Premier Brytyjskich Wysp Dziewiczych zatrzymany. Miał pomagać w imporcie kokainy do USA

Premier Brytyjskich Wysp Dziewiczych Andrew Fahie zatrzymany na lotnisku w Miami. Miał brać udział w przemycaniu kokainy. Prosił też o "pomoc" w spłacie długu, za "pomoc w sprawach politycznych".

Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Premiera Brytyjskich Wysp Dziewiczych oskarżono o spisek, który miał na celu import kokainy do USA oraz pranie brudnych pieniędzy. Mężczyznę aresztowano w Miami. Informacje na ten temat potwierdził gubernator BWD John Rankin.

Zobacz wideo Wielka Brytania. Czy zniesienie obostrzeń do 21 czerwca jest możliwe?

Premier Brytyjskich Wysp Dziewiczych z zarzutami

- Zdaję sobie sprawę, że będzie to szokująca wiadomość dla ludzi z tego terytorium. W tym czasie wzywałbym zachować spokój - stwierdził w specjalnym oświadczeniu gubernator Brytyjskich Wysp Dziewiczych John Rankin.

Poza premierem zatrzymano Oleanvinę Maynard, dyrektorkę władz portowych Karaibów oraz jej syna Kadeema. Wszyscy troje są i oskarżeni o udział w spisku mającym na celu import ponad pięciu kilogramów kokainy do Stanów Zjednoczonych oraz pranie brudnych pieniędzy.

Fahie, według śledczych z amerykańskiej Agencji do Walki z Narkotykami nazywany był "głównym trenerem". Śledztwo w jego sprawie miało się toczyć od października. Do dokumentów zgromadzonych przez funkcjonariuszy dotarli dziennikarze Reutersa i BBC.

Żołnierz ukraiński - zdjęcie ilustracyjne.Nie żyje Brytyjczyk, który walczył w Ukrainie

Według źródeł DEA Fahie zgodził się wydać zezwolenie na wykorzystanie portów do wysyłki kokainy. W zamian zażądał pół miliona dolarów. Poprosił też o wsparcie w spłacie długu - miał być winien 83 tys. dolarów mężczyźnie z Senegalu, który pomógł mu "naprawić" pewne sprawy polityczne w kraju.

Szefowa MSZ Wielkiej Brytanii "zbulwersowania"

Szefowa DEA Anne Milgram podkreśliła, że zatrzymanie Fahiego, to jasny sygnał, że "każdy, kto jest zaangażowany w przemyt niebezpiecznych narkotyków do Stanów Zjednoczonych, zostanie pociągnięty do odpowiedzialności, bez względu na swoją pozycję".

Stanowisko w tej sprawie zajęła także Liz Tuss, szefowa MSZ Wielkiej Brytanii. Przyznała, że sprawa ją "zbulwersowała". W zeszłym roku Wielka Brytania powołała komisję, która miała zająć się zarzutami korupcyjnymi na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Zdaniem Tuss, to aresztowanie dowodzi, że był to słuszny krok.

Więcej o: