Wybory we Francji. Frekwencja zaskakuje. Tak źle nie było od dekad

Niska frekwencja w wyborach prezydenckich we Francji. Tamtejsze ministerstwo spraw wewnętrznych poinformowało, że na godzinę 17:00 frekwencja w drugiej turze wyniosła 63,2 procent. To najniższy wynik od 1969 roku.

Z danych MSW wynika, że do tej pory najwięcej wyborców głosowało na południu i na wschodzie Francji, w departamentach Aveyron, Dordogne i Landes. Najniższą frekwencję odnotowano w Paryżu i w podparyskim departamencie Seine-Saint-Denis oraz na Korsyce.

Zobacz wideo Co dla UE oznaczałaby wygrana Marine Le Pen w wyborach prezydenckich? Prof. Belka: To byłoby ze szkodą dla Europy

Według sondażu przeprowadzonego przez pracownię Ipsos dla dziennika Le Parisien ostateczna frekwencja wyniesie 72 procent. To o dwa punkty procentowe mniej niż w poprzednich wyborach. Byłby to drugi najniższy wynik w historii bezpośrednich wyborów prezydenckich we Francji. Frekwencja osiągnęła rekordowo niski poziom w 1969 roku, gdy zagłosowało nieco ponad 68 procent obywateli.

Francuzi mogą głosować na przyszłego prezydenta Republiki do 20.00. O tej godzinie mają zostać podane pierwsze sondażowe wyniki.

II tura wyborów we Francji. Emmanuel Macron zwiększył przewagę

Emmanuel Riviere, dyrektor międzynarodowy w instytucie Kantar Public, powiedział w rozmowie z Polskim Radiem, że w ostatnich dniach kampanii Emmanuel Macron zwiększył przewagę nad Marine Le Pen z 53 do 57 proc. 

 - Jeżeli spojrzymy na historię sondaży we Francji przeprowadzonych między dwiema turami, nigdy nie zdarzyło się, by kandydat z ponad 55-procentowym wynikiem w sondażach ostatecznie został pokonany przez rywala - stwierdził Emmanuel Riviere. 

Dyrektor Kantar Public wskazał również, że w drugiej turze frekwencja będzie podobna do tej z pierwszej tury - w granicach 74 procent. "Co ciekawe, około 45 procent osób, które wstrzymały się od głosu w pierwszej turze, deklaruje, że zagłosuje w drugiej" - zauważył ekspert.

Podsumowując finisz kampanii prezydenckiej, dyrektor Kantar Public stwierdził, że obaj kandydaci starali się złagodzić swój wizerunek. "Emmanuel Macron obrał strategię zbliżenia się do ludzi, spotykając się z wyborcami w terenie. Ale nie przyniosło to wielkich efektów. Marine Le Pen pozostaje w tym lepsza, i jest uważana za kandydatkę bliższą ludziom. Z kolei ona wybrała strategię zmiękczenia. Było to szczególnie widoczne podczas debaty telewizyjnej - do tego stopnia, że wydawała się przygaszona" - skomentował ekspert.

Więcej o: