Ukraina. Ostateczne starcia na tym etapie wojny? "Rosjanie rzucili wszystkie możliwe siły"

Doradca prezydenta Ukrainy uważa, że w najbliższym czasie wojska czekają najtrudniejsze walki. Z danych wywiadowczych wynika, że Rosjanie zgromadzili rezerwy na cztery-pięć dni i w najbliższym czasie przystąpią do ataku, który zadecyduje o dalszym losie operacji na wschodzie Ukrainy.

Ołeksij Arestowicz, doradca prezydenta Wołodymyra Zełenskiego uważa, że ukraińską armię w Donbasie czekają najtrudniejsze walki. Mają się one rozpocząć już w najbliższych dniach. 

Zobacz wideo Czy NATO wyciągnie wnioski z wojny w Ukrainie?

Doradca prezydenta Zełenskiego: Ukraina nie posiada środków do odpowiedniego kontruderzenia 

- Rosjanie zebrali rezerwy na 4-5 dni, więc kolejny tydzień zdecyduje o dalszym losie operacji w tym rejonie - powiedział Arestowicz cytowany przez ukraiński portal korrespondent.net. Z danych wywiadowczych wynika, że Rosjanie zgromadzili około 35 tysięcy żołnierzy, którzy są gotowi do ataku na wschodzie Ukrainy. 

- Rosjanie doskonale rozumieją, że ta faza wojny jest po ich stronie. Mają czas do lipca, aby bezkarnie atakować, gdyż Ukraina nie posiada środków do odpowiedniego kontruderzenia. To efekt opóźnień zbrojeń dla Ukrainy, gdzie marnowano czas na dyskusje - mówi polityk na nagraniu skierowanym do mieszkańców Ukrainy. Arestowicz przewiduje, że następny tydzień walk będzie szczególnie ciężki.

Rosjanie zebrali bowiem siły i rozpoczęli jednoczesny atak w trzech kierunkach: Iziumia (by doprowadzić do oblężenia Słowiańska), Łysyczańska (od strony Toszkiwki) oraz Siewierodoniecka (który nadal jest atakowany i niszczony). Dodatkowo wywiad prognozuje, że wróg zaatakuje też z rejonu Zaporoża. 

Przeczytaj więcej informacji z Ukrainy na stronie głównej Gazeta.pl.

Wołodymyr Zełenski"Księga katów" zgromadzi informacje o rosyjskich zbrodniarzach

"Rosjanie rzucili tam wszystkie możliwe siły, używają maksymalnej ilości uzbrojenia"

W rozmowie z dziennikarzem Sylwestrem Ruszkiewiczem z Wirtualnej Polski płk Piotr Lewandowski przyznał, że Rosjanie najprawdopodobniej uznali, że jest to ostatni moment na to, by zamknąć Ukraińców "w kotle". Świadczyć o tym mają też podejścia do tworzenia kolejnych przepraw pontonowych, zwłaszcza w przypadku rzeki Donieck. Problemem dla Ukraińców ma być dodatkowo brak sprzętu artyleryjskiego i amunicji, który potrzebny jest "teraz, a nie za dwa tygodnie". 

Generał dywizji w stanie spoczynku prof. Bogusław Pack dodaje, że sytuacja Ukrainy rzeczywiście jest trudna. - Rosjanie rzucili tam wszystkie możliwe siły, używają maksymalnej ilości uzbrojenia, zarówno dostarczając je z innych kierunków, ale też z magazynów i zapasów swojej armii. Zrobili to, by wykonać rozkaz Władimira Putina i do 10 czerwca przejąć kontrolę nad całym obwodem ługańskim. Nie sądzę, żeby udało się to do tej daty zrealizować zdobycie Donbasu. Ale wygląda na to, że w czerwcu bądź na przełomie czerwca i lipca - już tak - analizuje generał. 

Kadyrowcy strzelający do krzakówNowe nagranie kadyrowców. "TikTokowi wojownicy" strzelają do krzaków

Więcej o: