Rosyjski ambasador rzuca groźby wobec USA. "Droga bezpośredniej konfrontacji wojskowej"

Dostawy broni dla Ukrainy to "niebezpieczne prowokacje" i mogą prowadzić do konfliktu - grozi rosyjski ambasador w Waszyngtonie. Zachód zwiększa wsparcie militarne dla Ukrainy, coraz częściej także w formie ciężkiego sprzętu. Według ekspertów Rosja stara się przestraszyć kraje Zachodu, by wstrzymały tę pomoc.
Zobacz wideo Krematorsk. Okolice dworca po rosyjskim ataku rakietowym

Od początku wojny w Ukrainie - a także jeszcze przed 24 lutego, na wieść o zbliżającej się rosyjskiej agresji - kraje Zachodu dostarczają wart setki milionów dolarów sprzęt wojskowy. To wszystko od wyposażenia osobistego, przez hełmy i kamizelki, po lekką broń, amunicję czy pociski przeciwpancerne. 

W kolejnych tygodniach wojny dostawy zwiększają się, obejmując coraz bardziej zaawansowany sprzęt. To m.in. nowoczesna broń przeciwpancerna i przeciwlotnicza czy małe drony-pociski z USA. W ostatnim czasie do Ukrainy trafia też ciężki sprzęt: czołgi z Czech, artyleria z krajów bałtycki, system obrony przeciwwietrznej S-300 ze Słowacji, transportery opancerzone z Australii. Wiele dostaw jest ujawnianych po fakcie lub wcale, można więc zakładać, że Ukraina dostaje wiele sprzętu, o którym nie wiemy. 

Jednocześnie niektóre kraje wstrzymują się wciąż z dostawą najcięższej broni. Niemcy rozważają możliwość wysłania transporterów opancerzonych czy czołgów, ale decyzja nie zapadła. Nie ma w tej chwili mowy o przekazaniu samolotów. Jednym z argumentów jest to, że o ile Ukraińcy bez problemu obsłużą stary sowiecki sprzęt, o tyle pojazdy i systemy, których nie posiadają, wymagają nauki i treningu, na które obecnie nie ma czasu. Z drugiej strony wciąż pojawiają się obawy przed reakcją Rosji. Rosyjski ambasador w USA Anatolij Antonow w nowym wywiadzie dla amerykańskiego "Newsweeka" groził Stanom Zjednoczonym w kontekście wsparcia Ukrainy. Jego wypowiedzi cytowały rosyjskie media rządowe, m.in. agencja RIA.

Ambasador grozi USA

- Państwa zachodnie są bezpośrednio zaangażowane w obecne wydarzenia, ponieważ nadal pompują w Ukrainę broń i amunicję, podżegając w ten sposób do dalszego rozlewu krwi - powiedział Antonow.

- Ostrzegamy, że takie działania są niebezpieczne i prowokacyjne, ponieważ są skierowane przeciwko naszemu państwu - stwierdził i powiedział, że "mogą one doprowadzić USA i Federację Rosyjską na drogę bezpośredniej konfrontacji wojskowej".

- Wszelkie dostawy broni i sprzętu wojskowego z Zachodu, dokonywane przez konwoje transportowe przez terytorium Ukrainy, stanowią uzasadniony cel wojskowy dla naszych sił zbrojnych - powiedział. Podobne groźby przekazywali już wcześniej inni przedstawiciele Moskwy. Jednak jak na razie - przynajmniej oficjalnie - nie wiadomo o żadnym przypadku zniszczenia przez Rosję konwoju z pomocą wojskową dla Ukrainy. 

Rosja chce wzbudzić poczucie zagrożenia

Anna Maria Dyner, analityczka PISM, już kilka tygodni temu mówiła o wzmożeniu rosyjskiej wojny informacyjnej przeciwko krajom Zachodu, w tym Polsce.

Jak mówiła, w rosyjskich programach telewizyjnych straszy się eskalacją konfliktu zbrojnego, rzekomą możliwością wojny NATO z Rosją czy nawet konfliktu nuklearnego. 

 

- Dlaczego widzimy coraz więcej materiałów tego rodzaju? Prawdopodobnie wojna informacyjna nasiliła się, gdyż Rosja [...] nie osiągnęła swoich celów w Ukrainie. Stara się zatem oddziaływać na wspierające Ukrainę państwa, aby zmieniły swoją politykę, strasząc możliwymi konsekwencjami. Celem Rosji jest też zwiększenie poczucia zagrożenia, by kraje zmieniły swoją politykę wobec Ukrainy oraz Rosji - powiedziała

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Więcej o: