Analitycy: "Rzeźnik z Syrii" już nie dowodzi inwazją przeciwko Ukrainie

Według analityków Conflict Intelligence Team (CIT) rosyjski generał Aleksandr Dwornikow, nazywany "rzeźnikiem z Syrii", już nie dowodzi ofensywą przeciwko Ukrainie. Nowym głównodowodzącym miał zostać wiceminister obrony Giennadij Żydko.

W kwietniu Władimir Putin powołał do dowodzenia działaniami wojennymi w Ukrainie generała Aleksandra Dwornikowa znanego jako "rzeźnik z Syrii". Według amerykańskich służb Dwornikow usiłował rozdzielić działania jednostek lądowych i powietrznych, a następnie lepiej skoordynować ich ataki na pozycje Ukraińców.

Dwa dni temu "The New York Times" ujawnił, że generał nie pojawił się na froncie od dwóch tygodni.  Analitycy Conflict Intelligence Team potwierdzili informacje, że nie dowodzi on już ofensywą przeciwko Ukrainie - podaje portal The New Voice of Ukraine.

Analitycy, powołując się na źródła wśród wojskowych, przekazują, że miejsce Dwornikowa zajął generał Giennadij Żydko. To były dowódca Wschodniego Okręgu Wojskowego, a także wiceminister obrony ds. wojskowo-politycznych.

Zobacz wideo Czy NATO wyciągnie wnioski z wojny w Ukrainie?

Analityk Rusłan Lewijew określił 56-letniego wojskowego jako "głównego kierownika politycznego".

Więcej najnowszych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Wojna w Ukrainie. Generał Aleksander Dwornikow, czyli "rzeźnik z Syrii"

Przed rosyjską agresją na Ukrainę generała Aleksandra Dwornikowa nazywano "rzeźnikiem z Syrii". Miano to "zyskał" za swój udział w bombardowaniu Syrii i likwidacji przeciwników prezydenta Baszara al-Assada.

Podobną operację przeprowadzono w regionie Donbasu. W ramach nowej ofensywy Rosjanie prowadzili długotrwałe, wyniszczające bombardowanie w tym regionie Ukrainy. Lokalne służby raportowały, że jedno z miast było ostrzeliwane z powietrza w tempie "200 razy na godzinę".

Generał Aleksandr DwornikowDowódca Rosjan zniknął. "NYT": Od dwóch tygodni nie było go na froncie

Po długotrwałym oblężeniu Rosjanie zajęli miasto portowe Mariupol. W połowie maja stracili jednak drugie co do wielkości miasto Ukrainy, Charków. Niektóre doniesienia Ukraińców mówią o tym, że ich wojsko dotarło aż do granicy z Rosją.

Amerykańskie służby podały, że od 24 lutego Rosja straciła około tysiąc czołgów, "znaczną liczbę" żołnierzy, środków bojowych i samolotów.

Więcej o: