Rosyjscy żołnierze apelują do Putina. "Jesteśmy rzucani na rzeź", bez broni, opieki, jedzenia

Rosyjscy żołnierze coraz częściej sygnalizują, że nie chcą brać udział w "specjalnej operacji" Władimira Putina w Ukrainie. - Cierpimy tutaj z zimna i głodu, nie mamy ani właściwego wyposażenia, ani zabezpieczenia medycznego, ani żywności. Zmobilizowano nas bez jakiejkolwiek konsultacji lekarskiej - mówią wojskowi z 113. pułku strzeleckiego w armii samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej, zwracając się bezpośrednio do przywódcy Federacji Rosyjskiej.

W ciągu ostatnich dwóch tygodni tysiące żołnierzy z samozwańczych republik donieckiej i ługańskiej złożyło broń i odmówiło walki przeciwko Ukrainie, informowała w niedzielę 29 maja była już ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa. Powołując się na kontakty wśród donieckich i ługańskich obrońców praw człowieka, powiedziała, że na terytorium republik ludowych mają miejsce masowe bunty mężczyzn, przymusowo zaciąganych do wojska, którzy nie chcą stać się "mięsem armatnim".

Jej słowa potwierdziło nagranie opublikowane w czwartek 2 czerwca przez korespondenta portalu Politico Christophera Millera, na którym żołnierze 113. pułku strzeleckiego w armii tzw. Donieckiej Republiki Ludowej apelują do prezydenta Rosji Władimira Putina. Proszą o zatrzymanie powszechnej mobilizacji.

Więcej informacji ze świata i kraju znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

Zobacz wideo Muzyka: Odbudowa potencjału wojskowego Rosji zajmie minimum dekadę

Rosyjscy żołnierze apelują do Putina. "Cierpimy z zimna i głodu"

Żołnierze skarżą się, że zostali wysłani na pierwszą linię frontu do obwodu chersońskiego na południu Ukrainy bez odpowiedniego sprzętu, wyposażenia, ani żywności. Mówią, że są rzucani na rzeź i proszą o powrót do Doniecka.

- Jesteśmy żołnierzami 113. pułku strzeleckiego w armii DRL. Nie możemy doczekać się odpowiedzi na nasze prośby, zagwarantowane nam zgodnie z prawem. Obojętność państwa zmusza nas do zwrócenia się bezpośrednio do prezydenta Rosji - byłego oficera KGB, który w przeszłości też miał swoich podwładnych. (...) Władze DRL złamały dane słowo i wysłały nas na pierwszą linię frontu do obwodu chersońskiego na południu Ukrainy. Cierpimy tutaj z zimna i głodu, nie mamy ani właściwego wyposażenia, ani zabezpieczenia medycznego, ani żywności. Zmobilizowano nas bez jakiejkolwiek konsultacji lekarskiej - informuje na nagraniu jeden z wojskowych, prawdopodobnie dowódca kompanii.

Wojna w Ukrainie / zdjęcie ilustracyjneZbuntowani rosyjscy żołnierze stawiają się dowódcy. On grozi im, oni jemu

Biorą do wojska mężczyzn niezdolnych do służby. Przewlekle chorych, ze skłonnościami samobójczymi

Z opublikowanego nagrania wynika, że na front zostali wysłani mężczyźni przewlekle chorzy, niezdolni do służby oraz tacy, którzy opiekują się starszymi rodzicami lub są jedynymi żywicielami rodziny.

- Od 2002 r. przebywam w zakładzie psychiatrycznym z diagnozą rozstroju nerwowego i skłonnościami do samobójstwa. (...) Podczas mobilizacji poprosiłem o konsultację medyczną, lecz usłyszałem: "przyniesiemy zaraz skalpel i ci pomożemy". Cierpię też na wirusowe zapalenie wątroby - wyznał jeden z mężczyzn przymusowo powołanych do wojska. - Mam wadę wzroku wynoszącą minus pięć dioptrii. Nic nie widzę - oświadczył kolejny. - Jestem w połowie ślepy, do tego nie słyszę na jedno ucho - dodał inny Rosjanin.

Wojna w Ukrainie. Rosjanom brakuje sprzętu do walki

Okazuje się, że to nie są jedyne problemy armii rosyjskiej. Jak pisaliśmy w Gazeta.pl, dowództwo zaczęło opróżniać wojskowe magazyny i wysyłać na front relikty ZSRR, czyli czołgi T-62, które zostały wycofane z użytku w 2013 roku. "Ich obecność na polu bitwy uwydatnia rosyjskie braki w nowoczesnym, gotowym do walki sprzęcie" - pisał brytyjski wywiad. 

"W ukraińskim środowisku nasyconym rakietami przeciwpancernymi, gdzie nowoczesne T-90 okazały się bezbronne, T-62 prawdopodobnie będą śmiertelną pułapką dla ich załóg. Jest mało prawdopodobne, aby były w stanie oprzeć się nawet starym pociskom przeciwpancernym, i mają strasznie eksponowane przechowywanie amunicji w kadłubie" - komentował jeden z użytkowników Twittera.

Mariupol (zdjęcie ilustracyjne)Mariupol. Przeżyła 65 dni z niemowlęciem w bunkrach. "Schron drżał"

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Więcej o: