Życie w "trybie przetrwania". Ukraińskie ofiary zbrodni wojennych czeka trudno i bolesna przyszłość

Łukasz Rogojsz
Zbrodnie wojenne rosyjskich żołnierzy na terytorium Ukrainy są faktem, ale do poznania ich pełnej skali jeszcze daleko. Już teraz wiadomo jednak, jak trudne zadanie czeka tysiące Ukraińców, którzy byli ich świadkami albo ich doświadczyli. - To będzie ciężki czas. Ci ludzie przez najbliższych kilka lat będą żyć w "trybie przetrwania" - w rozmowie z Gazeta.pl przekonuje Arnesa Buljušmić-Kustura, badaczka zbrodni wojennych oraz ocalała z wojny i ludobójstwa w Bośni.

Cały wywiad z Arnesą Buljušmić-Kusturą o zbrodniach wojennych w Ukrainie i sytuacji ofiar rosyjsko-ukraińskiej wojny przeczytaj na Gazeta.pl

Zdjęcia i nagrania z miast obwodu kijowskiego - m.in. Buczy, Hostomela czy Irpienia - wstrząsnęły światową opinią publiczną. Ukazane na nich okrucieństwo rosyjskich oprawców i dramat ukraińskich cywilów nie pozwalają przejść obok tych wydarzeń obojętnie. Śledztwa i szukanie winnych zbrodni będzie najpewniej trwać latami, ale już teraz przed ukraińskimi władzami i ich sojusznikami na Zachodzie stoi inne, równie ważne, wyzwanie - pomoc tysiącom ludzi, którzy widzieli albo doświadczyli bestialstwa rosyjskiej armii.

Zobacz wideo Co czeka ukraińskie ofiary zbrodni wojennych w najbliższej przyszłości?
To będzie jedno z największych wyzwań. Ci ludzie doświadczyli rzeczy tak przerażających, że przeciętna osoba nie tylko nigdy tego nie przeżyje, ale nie będzie nawet w stanie w pełni tego zrozumieć i należycie się do tego odnieść

- nie ukrywa Arnesa Buljušmić-Kustura. Podkreśla, że kluczowa będzie kompleksowa pomoc psychologiczna i psychiatryczna, która pozwoli stawić czoła przerażającej wojennej traumie. Dodaje jednak, że w przypadku znanych z ostatnich dekad przypadków zbrodni wojennych - m.in. ludobójstw w Rwandzie czy Bośni - nawet w tym aspekcie nie udało się należycie pomóc ofiarom.

Więcej o wojnie w Ukrainie i dokonywanych tam przez rosyjską armię zbrodniach wojennych przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl

Buljušmić-Kustura przewiduje, że dla ukraińskich ofiar "to będzie ciężki czas".

Ci ludzie przez najbliższych kilka lat będą żyć w "trybie przetrwania"

- mówi. Precyzuje, że "tryb przetrwania" to skupianie się na małych, często prozaicznych i codziennych czynnościach oraz obowiązkach. Chodzi o takie rzeczy jak znalezienie pracy, posłanie dzieci do szkoły, wybranie nowego miejsca zamieszkania i odtworzenie tam domu. Słowem: o wszystko to, co jest pod naszą bezpośrednią kontrolą.

Donbas - zdjęcie archiwalne"Żadnych świadków zbrodni". Bucza przy Donbasie będzie "słabą herbatką"

Nasze ciało, nasz mózg często zamiast mierzyć się z traumą przechodzi w „tryb przetrwania", gdzie skupiamy się na wszystkim innym. Zwłaszcza na namacalnych rzeczach, które możemy kontrolować, ponieważ wojna, ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości całkowicie pozbawiają nas jakiejkolwiek kontroli

- wyjaśnia ten proces nasza rozmówczyni.

Jak dodaje, dopiero kiedy ofiary osiągną względną stabilizację - czy to nadal w Ukrainie, czy w już w nowym miejscu zamieszkania - z czasem może przyjść czas na psychologiczne przepracowanie doznanej traumy.

Minie kilka lat, zanim odnajdą to poczucie stabilizacji i spokoju, dzięki którym być może staną się gotowi, żeby się otworzyć i przedyskutować wszystko, czego doświadczyli

- przewiduje bośniacka badaczka.

Więcej o: