Belgia. Samolot Ryanair miał odlecieć za wcześnie. Grupa Polaków została na lotnisku Charleroi

Linie lotnicze Ryanair miały najpierw opóźnić lot, a potem - bez odpowiedniego powiadomienia pasażerów - wypuścić samolot z Brukseli do Krakowa o 40 minut wcześniej, niż podawano. Tak twierdzą Polacy, którym pracownicy lotniska Charleroi mieli powiedzieć, że samolot jest "załadowany", zamknięty i odleci bez nich. Pasażerowie, którzy zostali w Belgii, mówią, że było to "celowe działanie" przewoźnika.

Grupa Polaków miała odlecieć z brukselskiego portu Charleroi w środę o godz. 15:55. U celu - w Krakowie - mieli wylądować ok. 17:50. Po dotarciu na lotnisko dowiedzieli się, że lot przesunięto na 19:15.

Port Lotniczy im. Fryderyka Chopina w Warszawie, 28.04.2022 r.Chaos na lotniskach w Europie. LOT wydał ważny komunikat

Pasażerowie mieli "spóźnić się" na lot na 40 minut przed odlotem

Jeden z podróżnych powiedział polsatnews.pl, że przez dłuższy czas nie dostali żadnej informacji. W końcu "o 16:03 ktoś krzyknął, że w aplikacji przewoźnika podano nową godzinę". Towarzysząca mu pasażerka wyjaśniła, że Polacy przez trzy godziny czekali na lotnisku, ale rozeszli się w różne miejsca, żeby jakoś zabić czas. Podróżna dodała, że ok. 18:30 ze znajomymi udali się w stronę bramki kontrolnej. Tam mieli usłyszeć, że samolot jest już "załadowany" i "zamknięty", a pracownicy Charleroi nie mają kontaktu z obsługą samolotu.

Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Rozmówcy Polsat News podkreślają, że nie dostali żadnego komunikatu, że lot odbędzie się jednak nieco wcześniej. W Brukseli miało zostać co najmniej 10 osób. - Przecież gdy skanujemy bilet na terenie lotniska, ale nie stawiamy się przy bramce, zazwyczaj wzywają nas przez megafony. Także na tablicy odlotów nie było właściwych danych. W ostatniej chwili na wyświetlaczu pojawiła się godzina 18:30, ale nie było wiadomo, czy była to zapowiedź boardingu [wejścia na pokład - red.], a może wezwanie do gate'a [bramki - red.] - dodała.

Zobacz wideo Kunz: Chęć podróżowania jest tak duża, że naprawdę duże lotniska korkują się

Belgia. Nie odlecieli do Krakowa. Twierdzą, że linie lotnicze celowo wprowadziły ich w błąd

Pasażerowie twierdzą, że linie lotnicze miały celowo wprowadzić ich w błąd, podając inną godzinę lotu. Unijne przepisy przewidują, że jeśli do opóźnienia lotu doszło z winy przewoźnika, to musi on wypłacić odszkodowanie. - Trochę jakby się im bardzo spieszyło, ponieważ chcieli, żeby część ludzi nie przyszła, a dzięki temu resztę można byłoby sprawniej załadować na pokład - stwierdził jeden z poszkodowanych pasażerów i dodał, że "dzięki nagłej korekcie godziny odlotu Ryanair wyrobił się na styk, by nie płacić odszkodowania za opóźniony lot".

Podejrzenia podróżnych, którzy nie odlecieli do Krakowa, wzbudził dodatkowo fakt, że Ryanair bardzo szybko zaoferował im nowy lot. Zwróciliśmy się do przewoźnika o komentarz w tej sprawie, tekst zostanie zaktualizowany po uzyskaniu stanowiska firmy. 

Bruksela. 20 czerwca strajk na lotnisku Zaventem

Jak informowaliśmy niedawno, problemy mogą mieć pasażerowie, którzy na 20 czerwca mają zaplanowane odloty z portu Bruksela-Zaventem. Tego dnia odbędzie się tam strajk pracowników kontroli bezpieczeństwa. Natomiast na przełomie czerwca i lipca ma odbyć się strajk związków zawodowych zrzeszających pilotów linii Brussels Airlines. Więcej szczegółów poniżej:

Wakacje (zdjęcie ilustracyjne)Bruksela. 20 czerwca na lotnisku "nic nie może być pewne". Strajk pracowników

***
Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: