Policja zrewidowała ojca żołnierza, który zatonął na "Moskwie". Krytykował władze w Rosji

Dmitrij Szkriebiec, ojciec marynarza, który zginął na pokładzie zatopionego okrętu "Moskwa", był sprawdzany przez policję. Funkcjonariusze poddali go rewizji i zarekwirowali laptopa po doniesieniu o rzekomym terroryzmie.

O rewizji i postępowaniu policji poinformował sam mężczyzna, którego cytuje telewizja Biełsat. Według ojca żołnierza "ludzie z poważnej agencji" zabrali jego "komputer", aby "przeprowadzić badanie".

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Muzyka: Odbudowa potencjału wojskowego Rosji zajmie minimum dekadę
Ktoś najwyraźniej uznał, że tragiczna śmierć mojego syna nie wstrząsnęła mną wystarczająco, nie zasmuciła mnie wystarczająco, nie przyniosła mi wystarczająco dużo nieszczęść. Ktoś chciał zamienić mnie w 'zamrożonego' terrorystę i oskarżyć o świadomie fałszywe zawiadomienie o akcie terroryzmu

- napisał Dmitrij Szkriebiec.

Według ojca marynarza ktoś w jego imieniu rzekomo "zaminował jakieś obiekty na Krymie."

Dmitrij Szkriebiec jest ojcem marynarza Jegora Szkriebca, który służył na krążowniku "Moskwa". Jegora uznano za zaginionego. Ojciec, który początkowo popierał inwazję zbrojną na Ukrainę, ciągle poszukuje swojego syna i próbuje ustalić, co się z nim stało.

Mężczyzna zwrócił się do prokuratury wojskowej rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, która odpowiedziała mu, że zatopiony krążownik "Moskwa" nie wpłynął na ukraińskie wody terytorialne i nie znajduje się na liście jednostek i pododdziałów wojskowych, które brały udział w "operacji specjalnej na Ukrainie".

Wojna w Ukrainie. Bliscy marynarzy z "Moskwy" o działaniach rosyjskich władz

Wcześniej "Nowaja Gazieta. Europa", której redakcję tworzą dziennikarze zawieszonej w Rosji "Nowoj Gaziety", informowała, że matki marynarzy z "Moskwy" zostały zmuszone do podpisania dokumentów, które potwierdziły śmierć dzieci w wyniku "katastrofy".

Okręt "Moskwa" zatonął w Zatoce Sewastopolskiej 13 kwietnia br. Odeska administracja wojskowa podała, że statek został zaatakowany przez ukraińskie pociski rakietowe Neptun. Rosyjskie Ministerstwo Obrony informowało z kolei, że na pokładzie rzekomo eksplodowała amunicja, a okręt zatonął w "sztormowych warunkach".

Krążownik Moskwa utrzymuje się na powierzchni. Główne uzbrojenie rakietowe nie jest uszkodzone. Załoga krążownika została ewakuowana na znajdujące się w okolicy okręty Floty Czarnomorskiej. Teraz specjaliści pracują nad holowaniem statku do portu i ustaleniem przyczyn katastrofy

- podawało rosyjskie MON.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: