Ukraina. Łapanki w samozwańczych republikach na "ochotników" do rosyjskiej armii

Reporterki BBC News rozmawiały z młodymi mężczyznami z Donbasu, którzy zostali przymusowo wcieleni do rosyjskiej armii. Mieszkańcy z obszarów samozwańczych republik: Ługańskiej i Donieckiej ukrywają się w domach, by uniknąć poboru z łapanki i wysłania na wojnę po trzech dniach szkolenia. Jeden z nich mówi: - Kolega poznaje dziewczyny w aplikacji randkowej, nie po to, by się umówić, tylko żeby mu przyniosły jedzenie.

Dziennikarki Anastazja Lotarewa i Olga Iwszina z BBC News skontaktowały się z mężczyznami, mieszkającymi na terytorium tzw. republik: Ługańskiej i Donieckiej, którzy zostali przechwyceni przez Rosjan, wcieleni przymusowo do rosyjskiej armii i po zaledwie trzech dniach szkolenia trafili na wojnę. Formalnie samozwańcze Doniecka Republika Ludowa i Ługańska Republika Ludowa nie mają armii, tamtejsze siły zbrojne są nazywane „milicją ludową", choć są tam jednostki uzbrojone w pojazdy opancerzone i artylerię dużego kalibru.

Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Kiedy może zacząć się kontratak wojsk ukraińskich? Pytamy ambasadora Ukrainy

Wojna w Ukrainie. Rosja wyłapuje "ochotników" w samozwańczych republikach

W Rosji od siedmiu lat nie było poboru do służby wojskowej. Tamtejsze prawo zakłada jednak przeprowadzenie mobilizacji wśród społeczeństwa i przymusowe wcielenie do wojska. Po rozpoczęciu wojny w Ukrainie władze rosyjskie korzystają z tego na szeroką skalę. Na ulicach miast na terenie obwodu ługańskiego i donieckiego (a konkretnie obszarów samozwańczych republik, które są kontrolowane przez Rosjan) pojawiły się patrole, które pozyskiwały "żołnierzy". W mediach społecznościowych łatwo znaleźć grupy, w których mężczyźni dzielą się radami, jak uniknąć wyłapania przez wojsko (np. zostać w domu, ukryć się, przemieszczać się samochodami).

Historie powołanych do służby mężczyzn pokrywają się: szybka, przymusowa mobilizacja, rejestracja „ochotników" przez rosyjskie służby, zerwane kontakty z krewnymi, bardzo krótkie szkolenie, i na front - podają dziennikarki BBC News.

Wojna w Ukrainie. Rosjanie: "Chłopcy nam pomogą!". A "chłopcy" w wojsku od trzech dni

Jednym z mężczyzn, który w ten sposób został wcielony do armii, jest Siergiej, 20-letni mieszkaniec Doniecka. Zanim trafił do wojska, studiował dziennie. Matka miała tylko jego, poza tym cierpiał na wrodzoną wadę serca. Był przekonany, że to uchroni go przed służbą. Został jednak wcielony w szeregi rosyjskiej armii. Jego przyjaciel z epilepsją również.

Szkolenie Siergieja trwało dokładnie trzy dni. Pozostali "ochotnicy" również nie mieli doświadczenia w służbie. Z relacji mężczyzny wynika, że pierwszego dnia uczył się ustawiać w szeregu, kolejnego dnia składał i rozkładał broń. - Nie jestem zbyt pojętny, niczego nie mogłem zapamiętać, wydzierali się na mnie - relacjonuje Siergiej. Trzeciego dnia powiedziano "ochotnikom", że jadą na strzelnicę. Zostali skierowani do ciężarówek wojskowych. Pięć godzin później okazało się, że jadą gdzie indziej. Na jednym z  przystanków dowódca powiedział, że będzie chronił swoją ojczyznę przed „chochołami i krajami NATO". Mężczyznom zabroniono zadawania pytań o to, dokąd są zabierani - informuje BBC News.

Poddanie się obrońców AzowstaluObrońcy Azowstalu w niewoli. Kilkudziesięciu trafiło do aresztu śledczego w Rosji

Siergiej trafił na pierwszą linię frontu pod Chersoniem. - Przyjeżdżamy, stoją Rosjanie. Mówią: No, chłopcy przyszli nam pomóc. A ja, że dobrze, tylko nie wiem, co i jak. A oni: To co tam robiłeś przez osiem lat? Odpowiadam: Osiem lat temu to ja 12 lat miałem - opowiada Siergiej.

Rosja nie zajmuje się rannymi "ochotnikami"

Po tygodniu 20-latek został zraniony odłamkiem i trafił do szpitala w Rostowie w Rosji. Nie miał żadnych dokumentów, nie wiedziano, jak go wypisać, on z kolei nie miał żadnego kontaktu z dowództwem. Nie miał nic, nawet pieniędzy. Napisał do matki wiadomość z pożyczonego telefonu, żeby czekała na niego przy przejściu granicznym samozwańczej DRL z Rosją. - Poprosiłem kogoś o pieniądze na minibusa, jak ostatni włóczęga. Podchodziłem do ludzi z poranioną twarzą, w poszarpanym mundurze. Bali się mnie. Na granicy rosyjscy pogranicznicy patrzyli na mnie jak na ducha. Pytali: hej, koleś, jak ty się tu w ogóle dostałeś? - relacjonuje Siergiej.

Matka mężczyzny przez półtora miesiąca próbowała ustalić, gdzie jest syn. Kontaktowała się z innymi kobietami, z przywódcami DRL, próbowała nawet z Władimirem Putinem.

- Z administracji zadzwonili do mnie do pracy, kazali władzom jakoś mnie uciszyć. Szef powiedział: Będę musiał cię zwolnić, jeśli będziesz to ciągnęła. Na stronie prezydenta Rosji pojawiła się uprzejma odpowiedź: "Jesteś obywatelką innego państwa, to wasza sprawa wewnętrzna". Nie rozumiem, czy Rosja jest z nami, czy nie, wyzwalamy Donbas, czy bombardujemy Kijów? - opowiada kobieta. Siergiej obecnie przebywa u rodziny.

Donbas. Nie wychodź z domu, bo zostaniesz rosyjskim żołnierzem i nie wrócisz

Nikołaj przeżył to, co Siergiej. Też nie ma żadnego doświadczenia wojskowego. Mówi, że przeżył dzięki zapaleniu płuc, po czym został usunięty z frontu.

Z kolei Jewgienij, inny mężczyzna, z którym rozmawiały dziennikarki BBC, opowiedział im, że jego znajomi, którzy zostali wcieleni do rosyjskiego wojska, spali na paletach pod gołym niebem. - Niczego ich nie uczono, nie dano im broni, karmiono bardzo słabo - mówił. Dodał, że właśnie to przekonało go do ukrywania się przed rosyjskimi patrolami, które polują na "ochotników". Nauczył się wychodzić z domu tak, aby nie zostać złapanym. Wspomina o sposobach znajomych, którzy też nie chcą zostać wcieleni do armii. - Jeden z kolegów poznaje dziewczyny w aplikacji randkowej, nie po to, żeby się umówić, tylko żeby mu przyniosły jedzenie - dodaje.

Warto mieć kogoś z rodziny w służbach mundurowych - pomagają krewnym uniknąć wcielenia do rosyjskiej armii. Bezpieczne jest poruszanie się w ich towarzystwie, jazda autem lub rowerem jest względnie bezpieczna. Okazuje się, że najbardziej narażeni są mężczyźni podróżujący busami. - Jeśli wojsko zatrzymuje minibusa i każe wszystkim mężczyznom wychodzić, to nie ma możliwości ucieczki, jesteś w pułapce - zaznacza Jewgienij i podkreśla, że służby łapią także tych, którzy czekają na przystankach.

Żołnierze armii rosyjskiej i milicji Donieckiej Republiki Ludowej strzegą obozu, w którym mieszkańcy, którzy opuścili schronienie w Kombinacie Hutniczym Azowstal tymczasowo przebywający w Bezimennem, na terytorium rządzonym przez Doniecką Republikę Ludową, wschodnia Ukraina, piątek, 6 maja 2022 r.Rosjanin opowiada żonie o zabijaniu Ukraińców. "Nie jest mi ich żal"

Donieck, Ługańsk. Rodziny szukają porwanych do rosyjskiej armii mężczyzn

Dziennikarki BBC przekazują, że dotarły do ponad 2100 wiadomości i postów rodzin, które szukają swoich krewnych. Wiele takich wiadomości pojawia się codziennie w grupach zwolenników separatystów na platformach VKontakte oraz Telegram. Ludzie nie rozumieją, co się dzieje. Matka Siergieja komentuje: - Nie rozumiem, dlaczego nie można było po prostu przyłączyć do Rosji Krymu. Jeśli chcą nas chronić, dlaczego Chersoń? Skąd jest Czernichów? Dlaczego studenci i emeryci siedzą w okopach? Dlaczego Donieck jest ostrzeliwany tak, jak nie był ostrzeliwany od pierwszej wojny, podczas gdy nasze kierownictwo odsłania pomniki? Nie widzę w tym nic dobrego, ani teraz, ani w przyszłości.

Więcej o: