Ukraiński czołgista: Rosjanie często atakują nasze pozycje nieprzygotowani. Zdarza się, że strzelają ze zwykłej broni

Nazar Tatskyi za dwa tygodnie skończy 20 lat. Przed rosyjską inwazją był fanem Szachtara Donieck i uwielbiał komputerowe gry strategiczne. Wojna zastała go, gdy był już w wojsku. W połowie 2020 roku został wezwany do odbycia obowiązkowej służby. Dwa tygodnie później stawił się w jednostce. "Jak trzeba, to trzeba" - pomyślał. W rozmowie z nami zgodził się opowiedzieć o swoich wojennych doświadczeniach.

Jarosław Kocemba, Gazeta.pl: Czy przed 24 lutego spodziewałeś się, że Rosja otwarcie zaatakuje?

Nazar Tatskyi, obrońca Ukrainy: Nawet kiedy przy granicy Rosja zaczęła manewrować swoimi wojskami, mało kto wierzył, że jest to możliwe. Nie chciało mi się wierzyć, że w XXI wieku dojdzie do pełnoskalowej wojny. Myślałem, że ewentualnie zaatakują tylko wschód Ukrainy i zwiększą swoją ofensywę z 2014 roku w Doniecku i Ługańsku.

Jak dowiedziałeś się o wybuchu wojny?

Spałem w wojskowej bazie, obudziła mnie syrena. Jak jest alarm, to masz minutę, żeby wstać, ubrać się i stawić się na zbiórce. W tym momencie nie mogłem jeszcze wiedzieć, co się dzieje. Oficerowie powiedzieli nam, że Rosja bombarduje nasze pozycje. Dla nas to był szok.

Więcej informacji na temat wojny w Ukrainie na stronie głównej Gazeta.pl

W której części Ukrainy walczysz?

Nie mogę zdradzić nazwy jednostki ani jej dokładnej lokalizacji. Powiem tylko, że od początku wojny służę w regionach Donieckim i Zaporoskim. Jestem kierowcą czołgu, ale niekiedy też strzelam.

Boisz się?

Przez pierwsze dwa tygodnie, gdy strzelano w moim kierunku, lub gdy słyszałem odgłos zbliżających się wybuchów, bardzo się bałem, to było nie do wytrzymania. Ale teraz już się do tego przyzwyczaiłem. W czołgu czuję się bezpiecznie. Rosjanie często atakują nasze pozycje zupełnie nieprzygotowani. Zdarza się, że strzelają do nas ze zwykłej broni maszynowej, która nie jest w stanie nam zagrozić.

Czy mógłbyś opowiedzieć o najcięższej bitwie z udziałem twojej jednostki? Jak do niej doszło?

Pewnego razu część naszej jednostki dostała rozkaz zmiany lokalizacji, by pomóc innej grupie utrzymać pozycję. Na szczęście mnie tam nie było, ale wielu moich kolegów pojechało na teren, gdzie Rosjanie byli wyjątkowo dobrze uzbrojeni, również w broń ciężką. Zaskoczyli nas siłą rażenia. Połowa wysłanych na pomoc chłopaków już stamtąd nie wróciła.

Czy zginął tam, któryś z twoich przyjaciół?

Każdy z nich był moim przyjacielem. Kiedy cały czas spędza się razem, wspólnie jecie, śpicie, a później walczycie, to każdy w jednostce jest twoim przyjacielem. Dla mnie śmierć każdego z tych ludzi za każdym razem jest szokiem.

Miałem taką sytuację: jednego dnia siedziałem z kolegą przy papierosie, umawialiśmy się, że po wojnie trzeba będzie się spotkać i lepiej poznać. Ale następnego dnia on już nie żył.

Wspomniałeś o rodzinie. Jesteś żonaty?

Tak, pobrałem się tuż przed wojną. Gdy mówiono, że Rosjanie mogą zaatakować, dowiedziałem się, że moja dziewczyna jest w ciąży. Pomyślałem, że jeśli mnie zabiją, to moja partnerka i nasze dziecko nie dostaną żadnego wsparcie od państwa. Jako żonie żołnierza należy jej się dużo więcej.

Dziecko przyszło już na świat?

Syn przyszedł na świat 27 lutego, trzy dni po wybuchu wojny. Od tego momentu nie puszczają nas na żadne przepustki. Widziałem go tylko online, ale to nie to samo. Zresztą nawet kontakt telefoniczny jest bardzo rzadki i trudny. Rosjanie cały czas nas podsłuchują i starają się namierzyć. Jak już rozmawiam z najbliższymi, to choćby nie wiem co, zawsze mówię, że u mnie wszystko jest dobrze.

Co myślisz o Rosjanach? 

To głupi ludzie. Jak oni mogli wtargnąć na obcą ziemię i myśleć, że nie będziemy się bronić? Zachowują się jak terroryści. Nie szanują nikogo - ani cywilów, ani żołnierzy, oni nie szanują nawet samych siebie.

Jak można czuć respekt do kolegi z jednostki, który zabija dziecko?
Zobacz wideo Vakuliuk: Mój sąsiad z Buczy pisał nam, jak się zmienia miejscowość, nie zdążył napisać, że Bucza jest wolna

Zdarza się, że łapiecie jeńców. Co z nimi robicie?

Gdy kogoś złapiemy, przede wszystkim wypytujemy go, skąd jest i co tu robi. Później czekamy na dalsze instrukcje z góry. Często dajemy im telefon, by zadzwonili do domu i zdradzili prawdę o tej wojnie. Dobrze ich traktujemy, dajemy im jedzenie i picie. Dla nas jeńcy są też ważni, bo później chcemy ich wymieniać na swoich.

Cały świat podziwia teraz wasze bohaterstwo i przywiązanie do kraju. Czym według ciebie jest odmieniany teraz przez wszystkie przypadki patriotyzm?

Według mnie patriotą nie stajesz się automatycznie, kiedy nosisz flagę, czy piszesz coś podniosłego na Facebooku. Jesteś nim, jeśli wierzysz w swój kraj i masz odwagę o niego walczyć. Patriotyzm się rozprzestrzenia, kiedy w kraju rośnie poczucie jedności i braterstwa. Obecnie w Ukrainie nie mają znaczenia żadne przedwojenne podziały i nieporozumienia. 

Dla nas jest oczywiste, że Ukraina tę wojnę wygra. Boję się tylko, że będzie się to ciągnąć w nieskończoność.

***

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Więcej o: