Czarnobyl. Polacy dotarli z pomocą humanitarną. "Tyle radości może przynieść zwykły chleb"

Fotograf Arkadiusz Podniesiński, który dokumentuje skutki katastrofy elektrowni w Czarnobylu wraz z Maciejem Nastagą z Fundacji "Potrafię Pomóc", jako pierwsi dostarczyli pomoc humanitarną do Czarnobyla. Wolontariuszom udało się zebrać aż 15 ton produktów dla mieszkańców tego tegionu.

Głównym celem wyjazdu Polaków było dostarczenie 15 ton pomocy humanitarnej dla tamtejszych mieszkańców. Jak wiadomo, rosyjskie wojska opuściły te tereny, jednak mieszkańcy muszą tam żyć wśród zaminowanych dróg, mostów, niewybuchów czy spalonych zabudowań. Ich aktualna sytuacja jest ciężka - pomoc jest więc niezbędna.

- Sytuacja tych osób, które często są już w podeszłym wieku, była tragiczna. W pierwszych dniach okupacji "orkowie", jak mówi się na Rosjan, zrabowali ich zapasy żywnościowe. Dla wielu z nich wojna to kolejna życiowa katastrofa, bo pamiętają głód, II wojnę światową, wypadek w elektrowni i ewakuację, a teraz przeżyli wojnę z Rosją - mówi w rozmowie z WP Arkadiusz Podniesiński, dokumentalista ze Stowarzyszenia Profuturum.

Zobacz wideo Siły ukraińskie odparły rosyjskie wojsko próbujące przedrzeć się do wsi Krasnohoriwka we wschodnim regionie Donbasu

- Wystarczyło słowo, że przyjechaliśmy z Polski, a z życzliwością przepuszczano nas przez różne posterunki. Teren kontroluje obrona terytorialna. Nadal nie jest bezpiecznie, na pobojowisku widoczne są niewypały rakiet, most na rzece Prypeć jest zaminowany - przekazuje Maciej Nastaga z Fundacji "Potrafię Pomóc".

Najtrudniej było dotrzeć do wsi Teremsi w Ukrainie. Niezbędna okazała się łódź, dzięki której transport dotarł do miasta, pokonując rzeką 32 kilometry. "Mieszka tam osiem osób, z którymi od 45 dni nie było żadnego kontaktu. Trzeba im było pomóc w pierwszej kolejności. (...) Nie przypuszczałem, że tyle radości może przynieść zwykły bochenek chleba, czy paczka cukru. Psy też nie mają na co narzekać. Wszystkie produkty zostały skrupulatnie podzielone przez samych mieszkańców, którym następnie pomogliśmy wszystko dowieźć do ich domów" - napisał na swoim Facebooku Arkadiusz Podniesiński. 

Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Wojna w Ukrainie. Rosjanie splądrowali Czarnobyl

Jak przekazuje w rozmowie z WP Arkadiusz Podniesiński, armia rosyjska dopuściła się wielu kradzieży, usprawiedliwiając to twierdzeniem, że to "należne im łupy wojenne". - Splądrowali biura budynków elektrowni, kradnąc procesory i dyski twarde ze wszystkich komputerów, jakie wpadły im w ręce. Obrabowali zaparkowane w okolicy samochody, wymontowując z nich różne części zamienne, nawet kierunkowskazy czy deski rozdzielcze. Wiele urządzeń infrastruktury, np. maszt telefonii komórkowej, niszczyli celowo, tak jakby chcieli wyrządzić jak najwięcej szkód - podkreśla dokumentalista.

6-letni Wlad obok grobu swojej matki na przedmieściach KijowaRosja przymusowo wywozi z Ukrainy dzieci. znamiona ludobójstwa

Wojna w Ukrainie. Nie ujawniono skali promieniowania w Czarnobylu

- Byliśmy w rosyjskich okopach pod Czarnobylem z miernikami promieniowania, nie chcę jeszcze mówić o wskazaniach. Słyszeliśmy historie o rosyjskich żołnierzach, którzy ulegli napromieniowaniu, w takim stopniu, że trafili do szpitala na Białoruś. Jest to bardzo prawdopodobne - mówi Arkadiusz Podniesiński.

Jak informuje dokumentalista, rosyjscy żołnierze tworzyli okopy w Czarnobylu, narażając się na promieniowanie. Ukryli się w Czerwonym Lesie - najbardziej skażonym miejscu Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia.

Więcej o: