Rosyjska kolumna w rejonie Charkowa na zdjęciach satelitarnych. Ekspert o pozytywnych wnioskach

Duża rosyjska kolumna wojskowa została zauważona na zdjęciach satelitarnych w okolicach Charkowa. Prawdopodobnie pojazdy zmierzają w stronę Donbasu, gdzie Rosjanie chcą skupić swoją ofensywę po porażce pod Kijowem. - Ponieważ nie udało im się zdobyć Charkowa, logistyka jest utrudniona - oceniają eksperci.
Zobacz wideo Czy negocjacje z Rosją w sprawie polityki klimatycznej są możliwe? Wyszkowski: Będzie to bardzo trudne

Zdjęcia satelitarne Maxar wykonano 8 kwietnia. Pokazują one dużą kolumnę rosyjskich pojazdów wojskowych w rejonie wełykoburłuckim, na wschód od Charkowa. Kolumna jedzie od północy, ze strony granicy z Rosją, na południe. To sugeruje, że jest to wsparcie dla rosyjskiej ofensywy w Donbasie. 

Na przełomie marca i kwietnia rosyjska ofensywa w rejonie Kijowa i północy Ukrainy załamała się. Rosjanie wycofali się, a Ukraińcy wyzwolili zajęte wcześniej obszary. Jednak teraz Rosja przerzuca stacjonujące wcześniej na północy jednostki na wschód, by z nową siłą uderzyć w Donbasie i zająć m.in. cały obszar obwodów donieckiego i ługańskiego, które uznaje za niezależne "republiki".

Wojna w Ukrainie. Rosjanie znów mogą mieć problemy z logistyką

Phillips O'Brien, amerykański historyk i profesor studiów strategicznych, stwierdził, że na podstawie zdjęć można wyciągnąć kilka wniosków, które są pozytywne dla Ukraińców. 

Kolumna została sfotografowana na dość wąskiej, bocznej drodze. Najlepsza trasa z tej części Rosji w stronę Donbasu wiodłaby głównymi drogami przez Charków. Jednak Ukraińcy obronili miasto - leżące tylko 20 km od granicy - przed pierwszym uderzeniem, nie pozwolili na jego zdobycie i okrążenie. Zmuszeni do korzystania z gorszych dróg Rosjanie - przekonuje O'Brien - są przez to w trudniejszej sytuacji pod kątem logistyki i zaopatrzenia frontu. Do tego Charków może stanowić punkt ataku na rosyjskie linie zaopatrzeniowe. Fatalna logistyka była jednym z czynników, które złożyły się na porażkę natarcia Rosji pod Kijowem.

Think tank Institute for the Study of War w analizie z 9 kwietnia oceniał, że "w ciągu najbliższych kilku miesięcy rosyjskie wojsko będzie miało trudności ze zgromadzeniem dużych i zdolnych do walki jednostek zmechanizowanych, które mogłyby prowadzić działania w Donbasie".

Zdaniem analityków Rosja będzie prawdopodobnie nadal przerzucać ciężko uszkodzone i częściowo odtworzone jednostki do operacji ofensywnych. Takie jednostki "osiągają ograniczone korzyści dużym kosztem".

Nie znaczy to jednak wcale, że cała ofensywa w Donbasie jest skazana na porażkę. "Rosjanie prawdopodobnie mimo wszystko osiągną korzyści i mogą uwięzić lub osłabić siły ukraińskie na tyle, by zabezpieczyć większą część obwodów donieckiego i ługańskiego. Ale jest co najmniej równie prawdopodobne, że te rosyjskie ofensywy zakończą się przed osiągnięciem celów" - czytamy w analizie.

"Rosja walczy z ludnością cywilną". W niedzielę Rosjanie ostrzelali budynek szkoły

Obwód charkowski cały czas jest miejscem, gdzie toczą się walki z Rosjanami i dochodzi do ostrzałów, w których giną cywile. 

Gubernator obwodu charkowskiego Oleg Siniehubow poinformował, że Rosjanie dokonali w ostatnim czasie 66 ataków artyleryjskich. Dodał, że rosyjska armia "walczy" z ludnością cywilną, ponieważ nie jest w stanie zwyciężyć na froncie. Dwie osoby zginęły, a kilka zostało rannych w wyniku rosyjskiego ostrzału miasta Dergacze.

Wcześniej informowano o ostrzelaniu obwodów ługańskiego i dniepropetrowskiego. Pociski trafiły tam w kilka budynków, powodując pożary. Ostrzelana została między innymi szkoła i wielopiętrowy budynek mieszkalny w mieście Siewierodonieck. Poinformował o tym gubernator Serhij Hajdaj. Dodał, że "na szczęście nie było ofiar". Z kolei w ostrzelanym budynku w mieście Dniepr ranna została jedna osoba.

Więcej o: