Rosyjscy dziennikarze nazwali Putina "paranoidalnym dyktatorem" i uciekli z kraju

Dwoje dziennikarzy proklemlowskiego portalu lenta.ru opublikowało serię antywojennych artykułów, w których m.in. nazywają Władimira Putina "paranoidalnym dyktatorem" i zarzucają Rosji porzucanie ciał swoich martwych żołnierzy w Ukrainie. - To była jedyna słuszna rzecz, jaką mogliśmy zrobić - powiedział Jegor Poljakow.

9 maja obchodzony jest w Rosji Narodowy Dzień Zwycięstwa, który upamiętnia pokonanie nazistowskich Niemiec przez Związek Radziecki podczas II wojny światowej. Z tej okazji dwóch rosyjskich dziennikarzy postanowiło opublikować na prokremlowskiej stronie lenta.ru serię antywojennych artykułów - podaje "The Guardian".

Zobacz wideo Putin wraca do idei wielkiego mocarstwa? Prof. Legucka: Próbuje odbudować Związek Sowiecki

Wojna w Ukrainie. Dwóch rosyjskich dziennikarzy opublikowało serię antyputinowskich tekstów 

30-letni Jegor Poljakow opublikował wraz z redakcyjną koleżanką Aleksandrą Mirosznikową ponad 40 artykułów na jednym z największych rosyjskich portali, propagandowym lenta.ru. W tekstach Władimir Putin został nazwany m.in. "żałosnym, paranoidalnym dyktatorem", który prowadzi "najkrwawszą wojnę w XXI wieku".

CNN podaje, że każdy z tekstów był opatrzony ostrzeżeniem: "Ten materiał nie jest zatwierdzony przez państwo, dlatego administracja prezydenta usunie go... Innymi słowy: PILNIE ZRÓB ZRZUT EKRANU, zanim zostanie usunięty".

- Musieliśmy to zrobić dzisiaj. Chcieliśmy przypomnieć wszystkim, o co naprawdę walczyli nasi dziadkowie w ten piękny Dzień Zwycięstwa - o pokój - powiedział w rozmowie z "The Guardian" Poljakow, który pracuje w portalu jako reporter biznesowy. - W Ukrainie umierają zwykli ludzie, giną kobiety i dzieci. Biorąc pod uwagę retorykę, którą widzieliśmy, to się nie skończy. Nie mogliśmy tego dłużej akceptować. To była jedyna słuszna rzecz, jaką mogliśmy zrobić - dodał. 

Artykuły opublikowane przez dziennikarzy nosiły tytuły takie jak: "Władimir Putin kłamał o planach Rosji w Ukrainie", "Armia rosyjska okazała się armią złodziei i szabrowników", "Rosja porzuca martwe ciała swoich wojsk w Ukrainie". Mimo że teksty zostały już ze strony usunięte, brytyjski dziennik podkreśla, że można uzyskać do nich dostęp przy pomocy narzędzi do internetowej archiwizacji. Dziennikarze opublikowali na portalu także list, w którym apelowali do czytelników, by ci nie bali się, nie milczeli. "Nie jesteś sam, jest nas wielu! Przyszłość jest nasza" - pisali.

Więcej aktualnych wiadomości z kraju i świata znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Rosja. Koncert z okazji Dnia Zwycięstwa. Na telebimie Bonnie i ClydeRosja: Bonnie i Clyde rozdzieliła druga wojna. Wpadka propagandy Kremla

Rosja. Wzrasta liczba zatrzymań za antywojenne akcje

Za rozpowszechnianie "fałszywych" informacji o rosyjskiej armii grozi nawet do 15 lat więzienia. Poljakow przyznaje, że obawia się o swoje bezpieczeństwo, jednak decydując się na ten wyraz protestu, zdawał sobie sprawę z ewentualnych konsekwencji. Portal Meduza podaje, że dziennikarze znajdują się już poza terytorium Rosji.

Portal OWD-info poinformował natomiast o kolejnych zatrzymaniach osób uczestniczących w antywojennych akcjach i wpisaniu na listę "zagranicznych agentów" grupy działaczy obywatelskich oraz niezależnych komentatorów. Według serwisu tylko między 6 a 7 maja policja zatrzymała uczestników antywojennych akcji między innymi w: Moskwie, Petersburgu, Polessku, Wołgogradzie i innych rosyjskich miastach. OWD-info napisał, że postępowania karne objęły setki osób, a wobec dziesiątek tysięcy wszczęto postępowania administracyjne. Władze Rosji wpisały kolejnych sześć osób na listę tak zwanych "zagranicznych agentów". Są wśród nich, znany ekonomista Władimir Miłow, niezależny komentator Leonid Gozman i współpracownica Aleksieja Nawalnego - Lubow Sobol.

Wojna w Ukrainie. Zdjęcie ilustracyjneUkraińskie służby: Rosjanie układają ciała swoich żołnierzy na wysypiskach

***

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Więcej o: