Władze Mariupola ostrzegają przed epidemią chorób w mieście. "Średniowieczne warunki do życia"

"Z powodu coraz wyższych temperatur powietrza, wielu martwych ciał pod gruzami budynków i skrajnie niehigienicznych warunków życia cywilów ukrywających się w okupowanym przez Rosjan Mariupolu, istnieje tam duże ryzyko wybuchu epidemii" - alarmuje w czwartek na Telegramie mariupolska rada miejska. Według władz Mariupola zagrożonych śmiertelnymi chorobami jest nawet 100 tysięcy mieszkańców.

Rada Miasta Mariupol we wpisie na Telegramie zwróciła uwagę na fatalne warunki, jakie panują w mieście. "Temperatura w mieście sięga obecnie 20 st. C. Wkrótce w Mariupolu mogą wybuchnąć epidemie cholery, czerwonki czy zakażeń bakterią coli" - napisano.

Według władz głównym zagrożeniem jest brak dostępu do jedzenia, pitnej wody oraz kanalizacji. Rada Miasta zwróciła również uwagę na licznie rozkładające się zwłoki, które wciąż nie odnaleziono pod gruzami budynków. 

Więcej informacji na głównej stronie Gazeta.pl

Mer Mariupola: mieszkańcy żyją w średniowiecznych warunkach

Mer Mariupola Wadym Bojczenko stwierdził, że Rosjanie nie są w stanie lub nie są zainteresowani zaopatrzeniem miasta w żywność, wodę i lekarstwa. - Blokują wszystkie próby ewakuacji. A bez tego ludzie umrą. Przecież teraz mieszkańcy Mariupola żyją w zrujnowanych średniowiecznych warunkach. Potrzebna jest natychmiastowa i całkowita ewakuacja - podkreślił urzędnik.

Mariupol. Sytuacja w mieście jest bardzo trudna

Wadym Bojczenko informował, że w wyniku rosyjskich bombardowań i ostrzałach zginęło ponad 20 tysięcy cywilów. Zniszczonych zostało 90 procent infrastruktury miejskiej.

- Przez dwa tygodnie z rzędu byliśmy bombardowani przez wrogie samoloty. Na początku był jeden samolot, potem było ich pięć. Bombardowali, bombardowali i bombardowali nasze miasto. I tak zniszczyli prawie 90 procent krytycznej i ważnej dla nas infrastruktury - poinformował Wadym Bojczenko.

Zobacz wideo Mariupol - miasto w ruinach

Ostatniej nocy Rosjanie ponad 50 razy bombardowali zakłady Azowstal w Mariupolu. Jak komunikowali ukraińscy obrońcy fabryki, używano broni zakazanej przez międzynarodowe konwencje. Na oblężonym i atakowanym od ponad 2 miesięcy terenie Azowstali, oprócz ukraińskich żołnierzy znajduje się kilkuset cywilów, którzy chronią się w fabrycznych piwnicach.

Zastępca dowódcy broniącego Azowstali pułku Azow Swiatosław Pałamar dodał, że ostatniej doby Rosjanie zintensyfikowali bombardowania. Rosjanie dodatkowo mieli zrzucić kolosalną liczbę bomb fosforowych. Dokonali również 50 ataków z powietrza wykorzystując rakiety i artylerię.

- Kto odpowie na pytanie: dlaczego jesteśmy pozostawieni sam na sam wobec rosyjskich samolotów, artylerii i okrętów, które dokonują bezustannych ataków? - pytał Swiatosław Pałamar

Więcej o: