Wybory we Francji. Ostatni dzień kampanii, Macron krytykowany za lekceważący ton. "Nie będę komentował"

We Francji piątek 22 kwietnia to ostatni dzień kampanii wyborczej przed niedzielną drugą turą wyborów prezydenckich, w której zmierzą się urzędujący prezydent Emmanuel Macron i liderka partii Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen. Kandydaci mogą prowadzić kampanię do północy. Od tej godziny będzie obowiązywała cisza wyborcza.

Na finiszu kampanii Marine Le Pen odwiedzi miejscowość Abbeville na północy kraju. W czwartek liderka narodowców zorganizowała swój ostatni wiec wyborczy w Arras, w pobliżu Lille. W swoim przemówieniu skrytykowała Emmanuela Macrona za jego postawę podczas środowej debaty telewizyjnej. "Widzieliśmy, że zachowywał się w sposób nonszalancki, poniżający, z nieograniczoną arogancją. Prezydent nie powinien się tak zachowywać" - mówiła Marine Le Pen.

Wcześniej wielu komentatorów zauważyło, że podczas debaty Macron zwracał się do rywalki lekceważącym tonem i często przyjmował rozluźnioną pozę, trzymając rękę na oparciu krzesła. Zarzucano mu również szydercze spojrzenia.

Z badania opinii publicznej, że 59 proc. ankietowanych uznało Macrona za bardziej przekonującego uczestnika środowej debaty. W przypadku Le Pen wynik ten wyniósł 39 proc. Jak czytamy na bfmtv.com, obecnie urzędujący prezydent został w badaniu uznany za w większym stopniu zdolnego do zjednoczenia Francuzów (39 proc. do 31 proc. dla Le Pen). Przez 49 proc. widzów był też postrzegany jako bardziej dynamiczny kandydat (31 proc. dla jego kontrkandydatki). Jednocześnie 50 proc. ankietowanych przyznało, że był bardziej arogancki od Le Pen (50 proc. do 16 proc.).

- Nie będę komentował moich słów i mimiki. To ich jedyny argument - odparł w czwartek Emmanuel Macron, który odwiedził podparyski departament Seine-Saint-Denis - jedno z najuboższych i najliczniej zamieszkałych przez imigrantów terytoriów Francji. W piątek szef państwa spotka się z wyborcami w Figeac, na południu kraju.

Zobacz wideo Kto wygra wybory we Francji? Arłukowicz: Mam nadzieję, że Macron

Ostatnie sondaże wskazują, że w niedzielnym głosowaniu szef państwa pokona Marine Le Pen, zdobywając mniej więcej 57 procent głosów. Druga tura wyborów prezydenckich we Francji odbędzie się już w niedzielę 24 kwietnia.

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Wybory we Francji. Szefowie europejskich rządów apelują do Francuzów

Na łamach francuskiego "Le Monde" szefowie rządów Portugalii, Hiszpanii i Niemiec - Antonio Costa, Pedro Sanchez i Olaf Scholz zwrócili się w czwartek z apelem do Francuzów, którzy wkrótce mają zagłosować w drugiej turze wyborów prezydenckich. Zwracają uwagę, że Europa stoi u progu końca pewnej epoki.

Jak piszą europejscy szefowie rządów, pomimo rosyjskiej napaści na Ukrainę, "populiści i skrajna prawica we wszystkich naszych krajach uczynili z Władimira Putina wzór ideologiczno-polityczny, powtarzając jego nacjonalistyczne żądania".

Skopiowali jego ataki na mniejszości i różnorodność. Podzielają jego marzenie o jednolitym narodzie. Nie wolno nam o tym zapominać, nawet jeśli ci politycy próbują dziś zdystansować się od rosyjskiego agresora

- czytamy we wspólnym apelu Olafa Scholza, Pedro Sancheza i Antonio Costy.

Jak piszą, z tego właśnie powodu druga tura wyborów we Francji, nie jest podobna do innych. "Wybór stojący przed Francuzami jest kluczowy dla Francji i dla nas wszystkich w Europie. Jest to wybór między kandydatem demokratów, który wierzy, że Francja jest silniejsza w potężnej i autonomicznej Unii Europejskiej (UE), a kandydatem skrajnie prawicowym, który otwarcie stoi po stronie tych, którzy atakują naszą wolność i demokrację" - piszą szefowie rządów, dodając, że wartości te wywodzą się wprost z francuskiego oświecenia.

"Potrzebujemy Francji po naszej stronie [...]. Francji, która broni naszych wspólnych wartości w Europie [...], która jest wolna i otwarta na świat, suwerenna, silna i hojna zarazem" - dodają.

Więcej o: