrainy osłabło? Pytamy eksperta

Rosja. Deputowani wracają do starego projektu. Już wcześniej chcieli obniżać granicę wiekową

Jak ustalił portal "Meduza", do tej pory armia mogła podpisywać kontrakty z absolwentami szkół wyższych i zawodowych, którzy przeszli zasadniczą służbę wojskową. Poprawki zaproponowane przez szefa komisji obrony obniżają granicę wiekową i znoszą obowiązek wcześniejszej służby zasadniczej.

Portal "Meduza" przypomniał, że poprawki zostały zgłoszone w 2021 r. i po pierwszym czytaniu Duma Państwowa odłożyła ich rozpatrzenie. Teraz gdy trwa rosyjska inwazja na Ukrainę, deputowani wracają do projektu i już 28 czerwca chcą przystąpić do drugiego czytania.

Więcej informacji na temat wojny w Ukrainie znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Tajemnicza śmierć młodych ludzi w klubie w RPATajemnicza śmierć nastolatków w RPA. Świętowali koniec szkoły

Wcześniej w Rosji została zniesiona granica 50 lat dla osób, które chcą wstąpić do wojskowej służby kontraktowej. Portal "Meduza" podkreśla, że Kreml zapewnia, iż na terytorium Ukrainy są wysyłani wyłącznie żołnierze zawodowi, ale według świadków na wojnę wysłano również poborowych służby zasadniczej.

Minister obrony Ukrainy: Rakietowe ostrzały Ukrainy są zagrożeniem dla całej Europy

Rakietowe ostrzały Ukrainy są zagrożeniem dla całej Europy, oświadczył minister obrony Ołeksij Reznikow. Zwrócił uwagę, że ataki są coraz częściej prowadzone zarówno z terytorium samej Rosji, jak i Białorusi, czy z akwenu Morza Czarnego.

"Rosyjscy terroryści popełniają kolejną zbrodnię wojenną - wystrzeliwują rakiety na szereg spokojnych ukraińskich miast. Podłość tych ataków polega na tym, że są one przeprowadzane albo z głębi Rosji, albo z Białorusi lub Morza Kaspijskiego i Czarnego. To strategiczne wyzwanie dla bezpieczeństwa Europy" - napisał Reznikow na Facebooku.

Mariupol. Dom, w którym znaleziono kolejne 100 ofiar rosyjskich bombardowańMariupol. 100 ofiar rosyjskich bombardowań znalezione w jednym domu

Nazwał on działania Rosji wyzwaniem dla bezpieczeństwa całej Europy. Według ministra obrony Ukrainy, szybka odpowiedź na to wezwanie powinna składać się z dwóch części: wzmocnienia sankcji i jak najszybsze zainstalowanie skutecznego systemu przeciwlotniczej i przeciwrakietowej obrony w Ukrainie. "To są dodatkowe 500-1000 kilometrów bezpieczeństwa dla każdego miasta europejskiego" - zauważył Reznikow

Dodał, że warunkiem dialogu i odnowienia stosunków cywilizowanego światu z Rosją po ukończeniu wojny musi być demilitaryzacja przynajmniej europejskiej części Federacji Rosyjskiej.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Więcej o: