Wybory we Francji. Pogłębia się przepaść między Macronem a Le Pen [SONDAŻ]

Wybory we Francji odbędą się już niebawem, bo 24 kwietnia. W pierwszej turze najwięcej głosów zdobył urzędujący prezydent, Emmanuel Macron. Od tego czasu wciąż umacnia swoją pozycję, o czym świadczy najnowszy sondaż przeprowadzony przez Ipsos.

W pierwszej turze wyborów prezydenckich we Francji, które odbyły się w poniedziałek 11 kwietnia, największą liczbę głosów uzyskał Emmanuel Macron. Na urzędującego prezydenta zagłosowało wówczas 27,8 procent wyborców. Teraz o utrzymanie się przy władzy zawalczy 24 kwietnia ze skrajnie prawicową Marine Le Pen, której poparcie - według najnowszego sondażu - spada.

Zobacz wideo Co dla UE oznaczałaby wygrana Marine Le Pen w wyborach prezydenckich? Prof. Belka: To byłoby ze szkodą dla Europy

Więcej informacji ze świata i kraju znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

Wybory we Francji. Między Macronem a Le Pen pogłębia się przepaść

Emmanuel Macron umacnia swoją pozycję. Jego przewaga powiększyła się w porównaniu z poprzednimi notowaniami. Według najnowszego badania Ipsos z wtorku (19.04) ubiegający się o reelekcję prezydent ma 56,5 proc. poparcia - podaje RMF FM powołując się na PAP. To o pół punktu procentowego więcej niż w piątek (15.04) i o 3,5 punktu więcej niż przed głosowaniem w pierwszej turze (8.04).

Według Opinionway Macron może otrzymać 56 proc. głosów, czyli o dwa punkty procentowe więcej niż w piątek. Natomiast według sondażu przeprowadzonego przez instytut badania opinii publicznej IFOP 11-12 kwietnia dla francuskich mediów, Emmanuel Macron zdobyłby w drugiej turze 52,5 procent głosów, co oznacza, że w porównaniu z najnowszym sondażem Ipsos odnotował wzrost o 4 punkty procentowe. 

Warto przypomnieć, że kandydaci przygotowują się do środowej debaty prezydenckiej, której przebieg może wpłynąć na finał i wynik wyborów. W 2017 roku Marine Le Pen, która stanęła przeciwko Macronowi, musiała pogodzić się z przegraną. Tym razem Le Pen zapewnia, że przygotowuje się do debaty zupełnie inaczej niż przed pięcioma laty. Więcej na ten temat w materiale: 

Wybory prezydenckie we FrancjiDebata prezydencka we Francji. Czy Le Pen uda się rewanż na Macronie?

Czy Marine Le Pen ma szansę na rewanż?

Debata Macron kontra Le Pen z 2017 roku jest przez komentatorów uważana za jedną z najbardziej brutalnych w historii wyborów we Francji. Reprezentantka skrajnej prawicy została wówczas oskarżona o populizm, a w kontrze wyśmiewała małżeństwo swojego rywala. Marine Le Pen musiała wówczas pogodzić się z porażką. Czy ma szansę na rewanż? Media w ostatnim czasie obiegają wiadomości, które działają na jej niekorzyść.

Le Pen oskarżana o defraudację pieniędzy z Parlamentu Europejskiego

Kandydatka została m.in. oskarżona o malwersacje finansowe. Prokuratura w Paryżu potwierdziła w niedzielę (17.04), że analizuje raport Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych OLAF. Jak napisał w sobotę (16.04) portal śledczy Mediapart, z raportu OLAF wynika, że Le Pen miała sprzeniewierzyć 136 993,99 euro ze środków publicznych, które otrzymała z Parlamentu Europejskiego, gdy ostatnio była eurodeputowaną. Co ciekawe, to nie pierwszy raz, kiedy Le Pen oskarżana jest o "defraudację środków publicznych". Parlament Europejski na podstawie pierwszego raportu OLAF już w 2016 roku zwrócił się do niej o zwrot 339 tys. euro środków z funduszy europejskich. 

Marine Le PenMarine Le Pen ma kłopoty? Doniesienia o defraudację funduszy UE

Ponadto Marine Le Pen przez lata głosiła jednoznacznie prorosyjskie poglądy, o czym w ostatnim czasie nieudolnie stara się nie przypominać opinii publicznej. Przed obecną kampanią próbowała zdobyć elektorat ulotkami, na których pozowała do zdjęcia z Władimirem Putinem. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę zostały one szybko wycofane. 

O kontaktach Le Pen z Putinem przypomniał też incydent z konferencji prasowej w ubiegłym tygodniu, kiedy to jedna z aktywistek uniosła nad głowę serce z wydrukiem Le Pen i Putina z 2017 roku. Ochrona natychmiast zareagowała. Powaliła kobietę na ziemię i wyciągnęła z sali.

Dodatkowo reprezentantka skrajnej prawicy nie wycofała się ze swoich słów, że "Krym jest rosyjski" po zapytaniu o tę kwestię. - Krym należał do Ukrainy przez 26 lat, poza tym był rosyjski. Obywatele chcieli, żeby wrócił do Rosji, voila - komentowała w środę 13 kwietnia w wywiadzie dla francuskiej telewizji BFMTV, nie kryjąc przy tym rozbawienia. Stwierdziła, że nie wie, dlaczego ma zakaz wjazdu na Ukrainę. - Co mam panu powiedzieć, nie pojadę do Kijowa. Chyba że cofną ten zakaz dla mnie, kiedy zostanę wybrana. Byłoby to na pewno rozsądne - powiedziała wówczas uśmiechnięta Marine Le Pen.

Emmanuel MacronMacron: Nie rozmawiałem z Putinem odkąd ujawniono masakrę w Buczy

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Więcej o: