Doradca mera Mariupola o katastrofalnej sytuacji w mieście. "Wszędzie jest zapach śmierci i ognia"

- Mariupol jest teraz miastem duchów - stwierdził w rozmowie z CNN doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko. Według lokalnych władz w ciągu trzech miesięcy od ataku Rosji zginęło co najmniej 22 tys. mieszkańców tego miasta.

CNN podaje, że według doradcy mera Mariupola miasto w godzinach wieczornych cofa się do czasów średniowiecznych.

- W mieście jest absolutnie ciemno. Jedyne światła pochodzą od rosyjskich wojsk i rosyjskich patroli. Wszędzie jest zapach śmierci i zapach ognia - mówił Petro Andriuszczenko.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Lokalne władze twierdzą, że Rosjanie utrudniają proces chowania zmarłych, których ciała zostały np. wyciągnięte spod gruzów. Zwłoki muszą być przynoszone do kostnicy, a osoba, która chce zorganizować pogrzeb, musi potwierdzić na nagraniu wideo, że do śmierci doszło w wyniku działań ukraińskiego wojska.

Petro Andriuszczenko przekazał także, że mieszkańcy, by poruszać się swobodnie po mieście, muszą posiadać specjalne przepustki.

Zobacz wideo Morawiecki atakuje Norwegię. Cymański: Te słowa nie były najbardziej fortunne i zręczne

Sytuacja w Mariupolu. "Jeden wielki cmentarz"

Mariupol został niemal całkowicie zniszczony przez rosyjskie wojska. Sytuacja humanitarna w mieście jest katastrofalna. We wcześniejszych relacjach Andriuszczenko informował m.in., że w piwnicy jednego z zawalonych w mieście bloków znaleziono ponad dwieście zwłok w zaawansowanym stanie rozkładu.

- Przez częściowo usunięty gruz odór czuć prawie w całej okolicy - pisał w tym tygodniu na Telegramie doradca mera. Jak dodał, obecnie "miasto przekształciło się w jeden wielki cmentarz".

***

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: