"Die Welt": Zełenski nie jest już wściekły na Scholza. "Chciałem, aby opowiedział się po jednej ze stron"

- Czy rzeczywiście trzeba najpierw przeżyć samemu bombardowanie, żeby móc odczuwać współczucie? - pytał w rozmowie z "Die Welt" Wołodymyr Zełenski. Prezydent Ukrainy skrytykował również Olafa Scholza. - Zastanawiałem się: jak można mówić o równowadze, gdy ma się za sobą tak trudną historię? W historii Niemiec jest wiele ciemnych plam. Dlatego uważałem, że kanclerz Scholz nie może odgrywać roli neutralnego pośrednika. Chciałem, aby opowiedział się po jednej ze stron - wyjaśnił.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wyjaśnił w rozmowie z "Die Welt", że "nie jest już wściekły na kanclerza Niemiec Olafa Scholza" - pisze w niedzielę Deutsche Welle. Jak przyznał, w przeszłości były jednak chwile, gdy zastanawiał się, dlaczego niektórzy politycy "wybierają równowagę" pomiędzy Ukrainą a Rosją.

- Czy rzeczywiście trzeba najpierw przeżyć samemu bombardowanie, żeby móc odczuwać współczucie? - pytał Zełenski. Prezydent Ukrainy skrytykował również Olafa Scholza. - Zastanawiałem się: jak można mówić o równowadze, gdy ma się za sobą tak trudną historię? W historii Niemiec jest wiele ciemnych plam. Dlatego uważałem, że kanclerz Scholz nie może odgrywać roli neutralnego pośrednika. Chciałem, aby opowiedział się po jednej ze stron - wyjaśnił, jak cytuje Deutsche Welle.

Więcej aktualnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl

- Niemcy odgrywają wiodącą rolę w Europie. Chciałem, żeby stanęły po stronie prawdy. Żeby Scholz opowiedział się szybko za Ukrainą i stanął po naszej stronie - kontynuował prezydent.

Zełenski zastrzegł, że jego krytyka nie dotyczy niemieckiego narodu. - Widziałem, że Niemcy od początku nas wspierali, o nas walczyli - dodał Zełenski.

Zełenski w Bundestagu o murze, który dzieli Europę: Nie chcecie spojrzeć

Przypomnijmy, że 17 marca prezydent Ukrainy zwrócił się z przemówieniem do deputowanych Bundestagu. Mówił wtedy, że przez środek Europy biegnie mur między wolnością a brakiem wolności. - Wy nie chcecie znowu spojrzeć za ten mur, który zbudowaliście - powiedział z żalem. Zaapelował o zwiększenie wsparcia dla swojego kraju. - Te sankcje najwyraźniej nie wystarczyły, aby zatrzymać tę wojnę - powiedział. - Kanclerzu Niemiec, dajcie Niemcom szansę na przywództwo, na jakie zasługujecie - zaapelował

Jego 15-minutowe wystąpienie zostało przyjęte owacją na stojąco. W porządku obrad nie przewidziano jednak oświadczenia kanclerza Olafa Scholza i debaty, o co pretensje miał Friedrich Merz - przewodniczący CDU. - Po tym wystąpieniu prezydent Zełenskiego jest najwłaściwszy czas dokonać bilansu działań, zapytać, czy zrobiliśmy wszystko, jak trzeba, czy należy coś skorygować? Trzeba zapytać, czy stoimy jako Republika Federalna Niemiec we właściwym miejscu, jeśli chodzi o ten konflikt - zaznaczał.

Katja Mast z SPD mówiła z kolei, że CDU i CSU również zgodziły się na ten porządek posiedzenia. Wskazywała, że słowa ukraińskiego prezydenta mówią same za siebie. - Podczas gdy ludzie w Ukrainie giną, jesteśmy zobowiązani do tego, by zrobić wszystko, by poprawić ich los i przyjąć uchodźców w odpowiedni sposób. O to chodzi w tej sytuacji i nad tym pracuje cały rząd oraz cała koalicja z naszym kanclerzem Scholzem - zapewniała.

Scholz odpowiada na słowa Zełenskiego. Mówi o dyplomacji

Tuż po wystąpieniu Zełenskiego w Bundestagu, w wypowiedzi dla mediów jego słowa skomentował kanclerz Niemiec. - Dla mnie to oczywiste, że Ukraina będzie sama decydowała, co dla niej jest właściwe, a co nie - mówił Olaf Scholz. - Ukraina nie potrzebuje żadnych złych doradców z innych krajów, co robić, a czego nie, tu chodzi o ich kraj i ich przyszłość i my będziemy z siłą - i wykorzystując nasze możliwości - chcieli Ukrainie ten wybór umożliwić - zaznaczył. W tym kontekście kanclerz podkreślił wagę wzmocnienia NATO. 

Kanclerz Niemiec pod koniec marca odpowiadał również na krytykę Zełeńskiego. Olaf Scholz w rozmowie z "Bildem" zapewnił o pełnej chęci pomocy ze strony Niemiec. - Czujemy się zobowiązani zrobić wszystko, aby dyplomacja miała szansę i wojna została zakończona - mówił.

- Wszyscy widzimy: Rosja każdego dnia kontynuuje swoją okrutną wojnę, ze straszliwymi stratami - doda Scholz.

Olaf Scholz: chcemy ograniczyć zdolności Rosji, a nie Niemiec

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz w jednym z ostatnich wystąpień potępił rosyjskie zbrodnie wojenne w podkijowskiej Buczy i wezwał Władimira Putina do zawieszenia broni na Ukrainie. W Bundestagu szef rządu federalnego stwierdził, że zdjęcia napływające z ukraińskich miast budzą najgorsze historyczne skojarzenia.

Zobacz wideo

Odpowiadając na pytania posłów Bundestagu, kanclerz Olaf Scholz zapewnił, że sankcje wobec Rosji będą stopniowo zaostrzane, dopóki jej wojska nie opuszczą terytorium Ukrainy. Dodał, że świat zachodni nie będzie się przyglądał, jak w Europie pleni się zło. - Nikczemna obłuda agresora, pogardzającego swoimi ofiarami, zmusiła nas do uruchomienia najsurowszych sankcji w historii - zaznaczył.

Szef niemieckiego rządu wykluczył udział państw NATO w rosyjsko-ukraińskim konflikcie i zapowiedział sukcesywne odejście Niemiec od importu paliw kopalnych z Rosji.

- Ograniczymy zdolności Rosji do finansowania wojny na Ukrainie, ale w taki sposób, aby niemiecka gospodarka nie doznała trwałego uszczerbku - powiedział.

Zapytany o swoją minister obrony Christine Lambrecht, której zarzucono ostatnio opieszałość w przekazywaniu Ukrainie broni, kanclerz twierdził, że nie popełniła znacznych błędów. Chadecy przypomnieli, że w 2016 roku współrządzący socjaldemokraci wysłali irackim Peszmergom karabiny i systemy rakietowe, co udało się zrealizować w ciągu kilku dni.

Więcej o: