Nieznany los obrońców zakładów Azostalu. "Nie wiemy, gdzie są i co się z nimi dzieje"

"Nie mamy żadnych wiadomości" - rodziny obrońców z zakładów Azowstalu nie wiedzą, co dzieje się z ich najbliższymi. Dwa tygodnie temu zakończyła się obrona zakładów metalurgicznych w Mariupolu. Do tej chwili nieznane jest miejsce pobytu wielu Ukraińców, którzy odpierali atak Rosjan.

W połowie maja pojawiły się pierwsze doniesienia o ewakuacji obrońców Azowstalu. Ukraińcy i Rosjanie podawali różne liczby żołnierzy i cywilów, którzy byli wywożeni przed okupantów. Trudno niestety zweryfikować, dokąd Rosjanie zabrali obrońców, po ich faktycznej kapitulacji. Nie wiedzą tego też ich rodziny i krewni. 

- Ostatnio rozmawiałam z moim mężem 13 kwietnia. Później jego kolega napisał, że on ciągle żyje. Ale od chwili nie dostałam żadnych informacji - mówi w rozmowie z CNN Anna Ivleva, żona Antona, żołnierza piechoty morskiej, który został ciężko ranny podczas rosyjskiego oblężenia fabryki w Mariupolu. Ma nadzieję, że jej mąż nadal żyje. - Rodziny, żony i matki żołnierzy, wszyscy trzymamy się razem i jesteśmy w stałym kontakcie, przez całą dobę - dodała.

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Inna rozmówczyni CNN, która chce pozostać anonimowa, przyznała, że ze swoim chłopakiem, także żołnierzem piechoty morskiej, po raz ostatni rozmawiała 11 maja. - Nic o nim wiem - stwierdziła. Dodała też, że ukraiński rząd nie podał żadnych informacji, gdzie może być mężczyzna. Z kolei matka jednego z żołnierzy dostała wiadomość od Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, że jej syn żyje. Więcej szczegółów jednak już nie podano. 

Międzynarodowy Czerwony Krzyż był zaangażowany w rejestrację żołnierzy opuszczających zakłady Azowstalu, m.in. po to, aby pomagać im utrzymywać kontakt z rodzinami. Organizacja działa aktywnie w Ukrainie od wybuchu wojny w Donbasie w 2014 r.

Obrońcy Azostowstali pozostają w regionie donieckim

- Jego głos był spokojny i pewny siebie. Warunki, w jakich są przetrzymywani są w porządku. Może niebawem będą mogli otrzymywać niektóre paczki - tak o swoim mężu mówiła natomiast Tetiana. Zadzwonił do niej po kapitulacji z nieznanego numeru i przekazał jedynie, że wraz z innymi żołnierzami pozostają w regionie donieckim, w jednym z miast zajętych przez separatystów.

Od tej chwili nie miała więcej informacji od męża.

Nie jest jasne, ilu ukraińskich żołnierzy jest obecnie w rosyjskim areszcie ani obozach jenieckich, dokąd również mieli trafiać obrońcy zakładów Azowstalu. Rosja twierdzi, że może być to ponad 2000 ukraińskich żołnierzy. Służby brytyjskie, następnego dnia po ogłoszeniu zakończenia obrony w Mariupolu, oszacowały liczbę żołnierzy na 1700 osób.

Większość wywożonych Ukraińców otrzymała status jeńców wojennych. Nie wiadomo jednak, jak będą traktowani członkowie pułku Azow, których Moskwa traktuje jak organizację terrorystyczną.

Obrona zakładów Azowstalu trwała ponad 80 dni, niemal od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Wiadomość o rozkazie poddania dla obrońców przekazał dowódca pułku Azow. Denis Prokopenko potwierdził, że żołnierzom nakazano "zaprzestanie oporu". Prezydent Wołodymyr Zełenski podkreślił, że "Ukraina potrzebuje swoich bohaterów żywych".

Więcej o: