USA. Biden na miejscu masakry w szkole w Teksasie. Śledztwo ma wykazać, czy policja działała opieszale

Będzie śledztwo w sprawie przebiegu akcji policji w czasie masakry w szkole w Uvalde w Teksasie. Funkcjonariuszom zarzuca się, że zbyt późno wkroczyli do akcji. Śledztwo przeprowadzi Departament Sprawiedliwości. Miejsce strzelaniny odwiedził prezydent Joe Biden.
Zobacz wideo

W ostatni wtorek uzbrojony uczeń miejscowego liceum Salvador Ramos podjechał pod szkołę pikapem, a po wejściu do budynku zaczął strzelać do uczniów i nauczycieli. Zabił 19 dzieci oraz dwie osoby dorosłe. Napastnik zginął na miejscu zastrzelony przez wezwane na miejsce oddziały specjalne.

Oburzenie społeczne wywołały informacje, że funkcjonariusze policji czekali, aż dzieci uwięzione w szkole z mordercą zaczęły dzwonić na numer alarmowy. Lokalne władze przyznały, że policjanci zbyt długo zwlekali z wkroczeniem do klasy, w której sprawca dokonywał masakry, ponieważ obawiali się, że zostaną zastrzeleni. Napastnik został zastrzelony dopiero wtedy, gdy na miejsce przybyły specjalne jednostki policji. W środę dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego w Teksasie doprecyzował, że od momentu, w którym Ramos otworzył ogień, do jego zastrzelenia przez policję, upłynęło od 40 minut do godziny.

Agencja AP przytaczała relację Juana Carranzy, mężczyzny, który obserwował zdarzenie spod swojego domu po drugiej stronie ulicy. Mężczyzna opisał, że słyszał kobiety, które ponaglały policjantów. "Wejdźcie tam!" - miała krzyczeć. Carranza twierdzi, że policja powinna wcześniej wejść do szkoły. - Ich było więcej, on był sam - stwierdził. Z kolei Javier Cazares, ojciec jednej z uczennic, które zginęły w ataku, opowiedział, że pobiegł do szkoły, gdy tylko usłyszał o strzelaninie. Relacjonował, że gdy pojawił się przed placówką, policjanci wciąż stali na zewnątrz. Cazares był zdenerwowany, że funkcjonariusze nie wchodzą do budynku. Miał zaproponować świadkom zdarzenia, aby wspólnie wkroczyć do środka. - Po prostu tam wbiegnijmy, bo policjanci nie robią niczego, jak powinni - miał krzyczeć. Według Cazaresa "można było zrobić więcej", a policja była "nieprzygotowana". 

Czytaj więcej: Teksas. Nowe fakty ws. strzelaniny w szkole. Świadkowie i rodziny ofiar krytykują policję. "Można było zrobić więcej"

Teraz śledztwo w sprawie działań policji wszczął Departament Sprawiedliwości.

Biden oddał hołd ofiarom

W weekend prezydent USA Joe Biden odwiedził miasteczko Uvalde. Oddał hołd zabitym i spotkał się z rodzinami ofiar strzelaniny. Niespełna dwa tygodnie temu z kolei w Buffalo, gdzie inny osiemnastolatek zastrzelił 10 osób w supermarkecie. Obie strzelaniny wywołały w USA kolejną debatę na temat dostępu do broni. Sprawca masakry w Uvalde legalnie kupił bowiem dwa półautomatyczne karabiny AR-15 i setki sztuk amunicji zaledwie kilka dni po swoich osiemnastych urodzinach.

Prezydent przybył do Uvalde wraz z pierwszą damą Jill Biden. Najpierw udali się pod szkołę podstawową, w której doszło do masakry. Ustawiono tam 21 przybranych kwiatami dużych fotografii ofiar oraz białych krzyży, przy których mieszkańcy miasteczka układają kwiaty, zabawki i maskotki.

Joe i Jill Bidenowie zatrzymali się przy każdym ze zdjęć i oddali hołd ofiarom.

Następnie udali się do miejscowego kościoła katolickiego, by wziąć udział we mszy świętej. Przed odlotem z Uvalde prezydencka para spotka się członkami rodzin zabitych oraz ratownikami.

W ostatnich dniach media obiegły relacje rodzin dzieci, które przeżyły atak. Matka 8-letniej dziewczynki, której udało się uciec przed napastnikiem, mówiła w rozmowie z "Los Angeles Times": - Nie może spać sama. Boi się sama wziąć prysznic. Boi się nawet sama obejrzeć film w salonie. Położyłem ją do łóżka, a ona powiedziała mi, że czuje, jakby ktoś na nią patrzył.

Jedenastoletnia Miah Cerillo przeżyła, bo posmarowała się krwią przyjaciółki i udawała martwą - powiedziała stacji NBC News jej ciocia, Blanca Rivera. Podczas strzelaniny dziewczynka została ranna w plecy. Była hospitalizowana. 

Więcej o: