Ukraina. Odnaleziono dziennik rosyjskiego żołnierza. "Przesłuchano 12 osób. Byłem bezwzględny"

W jednej ze szkół w obwodzie kijowskim odnaleziono dziennik, który miał należeć do rosyjskiego żołnierza. "Istnieje poczucie, że historia nazwie nasze działania drugim hitleryzmem i zorganizuje kolejną 'Norymbergę'" - napisał w swoich notatkach nieznany z imienia wojskowy. Opisał również, jak wyglądały przesłuchania w okupowanej miejscowości. "Przesłuchano 12 osób, wszyscy byli nazistami. Byłem bezwzględny" - stwierdził.
Zobacz wideo Zrzucanie granatów z drona - z katastrofalnym dla rosyjskiego czołgu finałem

Jak podaje Radio Swoboda, dziennik, który miał należeć do rosyjskiego żołnierza, znaleziono w miejscowości Katiużanka, oddalonej ok. 60 km od Kijowa i niemal 40 km od Buczy, Hostomla i Irpienia. To właśnie tam, w budynku i na terenie miejscowej szkoły, rosyjskie wojsko utworzyło stanowisko dowodzenia.

Po wyzwoleniu miejscowości oprócz porzuconego sprzętu, zniszczonej infrastruktury, w salach szkolnych znaleziono m.in. literaturę o "Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej", portrety Lenina, tablice z wojskowymi apelami do ukraińskich dzieci i dzienniki żołnierzy.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Zniszczenia w obwodzie ługańskimWojna w Ukrainie. Rozpoczęła się rosyjska ofensywa w Ługańsku. Wojska weszły do Kreminny. "Ewakuacja niemożliwa"

"Istnieje poczucie, że historia nazwie nasze działania drugim hitleryzmem"

"Po okopaniu się w szkole wojskowi mieli czas nie tylko na opisanie życia, obyczajów i nastrojów armii rosyjskiej, ale też na opowiedzenie szczegółowo dot. tego, co dokładnie robili" - podkreśla Radio Swoboda. - Pracownikom zlecono, by zebrali wszystko, co może w przyszłości posłużyć jako materiał dowodowy. Tak oto trafiliśmy na pamiętnik jednego z rosyjskich żołnierzy - mówił dyrektor szkoły Mykoła Mykytczyk. Jak dodał, dziennik należał najprawdopodobniej do osoby z wyższym wykształceniem lub do pracownika Federalnej Służby Bezpieczeństwa, który wraz z armią przekroczył granicę ukraińską 24 lutego. Kilka dni później, 28 lutego, przybył do Katiużanki. Jego dokładne dane nie zostały jeszcze ustalone.

Rosyjski żołnierz, według strony ukraińskiej, zaczął prowadzić dziennik 13 marca. "Mieliśmy pojechać na szkolenie, a trafiliśmy na wojnę" - napisał wojskowy. "Siedzę w Katiużance, to taka wioska. Studiuję dokumenty. Jeszcze nie pogodziłem się z tym, że jestem w obcym kraju, nadal nie wierzę w wojnę. Nadal nie wiem, czy wszystko w porządku" - dodał. "Istnieje poczucie, że historia nazwie nasze działania drugim hitleryzmem i zorganizuje kolejną 'Norymbergę'" - podkreślił.

W dzienniku pisał również o stratach wśród "swoich" i "wyimaginowanym sukcesie", o którym mówi dowództwo. "Krążą pogłoski o ukraińskiej kontrofensywie. Podobno kraje pomagają personelem i sprzętem. Ale to tylko plotki" - stwierdził.

"Przesłuchano 12 osób, wszyscy byli nazistami. Byłem bezwzględny"

Żołnierz opisał również, jak przesłuchiwano bezbronnych mieszkańców. "Dzięki wspólnym wysiłkom przesłuchano 12 osób, wszyscy byli nazistami. Byłem bezwzględny. [...] Po raz kolejny musiałem przesłuchać księdza, nie mogę powiedzieć, żeby był miękki, wcale nie - moja surowość i profesjonalizm zostały pokazane z czystym poświęceniem, co wzbudziło podziw specjalistów FSB. Przesłuchania są udane. Obiecują dostarczyć protestanckiego pastora na przesłuchanie. Jeśli ma coś do ukrycia, dowiem się, jak bardzo jest przebiegły" - napisał. Ostatni wpis w pamiętniku pochodzi z 19 marca.

Ukraiński żołnierz, który przetrzymywany był w Katiużance powiedział w rozmowie z Radiem Swoboda, że przesłuchań dokonywał tam żołnierz o pseudonimie "Niemiec". Dziennikarze zauważyli ten napis na drzwiach jednej ze szkolnych sal.

Krążownik MoskwaUkraina. Nowe zdjęcia krążownika "Moskwa". "Są zabici, ranni, zaginieni"

Więcej o: