Ukraina. Morderstwa, napady, pijaństwo. Sprawcy masakry w Buczy już wcześniej cieszyli się złą sławą

Masakry ludności cywilnej w Buczy miał dokonać oddział 64. Samodzielnej Brygady Strzelców Zmotoryzowanych. "Żołnierze najprawdopodobniej pochodzili ze wschodu Rosji, z miasteczka Kniazie-Wołkonskoje przy granicy z Chinami. Jednostka wojskowa była koszmarem dla mieszkańców i dla szeregowych żołnierzy" - podkreśla Biełsat.
Zobacz wideo Ślub w ruinach. Para wolontariuszy powiedziała sobie "tak" mimo trwającego ostrzału Charkowa

Oddział 64. Samodzielnej Brygady Strzelców Zmotoryzowanych stacjonujący w kraju chabarowskim na Dalekim Wschodzie Rosji miał dokonać masakry ludności cywilnej w Buczy. Ukraiński dziennikarz Roman Cymbaluk przekazał, że jednostka ta w czasie wojny w Ukrainie straciła ponad 60 proc. żołnierzy i została wycofana na terytorium Białorusi. Ciężko ranny miał zostać zastępca dowódcy brygady.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Niezmodernizowany, starszy czeski czołg T-72 podczas pokazów dla publicznościCiężki sprzęt już trafia do Ukrainy. Czesi uchylili rąbka tajemnicy

"Oficerowie z oddziału tracili rozum"

Jak podaje Biełsat, w 10-tysięcznej miejscowości Kniazie-Wołkonskoje, w której bazę ma brygada, od dawna dochodziło do poważnych przestępstw. W 2014 roku miała tam miejsce seria napadów na kobiety i nastolatki, a także morderstw. Winę za to miał ponosić "mężczyzna w mundurze wojskowym". Kiedy śledczy ustalili jego dane, wojskowy się powiesił.

- Zdarzało się, że oficerowie z oddziału tracili rozum. Może to niedorzeczne, ale na pewno nagromadziły się tam siły zła - powiedziała wówczas jedna z mieszkanek. Od stycznia do maja 2014 roku w tamtejszych jednostkach wojskowych zginęło dziewięć osób: kapitan, pięciu szeregowych, dwóch młodszych sierżantów i porucznik.

Biełsat przytacza komentarze z lat późniejszych dotyczących miejscowości. "Liczba przypadków pobicia poborowych nie jest tajemnicą. [...] W czasie jesiennego poboru dwóch chłopaków z moich okolic zostało rannych, jeden został podpalony i trafił do szpitala, drugiego bito dwie doby - czy to normalne?", "Obrońcy cały rok chodzą pijani, nie biorą udziału w działaniach bojowych, dowództwo przymyka oczy, a częściej po prostu pije z podwładnymi. Potem za kasę tuszuje ich wpadki", "Dowództwo jednostki od dawna czuje się bezkarne. To jakaś epidemia 'wypadków' z trupami i kalekami" - zaznaczali mieszkańcy. Informowali oni o m.in. znęcaniu się, prześladowaniach i wymuszeniach.

Sytuacja w brygadzie nie zmieniła się jednak od tamtego czasu. Tydzień przed atakiem Rosji na Ukrainę w jednostce starszy chorąży i sierżant pobili sześciu żołnierzy - dwóch z nich trafiło do szpitala.

Andrzej Duda w CNNDuda w CNN: "Zbrodnia w Buczy wypełnia znamiona ludobójstwa"

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Ukraina. Morderstwa, napady, pijaństwo. Sprawcy masakry w Buczy już wcześniej cieszyli się złą sławą
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl