Afganistan. Prezenterzy zakryli twarze, by wesprzeć kobiety. "Nie mieli żadnych wątpliwości"

#FreeHerFace - to kampania przeciwko nakazowi zakrywania twarzy przez kobiety w Afganistanie. Dziennikarze, by wyrazić solidarność z koleżankami, których dotyczy prawo talibów, pojawili się na wizji z zakrytymi twarzami.

Prezenterzy stacji telewizyjnej Wolo News założyli maseczki, aby nie odróżniać się od dziennikarek, które występują w telewizji z zasłoniętymi twarzami. To ich protest przeciwko represjom talibów.

Jak informowaliśmy, w ostatnich dniach afgańskie Ministerstwo Propagowania Cnoty i Zapobiegania Występkom nakazało wszystkim afgańskim dziennikarkom zasłanianie twarzy. Decyzja nie podlegała żadnej debacie, jest ostateczna.

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Z dekretu wydanego na początku maja wnika, że wszystkie kobiety muszą zakrywać twarze w miejscach publicznych. Za nieprzestrzeganie prawa zostaną ukarani grzywną lub więzienie spokrewnieni z kobietą mężczyźni.

Wiele kobiet, w tym prezenterki telewizyjne, sprzeciwiło się temu nakazowi. Były wśród nich dziennikarka stacji 1TV Lema Spesali, ktora powiedziała w rozmowie z "The Guardian", że otrzymała wiadomość o najnowszym dekrecie talibów po przybyciu do pracy w niedzielę rano. - Dwóch członków talibów przyszło do naszego biura i powiedziało, że decyzja w sprawie obowiązku zakrywania twarzy musi zostać natychmiast wdrożona - przyznala.

- Koledzy z redakcji nie mieli żadnych wątpliwości, że zrobią to samo co my i zakryją twarze - relacjonowała.

Wbrew obietnicom talibów w Afganistanie wraca surowe prawo szariatu

Pierwotnie talibowie zapowiadali, że Afgańczycy pod ich rządami będą cieszyli się swobodami znacznie większymi, niż podczas ich panowania pod koniec lat 90. i na przełomie wieków. W kraju surowo egzekwowano wówczas prawo szariatu - kobiety nie mogły uczyć się ani pracować i były zobowiązane do noszenia burki, mężczyźni musieli nosić brody o długości takiej samej jak broda proroka Mahometa, zakazywano też m.in. oglądania telewizji czy uprawiania niektórych dyscyplin sportu.

W sierpniu ubiegłego roku, tuż po przejęciu władzy w Afganistanie, rzecznik Talibanu zadzwonił do Yaldy Hakim, australijskiej dziennikarki urodzonej w Kabulu, która prowadziła właśnie program na żywo w BBC.  Hakim pytała go m.in., o to, czy dziewczynki będą miały dostęp do edukacji, a kobiety będą mogły pracować. - Linia polityczna jest taka, że kobiety mają mieć dostęp do edukacji i do pracy - zapewniał rzecznik. Stwierdził, że talibowie nakazują kobietom jedynie noszenie hidżabu. Dziennikarka dopytywała, czy nie chodzi o burki, które całkowicie zasłaniają twarz, rzecznik doprecyzował, że chodzi o dowolne okrycie głowy.

Więcej o: