Inżynier pokrzyżował plany Rosjan. Maksym o zniszczeniu przeprawy: Nie słyszałem tak ciężkiej walki

"Ostatnio zrealizowałem misję, która wywarła ogromny wpływ na straty rosyjskie i całkowicie pokrzyżowała ich plany okrążenia Łysyczańska" - przekazał ukraiński inżynier Maksym. Dzięki niemu Rosjanom nie udało się sforsować rzeki, a między wojskami doszło do walk. "Nigdy w życiu nie widziałem, nie słyszałem tak ciężkiej walki" - przyznał inżynier.

Ukraiński żołnierz Maksym zatrzymał Rosjan, którzy próbowali przejść przez rzekę Doniec. Teraz opowiedział, jak udało mu się tego dokonać. 

Zobacz wideo Mieszkańcy Irpienia wracają do zniszczonych i obrabowanych domów

Maksym o swojej misji: Wywarła ogromny wpływ na straty rosyjskie 

Maksym jest inżynierem w ukraińskiej armii, który przed wojną służył w Donbasie. "Ostatnio zrealizowałem misję, która wywarła ogromny wpływ na straty rosyjskie i całkowicie pokrzyżowała ich plany okrążenia Łysyczańska" - napisał na Twitterze Maksym. Jak wyjaśnił początkowo informacje o Rosjanach znajdujących się po drugiej stronie rzeki przekazała mu jednostka, w której służy. "Tak więc mój dowódca poprosił mnie 6 maja jako jednego z najlepszych inżynierów wojskowych o wykonanie rekonesansu inżynieryjnego na rzece Doniec" - przekazał.

Przeczytaj więcej informacji z Ukrainy na stronie głównej Gazeta.pl

Nad rzeką znalazł się 7 maja, wówczas zbadał lokalizację oraz wskazał miejsce, w którym najprawdopodobniej Rosjanie mogliby zbudować most pontonowy, aby znaleźć się po drugiej stronie rzeki. "Użyłem dalmierzy, aby stwierdzić, że rzeka ma 80 m szerokości, więc Rosjanie potrzebowaliby 8 części (10 m każda) połączonego mostu, aby dostać się na drugą stronę" - tłumaczy Maksym. Ocenił, że przy tym nurcie rzeki, rosyjscy żołnierze będą musieli wykorzystać motorówki, co oznacza, że poświęciliby na pracę co najmniej dwie godziny. Następnie to, co udało mu się ustalić, przekazał swoim przełożonym. 

"Powiedziałem też jednostce, która obserwowała tę część rzeki, że muszą uważać na dźwięk łodzi motorowych. Widoczność w okolicy była gówniana, bo Rosjanie podpalali pola i lasy oraz rzucali dużo granatów dymnych. Do tego było mglisto" - zrelacjonował inżynier. 

Zniszczone rosyjskie pojazdy na brzegu rzeki Doniec w miejscu, gdzie zaczynały się mosty pontonoweNa brzegach Dońca Ukraińcy urządzili Rosjanom pogrom

Maksym: Nigdy w życiu nie widziałem, nie słyszałem tak ciężkiej walki

Dźwięki motorówek zostały usłyszane 8 maja w miejscu wskazanym przez wojskowego. "Byłem tam, aby to sprawdzić - i widziałem za pomocą mojego drona, jak Rosjanie robią most pontonowy". Sytuację natychmiast zgłosił dowódcy jednostki. 

"Artyleria była gotowa. Udało nam się potwierdzić, że Rosjanie zamontowali siedem części mostu z ośmiu. Rosjanom udało się nawet przerzucić kilka wojsk i pojazdów przez rzekę. Rozpoczęły się walki" - napisał. 20 minut później potwierdzono zamontowanie Rosyjskiego mostu, a ukraińskie wojsko rozpoczęło walkę z okupantem. W akcji brała udział ciężka artyleria oraz lotnictwo. "Nadal byłem w okolicy i nigdy w życiu nie widziałem i nie słyszałem tak ciężkiej walki" - przyznał Maksym.

Po dniu walki most został zniszczony, a część sił rosyjskich "utknęła po ukraińskiej stronie rzeki bez możliwości powrotu". Później ukraińscy lotnicy zniszczyli sprzęt Rosjan oraz zbombardowali inny most, który próbowali zbudować. "Zrobiłem swoją część i wywarło to znaczący wpływ. Z dumą służymy Ukrainie!" - zakończył swoją relację ukraiński inżynier. 

Rustam Muradov podczas odebrania nagrody z rąk Władimira PutinaRosja tłumi bunty wśród żołnierzy. "Dowódców rozebrał, ręce związał"

******

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Więcej o: