18-latka donosiła Rosjanom o lokalizacji ukraińskich wojsk. Grozi jej dożywocie

18-letnia kobieta, mieszkanka obwodu donieckiego, informowała Rosjan, gdzie stacjonują obrońcy Ukrainy - przekazała Prokuratura Generalna. Miała to zrobić co najmniej 14 razy. Teraz może trafić do więzienia. Wymiar sprawiedliwości prowadzi ponad 1400 spraw o zdradę i kolaborację z okupantem.

Według ustaleń śledczych 18-letnia kobieta, która mieszkała w Bachmucie w obwodzie donieckim, w maju i czerwcu co najmniej 14 razy przekazywała Rosjanom z własnej woli informacje dotyczące sprzętu i miejsca stacjonowania Sił Zbrojnych Ukrainy - poinformowała w niedzielę 12 czerwca Prokuratura Generalna Ukrainy na Facebooku.

Więcej informacji ze świata i kraju znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

Zobacz wideo Chiny wyciągają wnioski z wojny w Ukrainie? Dr Przychodniak: Nie

Wojna w Ukrainie. Zdrada stanu. Kobiecie grozi dożywocie

18-latka przekazywała okupantowi informacje na temat współrzędnych lokalizacji żołnierzy w mieście Bachmut za pośrednictwem mediów społecznościowych i komunikatorów. Podejrzewana o zdradę stanu w warunkach wojny przebywa areszcie. Grozi jej 15 lat pozbawienia wolności lub dożywocie z konfiskatą mienia. Śledztwo przedprocesowe prowadzone jest przez Służby Bezpieczeństwa Ukrainy w obwodzie donieckim i ługańskim - czytamy we wpisie Prokuratury Generalnej Ukrainy.

Nagranie z frontu w SiewierodonieckuUkraińskim żołnierzom udało się wydostać z okrążenia Rosjan [WIDEO]

Prokuratura rozprawia się ze zdrajcami

Prokuratorka generalna Ukrainy, Iryna Venediktova, poinformowała na początku czerwca, że toczy się ponad 700 spraw o zdradę obywateli Ukrainy i kolejnych 700 spraw o kolaborację. Dotyczą one współpracy podczas inwazji oraz udzielania pomocy Rosjanom, działając tym samym na szkodę państwa.

Szef Charkowskiej Obwodowej Administracji Państwowej Ołeh Synehubov powiedział, że istnieją różne formy takich działań. - Może to obejmować przekazanie Rosjanom list tych miejscowych, którzy są w wojsku, rodzin wojskowych lub ludzi, którzy są weteranami wojny [w Donbasie - red.]" - powiedział "The Guardian".

Prokurator naczelny obwodu charkowskiego, Ołeksandr Filczakow twierdzi, że zdarzały się przypadki, gdy kolaboranci przekazywali Rosjanom listy zamożnej ludności miejscowej. - Wyjaśnili okupantom, gdzie mieszkają i jakie mają bogactwa. Więc później żołnierze rosyjscy przyszli do tych domów razem z kolaborantami i kradli ich dobytek - dodał.

Złoty kołczan z kurhanu ScytówUkraina. Wyspecjalizowany rosyjski gang wywozi z kraju drogocenne złoto Scytów

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina. 

Więcej o: