Kolaboranci są rozczarowani współpracą z Rosją. Planują ucieczkę na Krym. "Karinka będzie kelnerką"

Kolaboranci planują ucieczkę na Krym, ponieważ są niezadowoleni z tego, jak wygląda ich współpraca z Rosją. - Karinka i ja jedziemy na Krym na całe lato. Gdzie będzie kelnerką, ja będę gdzieś barmanem, kelnerem, albo bramkarzem, jak kiedyś - powiedział mężczyzna, którego rozmowę przechwyciły Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. SBU zapewnia, że kolaboranci zapłacą za pomoc okupantowi.

Służbom Bezpieczeństwa Ukrainy udało się przechwycić rozmowę kolaborantów, którzy zostali wyznaczeni przez Rosjan do administrowania okupowanymi terenami. Z zapisu wynika, że nie są oni zadowoleni ze współpracy z Rosją. - Ze względu na brak profesjonalizmu prowadzą region do kryzysu humanitarnego i zdają sobie z tego sprawę - słyszymy na nagraniu. 

Zobacz wideo To nie propaganda Kremla wyprała Rosjanom mózgi. Sami wypierają fakt inwazji na Ukrainę

Wojna w Ukrainie. Rosyjscy kolaboranci planują ucieczkę na Krym

- Problemy z paliwem nie zostały rozwiązane. Problemy z lekami nie zostały rozwiązane - no cóż, z pensjami i emeryturami problemy również nie zostały rozwiązane - zauważa jeden z kolaborantów. Podkreślili także, że napięcia społeczne zaczynają narastać, a miejscowa ludność powoli zaczyna nienawidzić Rosjan.

Przeczytaj więcej informacji z Ukrainy na stronie głównej Gazeta.pl.

Te czynniki powodują, że planują ucieczkę. - Karinka i ja jedziemy na Krym na całe lato. Gdzie będzie kelnerką, ja będę gdzieś barmanem, kelnerem, albo bramkarzem, jak kiedyś - powiedział jeden z rozmówców. Dodał, że po sezonie planuje wrócić do domu, aby tam spędzić zimę. "Kolaboranci najprawdopodobniej zapomnieli, że zarówno Chersoń, jak i Krym to nadal Ukraina, a za zdradę i współpracę z okupantami będą musieli odpowiedzieć. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy o to zadba" - czytamy.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr ZełenskiZełenski: Krok po kroku zmuszamy okupantów do opuszczenia naszej ziemi

Udało się zidentyfikować żołnierza, który zabijał cywilów

Służbom Bezpieczeństwa Ukrainy udało się przechwycić rozmowę rosyjskiego żołnierza z żoną, podczas której mówił o zabijaniu ukraińskiej ludności cywilnej. Chwalił się, że strzelał im w głowę, nawet kiedy prosili go o litość. - Kiedy byli cywile, wrzucałem ich do okopów. Strzelałem wszystkim w głowę, zabiłem ich. Płakali, błagali - wciąż do nich strzelałem - powiedział żonie. "Ukraińskiej Prawdzie" oraz SBU udało się zidentyfikować mężczyznę, którym okazał się 27-letni Dmitrij Iwanownow. Ustalono, że mieszka na wsi Kupsola w rejonie morkińskim, położonym 800 km na wschód od Moskwy. Kobieta, z którą rozmawiał, to Anastasia Korotkowa - para pobrała się w 2020 roku.

Wojna w Ukrainie. Most na rzece Doniec, zniszczony w wyniku rosyjskiej agresji. Zdjęcie ilustracyjne.Brytyjski wywiad ocenia sytuację w Donbasie: Działania utraciły impet

*****

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Więcej o: