Australia po dekadzie żegna centroprawicowy rząd. Wyborcy postawili na ochronę środowiska

Australijska Partia Pracy odsunie od władzy rządzącą od prawie dekady koalicję Liberalno-Narodową. Prawdopodobnie jednak będzie musiała stworzyć gabinet mniejszościowy. Dotychczasowego premiera Scotta Morrisona na stanowisku szefa rządu zastąpi Anthony Albanese.

Australijczycy wybrali deputowanych do Izby Reprezentantów i część senatorów. Wstępne wyniki głosowania wskazują na to, że oprócz dwóch głównych sił politycznych znaczne poparcie uzyskały mniejsze ugrupowania, które podczas kampanii wyborczej koncentrowały się na zmianach klimatycznych i ochronie środowiska.

Dotychczasowy rząd był krytykowany za bardzo niewielkie wysiłki, a wręcz lekceważenie kwestii przeciwdziałania globalnemu ociepleniu. W czasie potężnych pożarów, które trawiły Australię w latach 2019 i 2020, premier Scott Morrison przekonywał, że skala pożarów lasów nie ma nic wspólnego ze zmianami klimatu.

Więcej informacji ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

W rankingu Climate Change Performance Index, który ocenia wysiłki krajów, Australia niezmiennie znajduje się na szarym końcu. W tegorocznym rankingu osiągnęła 59 miejsce na 64 kraje. Jak podaje CNN, kryzys klimatyczny okazał się jedną z kluczowych kwestii w wyborach, jako jedna z niewielu dużych różnic w programach wyborczych.

Opozycja koncentrowała się również na rosnącej inflacji i niskich zarobkach. Ugrupowanie rządzące natomiast zwracało uwagę na najniższe od 48 lat bezrobocie wynoszące 3,9 procent.

Miasta postawiły na niezależne polityczki

Wyborcy z miast głosowali głównie na niezależne, wykształcone polityczki popierające mocniejsze cięcia emisji gazów cieplarnianych. To one zajmą miejsca, które od dziesięcioleci zajmowali liberałowie i to z nimi Partia Pracy będzie musiała negocjować przy tworzeniu rządu.

W Izbie Reprezentantów zasiada 151 osób, a w Senacie 76. Podczas tych wyborów do obsadzenia były wszystkie miejsca w Izbie Reprezentantów i 40 miejsc senatorskich. Stany wybierały po 6 swoich przedstawicieli, a terytoria 4.

Do głosowania było uprawnionych około 17 milionów osób. Udział w wyborach jest obowiązkowy. Za uchylenie się od niego należy zapłacić karę w wysokości 20 dolarów australijskich. Jest to równowartość 62 złotych.

Więcej o: