Miejscami już widoki jak z Księżyca. Walki w Donbasie są inne niż to, co do tej pory oglądaliśmy

Na północy Ukrainy Rosjanie prowadzili wojnę tak, jakby chcieli Ukraińcom pomóc. Teraz w Donbasie już nie będzie tak "dobrze". Teren jest inny, warunki też. Na szczęście Ukraińcy szykowali się na to od lat i są stroną broniącą się, która zawsze ma łatwiej.

Wschodnie obszary Ukrainy są inne niż północne, skąd do niedawna najczęściej oglądaliśmy zdjęcia i nagrania. Znacznie mniej lasów, rzek i terenów podmokłych. Za to znacznie więcej otwartej i płaskiej przestrzeni zagospodarowanej przez pola uprawne. Teren mniej sprzyjający zasadzkom lekkiej piechoty i działaniom natury partyzanckiej. Za to promujący artylerię i wojska zmechanizowane.

Zupełnie inna jest też sytuacja w powietrzu i jeśli chodzi o zaplecze Rosjan. Rosyjskie wojska w teorii powinny mieć trochę łatwiej, jednak Ukraińcy też mają kilka silnych kart.

Zobacz wideo

Na razie bez przełomu

Silne rosyjskie uderzenia w Donbasie były zapowiadane już na weekend. Wyczerpane miesiącem walk oddziały miały zostać wzmocnione tymi przerzucanymi na szybko z północy Ukrainy i ruszyć do szturmu na wyczerpanych dotychczasowymi starciami Ukraińców. Zanim strona ukraińska zdoła ściągnąć posiłki z zachodu kraju (mowa o przerzucie ekwiwalentu nawet 12 brygad, czyli o bardzo poważnych siłach liczących ponad 30 tysięcy ludzi), albo przerzucić siły zwolnione na północy dzięki wycofaniu się Rosjan.

Wielkich efektów spodziewanych uderzeń jednak nie widać. Jest ewidentne, że na wielu kierunkach toczą się ciężkie walki, ale Rosjanie nie zdołali osiągnąć żadnych istotnych sukcesów. Co więcej, Ukraińcy wyprowadzają lokalne kontrataki. Charakter obecnych starć mogą reprezentować liczne nagrania z ukraińskich dronów, wrzucane do sieci w ostatnich dniach.

Widać na nich głównie artylerię okładającą kolumny rosyjskich i separatystycznych czołgów oraz innych pojazdów opancerzonych. Do tego ataki przy pomocy kierowanych pocisków przeciwpancernych. Jest więc ewidentne, że najeźdźcy próbują, ale ponoszą straty i nie osiągają sukcesów.

Można przy tym być pewnym, że rosyjska artyleria nie pozostaje dłużna i też intensywnie ostrzeliwuje ukraińskie pozycje. Na tym nagraniu widać jeden z ukraińskich punktów umocnionych na byłej linii zawieszenia broni z republikami separatystycznymi. Widać, że po miesiącu walk okolica przypomina zryty kraterami Księżyc albo pola walki I wojny światowej. Pozycja miała zostać w końcu zdobyta przez Rosjan.

Ukraińcy skutecznie się bronią

Takie nagrania dobrze pokazują charakter walk w Donbasie. Podstawową silną kartą Ukraińców jest to, że się bronią. Strona w defensywie, przy względnej równowadze środków, zawsze ma przewagę. Napastnik, chcąc zająć pozycję obrońców, musi się zbliżyć i wystawić na ostrzał. Ci drudzy mogą tkwić w swoich umocnieniach czy kryjówkach. Dodatkowo Ukraińcy świetnie znają teren walk. Działają tam od ośmiu lat w stanie faktycznej wojny. Mieli dużo czasu myśleć o tym, jak skutecznie się tam bronić i się do tego przygotowywać. Atakujący Rosjanie i separatyści, nawet po pokonaniu jednej linii obrony, na pewno będą natykać się na kolejne i kolejne.

Morale ukraińskich wojsk jest bardzo wysokie, więc nie ma raczej ryzyka, że po ewentualnych lokalnych porażkach pójdą w rozsypkę i nie zajmą kolejnych pozycji obronnych. Zwłaszcza że na relatywnie małym obszarze bronionym przez Ukraińców (w porównaniu do choćby teatru działań na północy kraju) ma ich być kilkadziesiąt tysięcy. W tym szereg oddziałów zaprawionych w bojach i ciągle wzmacnianych bronią dostarczaną z Zachodu.

Aleksander BiespałowWojna w Ukrainie. Rosja straciła kolejnego pułkownika

Sami separatyści, w relacjach podawanych przez prorosyjskie konta w mediach społecznościowych, nazywają dotychczasową obronę Ukraińców zażartą i bardzo umiejętną. Zaznaczają przy tym, że i tak oczywiście to oni wygrają, choć twierdzą tak już od tygodni, a ich postępy w spychaniu ukraińskiej obrony są mierne.

Nagranie ataków na rosyjskie czołgi prawdopodobnie przy pomocy pocisków kierowanych. Widać jakim problemem dla atakujących może być otwarty teren.

Druga strona ma atuty

Rosjanie i separatyści też mają jednak silne strony. Po pierwsze znacznie krótsze linie zaopatrzeniowe i brak chaosu na swoich tyłach, czego doświadczali na północy Ukrainy. Obecnie ich najdalej wysunięte pozycje są mniej więcej sto kilometrów od rosyjskiej granicy. Na dodatek nie ma sygnałów o ukraińskiej dywersji na tyłach Rosjan. Historie o atakach na rosyjskie konwoje z zaopatrzeniem właściwie przestały się pojawiać, nie licząc doniesień o atakach na drogach w pobliżu ukraińskich pozycji w rejonie Charkowa. Oznacza to, że rosyjskie oddziały najpewniej będą teraz lepiej zaopatrzone.

Do tego Rosjanie od początku w Donbasie intensywnie wykorzystują lotnictwo. Zarówno samoloty, jak i śmigłowce. Skala ich użycia ma być znacznie większa niż na północy Ukrainy i skupiona na znacznie mniejszym obszarze. W efekcie ukraińscy żołnierze w nieoficjalnych rozmowach z korespondentami przyznają, że bombardowania to jeden z ich poważniejszych problemów. Zwłaszcza że nie mają jak im przeciwdziałać. Na razie nic nie wskazuje na to, aby Ukraińcy mieli w Donbasie jakieś cięższe systemy przeciwlotnicze. Te skupili w pierwszej fazie wojny w innych częściach kraju, zwłaszcza rejonie Kijowa. Być może teraz cześć z nich zostanie przerzucona. Jednak dotychczas, jeśli już pojawiają się nagrania działania ukraińskiej obrony przeciwlotniczej w Donbasie, to widzimy na nich najlżejsze rakiety odpalane z ramienia. Ich skuteczność jest bardzo ograniczona, choć zdarzają się zestrzelenia.

Głównym atutem Rosjan w dalszych walkach w Donbasie powinno być jednak po prostu zagęszczenie wojsk. Atakując początkowo niemal całą Ukrainę przy pomocy maksymalnie 190 tysięcy żołnierzy, bardzo rozproszyli swoje siły, czego efekty są dzisiaj ewidentne. Teraz to, co im zostało, czyli około 2/3 wyjściowej siły, skupią na obszarze mniej więcej o połowie mniejszym.

Krwawe starcia przy pomocy ciężkiej broni

Można być właściwie pewnym, że w najbliższych tygodniach będziemy obserwować tak zwaną wojnę materiałową. Królować będzie artyleria, z jednej strony ukraińska starająca się zdemolować i zatrzymać rosyjskie czołgi oraz transportery opancerzone, zanim dotrą do linii obronnych Ukraińców. Z drugiej rosyjska będzie okładać te pozycje tonami pocisków, licząc na zabicie jak największej liczby obrońców i ich zdezorganizowanie. Tak, żeby nie byli w stanie atakować nacierających pojazdów przy pomocy granatników oraz rakiet przeciwpancernych. Jest właściwie pewne, że obie strony będą ponosić poważne straty, choć standardowo to strona atakująca ponosi cięższe.

Do tego ścierać będą się oddziały zmechanizowane prowadzone przez czołgi, których era zdecydowanie się nie skończyła, wbrew temu, co mogło się wydawać po oglądaniu nagrań z zasadzek na północy Ukrainy.

Ukraiński Bayraktar TB2 podczas pokazu dla mediówRosja skarży się na sprzedaż tureckich dronów Bayraktar Ukrainie

Pozostaje mieć nadzieję, że Rosjanie będą pchani do pochopnych ofensyw przez oczekiwania polityczne Kremla, który potrzebuje jakiegoś wymiernego sukcesu po ponad miesiącu wojny. Właściwie na pewno otrzyma niedługo jeden w postaci zdobycia Mariupola, ponieważ ukraińscy obrońcy są tam już bliscy załamania. Jednak w Donbasie na razie nie ma żadnych oznak czegoś, co by zapowiadało większe sukcesy. Wręcz przeciwnie. Mija tydzień od niby skupienia się rosyjskiego wojska na tym obszarze, a postępy są znikome.

Ukraińskie nagrania pokazują natomiast, że przynajmniej niektóre ataki Rosjan przyjmują dobrze znaną z kampanii na północy kraju taktykę nacierania kolumną po drodze. To przejaw słabego dowodzenia i wyszkolenia. W praktyce oznaczający proszenie się o problemy. Pojazdy jadące gęsiego po drodze to idealny cel dla obrońców. Pozostaje mieć nadzieję, że Rosjanie nie są w stanie szybko przyswoić wniosków z pierwszych tygodni walk, ich poziom wyszkolenia jest powszechnie słaby i jest ich za mało, aby nadrobić te braki masą. Wówczas zobaczymy na przestrzeni kilku następnych tygodni ugrzęźnięcie Rosjan na pozycjach obronnych Ukraińców w Donbasie.

Zobacz wideo
Więcej o: