Putin mówił o "świętej" wojnie. Rzeczywistość? Rosjanie zabijają, rabują, gwałcą - i sami giną

Władimir Putin w obchodzonym 9 maja Dniu Zwycięstwa chwalił osiągnięcia rosyjskich żołnierzy w Ukrainie. Jakie one są? Niektóre szacunki mówią o 25 tys. zabitych przez Rosjan cywilów. Straty materialne i gospodarcze są jeszcze trudniejsze do oszacowania, ale na pewno ogromne. Według śledczych Rosjanie popełnili zbrodnie wojenne. Poza tym sami masowo giną oraz tracą cenny sprzęt.
Zobacz wideo Putin wraca do idei wielkiego mocarstwa? Prof. Legucka: Próbuje odbudować Związek Sowiecki

W swoim przemówieniu z okazji obchodzonego w Rosji Dnia Zwycięstwa Władimir Putin mówił nie tylko o weteranach II wojny światowej, ale i żołnierzach walczących teraz w Ukrainie. 

Powiedział, że walczący w "świętej" wojnie z Ukrainą żołnierze i członkowie milicji w Donbasie "walczą w obronie ojczyzny, kiedy ważą się jej losy". - Walczycie na naszej ziemi, za przyszłość kraju, za ludzi w Donbasie, za nasze bezpieczeństwo - mówił. Poprosił o minutę ciszy także za "dzielnych" żołnierzy, którzy zginęli w "prawej bitwie za Rosję". 

W rzeczywistości 75 dni rosyjskiej wojny w Ukrainie jest krwawą katastrofą - i dla Ukraińców, i dla samej rosyjskiej armii, która ponosi być może największe straty od II wojny światowej. 

Gazeta.pl i Ukraina.pl rozpoczęły aukcję na rzeczTo okazja, by stać się częścią wspaniałej historii. Licytuj dla Ukrainy

Tysiące ukraińskich ofiar

Na tym etapie trudno mówić o dokładnych danych na temat strat i zniszczeń, jakie zadała Ukrainie Rosja. Po pierwsze, wojna wciąż trwa. Po drugie - Rosja okupuje obecnie prawie 1/5 obszaru Ukrainy (licząc zajęty wcześniej Krym i pseudorepubliki w Donbasie), więc uzyskanie z tych obszarów wiarygodnych informacji jest bardzo trudne. 

Według potwierdzonych danych ONZ od wybuchu wojny w Ukrainie zginęło 3309 cywilów, a prawie 3500 zostało rannych. ONZ podkreśla, że rzeczywista liczba ofiar jest znacznie większa. Według ukraińskich władz w samym Mariupolu mogło zginąć nawet 20 tys. ludzi, jednak ze względu na toczące się walki i rosyjską okupację - nie sposób tego sprawdzić. To samo dotyczy miast na wschodzie Ukrainy, leżących blisko linii frontu, w tym Izjum.

Ukraina nie informuje dokładnie o swoich stratach wojskowych, jednak wiadomo, że zginęło dotychczas tysiące żołnierzy. 

Trudne do oszacowania są straty materiale, ale można zakładać, że są ogromne. Według różnych prognoz ukraińska gospodarka w tym roku skurczy się o około połowę. Miasta, gdzie toczyły się lub trwają ciężkie walki - a więc na północ od Kijowa oraz na wschodzie - są nieraz w dużej mierze zniszczone. Ale ataki rakietowe niszczą też lotniska i inne strategiczne obiekty w głębi kraju i nawet na samym zachodzie Ukrainy. 

Ukraińska flaga zwinięta w trakcie obchodówBerlin. Z kilkunastu miejsc pamięci usunięto ukraińskie symbole

Mąż wyszedł z domu, żona zginęła w bombardowaniu

Większość ukraińskich ofiar cywilnych zabito w ciężkich ostrzałach - artylerią, pociskami balistycznymi, samolotami. Tak zginęło m.in. wielu mieszkańców Borodzianki. Niektóre z ich historii udokumentowała  Amnesty International w raporcie nt. rosyjskich zbrodni wojennych.

- Wyszedłem z mieszkania, żeby popracować w garażu, ponieważ moja żona miała zabrać parę starszych sąsiadów do piwnicy. Kiedy dotarłem do garażu, około 150 metrów od budynku, nastąpiła ogromna eksplozja. Schowałem się za garażem. Kiedy spojrzałem, zobaczyłem dużą wyrwę w budynku. Zawaliła się cała środkowa część budynku - dokładnie w miejscu, gdzie w piwnicy schronili się mieszkańcy. Wśród zabitych była moja żona Halina. Wciąż widzę ją przy drzwiach naszego mieszkania, domu, w którym mieszkaliśmy przez 40 lat - mówił mieszkaniec Borodzianki, Wasyl Jaroszenko. 

W innych miejscowościach okupowanych przez Rosjan dochodziło do egzekucji na cywilach. W Buczy oraz kilku innych miejscach śledczy Amnesty International udokumentowali 22 przypadki zabójstw dokonanych przez siły rosyjskie, z których większość była "ewidentnymi egzekucjami pozasądowymi".

Jednym z zamordowanych był Jewgien Petraszenko, 43-letni kierownik sprzedaży i ojciec dwojga dzieci. Został zastrzelony w swoim mieszkaniu przy ulicy Jabłońskiej 4 marca - ustalili śledczy. Jego żona Jewgiena, Tatiana, powiedziała im, że była w piwnicy ich budynku, podczas gdy Jewgien pozostał w mieszkaniu. Poszedł pomóc sąsiadowi, gdy rosyjscy żołnierze przeprowadzali rewizje, chodząc od drzwi do drzwi. Nie wrócił do domu. Następnego dnia jego ciało znalazł w mieszkaniu sąsiad. - Jewgien leżał martwy w kuchni. Został postrzelony w plecy, [w okolice] płuc i wątroby. Jego ciało pozostało w mieszkaniu do 10 marca, kiedy udało nam się pochować go w płytkim grobie na podwórku - powiedziała. 

Ci Ukraińcy, którzy przetrwali walki i okupację, opisują horror, jaki przyniosła im rosyjska armia. Dwa miesiące w Mariupolu nazywają "piekłem". A egzekucje to niejedyne zbrodnie, jakie popełniali i popełniają rosyjscy żołnierze. Ludzie w okupowanych obszarach Ukrainy są zastraszani, rabowani, gwałceni i poddawani przymusowym wywózkom do Rosji.

Rosjanie zabijają i giną w Ukrainie

Choć Rosja zadała Ukrainie ogromne straty i zajęła część jej terytorium, to trudno mówić o "zwycięstwie". Nawet Putin, w swojej przemowie chwalącej żołnierzy walczących w Ukrainie, nie użył tego określenia. Straty, jakie ponosi rosyjska armia, mogą być największe od czasu II wojny światowej. 

Ukraińska armia codziennie informuje o stratach Rosjan - te informacje można traktować z rezerwą, ponieważ pochodzą od strony konfliktu, jednak te z zachodnich i niezależnych źródeł nieraz nie odbiegają od nich znacząco. 

Według strony Ukraińskiej od 24 lutego w walkach zginęło ponad 25 tys. rosyjskich żołnierzy i kilka razy tyle zostało rannych. Przed początkiem inwazji Rosja zgromadziła wokół granic Ukrainy około 190 tys. żołnierzy, zatem liczba zabitych i rannych stanowi pokaźną część przygotowanych wcześniej siły. 

Rosjanie mieli stracić ponad tysiąc czołgów i 2,7 tys. transporterów opancerzonych i innych pojazdów oraz setki sztuk artylerii. Strona ukraińska wylicza, że zniszczyła też prawie 200 samolotów i 158 śmigłowców, a także 12 okrętów - w tym "Moskwę", flagowiec floty czarnomorskiej. 

Władimir PutinPutin wysłał Ukraińcom depeszę gratulacyjną

Więcej o: