Pieskow nie wyklucza spotkania Putina z Zełenskim. "Zrobią to, by podpisać odpowiedni dokument"

Dmitrij Pieskow powiedział, że Kreml nigdy nie wykluczał możliwości spotkania prezydentów Rosji i Ukrainy. Jak zaznaczył, takie spotkanie odbyłoby się, by można było podpisać "odpowiedni dokument". Rzecznik Kremla skomentował także dostarczenie przez USA zestawów artylerii rakietowej HIMARS na terytorium Ukrainy. - Uważamy, że Amerykanie celowo dolewają oliwy do ognia - dodał.

Dmitrij Pieskow powiedział podczas spotkania z dziennikarzami, że Kreml nigdy nie wykluczył możliwości spotkania pomiędzy przywódcami Rosji i Ukrainy - podaje Reuters. Jak podkreślił, takie spotkanie powinno zostać odpowiednio przygotowane po to, by "podpisać odpowiedni dokument".

Pieskow o spotkaniu Putina z Zełenskim

- Jeśli Putin i (Wołodymyr) Zełenski się spotkają, zrobią to tylko po to, by podpisać określony dokument - stwierdził rzecznik Kremla, cytowany przez rosyjską agencję informacyjną TASS.

Zaznaczył, że "prace nad takim dokumentem zostały jednak przerwane dawno temu i nie zostały od tego czasu wznowione".

Więcej najnowszych informacji ze świata przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Jakie są oczekiwania Polski przed szczytem NATO w Madrycie?

W czasie konferencji prasowej dodał, że Kreml nie ufa zapewnieniom Kijowa, że Ukraina nie wykorzysta zestawów rakietowych do rażenia celów na terytorium Rosji. Chodzi o 11 pakiet pomocy wojskowej USA dla Ukrainy, który ma być wart ok. 700 mln dolarów. To tzw. zestawy artylerii rakietowej HIMARS wraz z amunicją, która pozwoli razić cele na odległość 80 km.

- Uważamy, że USA dolewają oliwy do ognia - stwierdził.

Pieskow uznał też, że Moskwa nie rozumie jeszcze celu propozycji spotkania przedstawicieli Rosji, Ukrainy i ONZ, którą zaproponował prezydent Turcji, Recep Tayyip Erdogan w czasie telefonicznej rozmowy z Władimirem Putinem - podaje Reuters. Szef MSZ Rosji, Siergiej Ławrow, 8 czerwca w celu omówienia szczegółów spotkania ma udać się do Turcji.

F-15 'Ra'am' z 69. Brygady Sił Powietrznych IzraelaIzrael symulował atak powietrzny na Iran. Poderwano setki samolotów

Wojna w Ukrainie. Premier o sytuacji na froncie

W Ukrainie ciężkie walki trwają w Donbasie. Szef administracji obwodu ługańskiego na Ukrainie, Serhij Hajdaj, poinformował, że Rosjanie kontrolują około 70 procent Siewierodoniecka. Niektóre ukraińskie oddziały wycofują się na bardziej korzystne, przygotowane wcześniej pozycje - napisał Serhij Hajdaj na Telegramie.

Premier Ukrainy Denys Szmyhal powiedział z kolei w TVP Info, że Rosja przejmuje kontrolę w obwodach ługańskim i donieckim. Polityk podkreślił, że Rosjanie mają dziesięciokrotnie większą liczbę sprzętu i żołnierzy.

Jeden z pocisków balistycznych - zdjęcie ilustracyjneRosja straszy atomem. Ekspert: Znów uaktywnią się konie trojańskie Kremla

Jak dodał Denys Szmyhal, ukraińskie wojsko jest nadal silne w obwodzie charkowskim. Na południu Ukrainy dokonuje kontrataku. Tam - jak przekazał premier - trwają bardzo intensywne walki. Poinformował, że północ oraz centrum Ukrainy są wolne i w tych częściach kraju przeprowadzane są prace związane z rozminowywaniem terenu i odbudową infrastruktury.

Premier Ukrainy odniósł się też do umowy o nowym sąsiedztwie, którą zaproponował podczas swojej wizyty w Kijowie prezydent Andrzej Duda. Według Denysa Szmyhala w porozumieniu znajdą się kwestie związane z tranzytem towarów oraz dyplomatycznym wsparciem kandydatury Ukrainy do Unii Europejskiej. Premier podziękował też za wizytę i wystąpienie polskiego prezydenta w ukraińskim parlamencie.

Więcej o: