Bucza. Rosjanie wszędzie zastawiali pułapki. Ratownicy znaleźli już ponad 4 tys. ładunków wybuchowych

Rosyjscy wojskowi zostawiali granaty i pułapki w mieszkaniach w Buczy, w których znaleźli ukraińskie symbole państwowe lub dokumenty wojskowych - przekazał szef ukraińskiego MSWiA Denys Monastyrski. Teraz w mieście służby rozminowują teren oraz zabierają z ulic ciała zamordowanych cywili. - Jeden dzień działań wojennych oznacza miesiąc rozminowywania - mówił Monastyrski.

Zbrodnie, jakich dokonali rosyjscy żołnierze w podkijowskich miastach Bucza, Irpień i Hostomel wychodzą na jaw od kilku dni, od czasu, gdy Rosjanie wycofali się stamtąd. Ukraińska prokuratura wszczęła już śledztwo w tej sprawie, ale władze Ukrainy chcą powołania międzynarodowej komisji, która zbadałaby wszystkie przypadki ludobójstwa, jakich dopuścili się Rosjanie.

Zobacz wideo Mikołajów. Rosyjski pocisk uderzył w karetkę na dziedzińcu szpitala dziecięcego

Rosjanie w Buczy zastawiali pułapki. Ratownicy znaleźli do 4 kwietnia ponad 4 tys. ładunków wybuchowych

O działaniach rosyjskich wojsk w Buczy mówił w środę szef ukraińskiego MSWiA Denys Monastyrski.

- Okupanci wchodzili do mieszkań, jeśli znaleźli ukraińskie symbole lub dokumenty wojskowych, zostawiali pułapki, granaty - przekazał Monastyrski, cytowany przez Agencję Interfax-Ukraina. Dodał, że z tego względu praca ratowników jest niezwykle trudna i odpowiedzialna. - Według międzynarodowych standardów jeden dzień działań wojennych oznacza miesiąc rozminowania - zauważył minister. Szef ukraińskiego MSWiA przekazał, że ratownicy do 4 kwietnia znaleźli ponad cztery tysiące ładunków wybuchowych. 

Monastyrski podkreślił, że miasto zacznie wracać do normalnego funkcjonowania, jak tylko zostanie rozminowane, a służby przeprowadzą czynności z ciałami zabitych cywilów i zabiorą je z miejsc zbrodni. Wówczas mieszkańcy będą mogli wrócić do Buczy. 

Wojna w Ukrainie. Iwanków był okupowany przez 35 dniHistoria okupowanego Iwankowa. "Kobiety wyciągane z piwnic za włosy"

Ludobójstwo w Buczy. Rosjanie zabili setki cywilów

W Buczy pod Kijowem odkrywane są kolejne zwłoki ukraińskich cywilów. Rosyjskie wojska okupowały ten teren przez miesiąc. Po ich wyjściu na jaw wychodzą potworne zbrodnie wojenne, a dziennikarze przekazują dramatyczne historie ludzi zabijanych z zimną krwią przez Rosjan. Według informacji miejscowych władz, dziennikarzy oraz świadków, rosyjscy żołnierze dokonywali na ukraińskich cywilach zbiorowych egzekucji. Gwałcili i torturowali też kobiety, a nawet 10-letnie dzieci. Zwłoki zostawiali na ulicach.

Przeczytaj więcej informacji z Ukrainy na stronie głównej Gazeta.pl.

"Na ciałach widzimy rany postrzałowe. Eksperci badają te ciała, ale wiele wskazuje na to, że ci ludzie, którzy tu mieszkali, zostali najpierw zabici, potem ich ciała tu przywleczono i usiłowano spalić" - mówi szef miejscowej policji Andrij Nebytow. Ukraińska prokuratura twierdzi, że znaleziono już ponad 400 ciał cywilów, ale ta liczba stale rośnie. Zbrodnie wojenne odkryto też w pobliskiej Borodiance. Większość budynków jest tam zniszczona. Rosyjscy żołnierze bestialsko zabijali cywilów, plądrowali sklepy i kradli dobytek z mieszkań.

Mariupol po rosyjskich atakach (zdjęcie ilustracyjne)Ukraina. Ciała leżą w całym Mariupolu. "Ludzie nie nadążają ich zbierać"

***

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Więcej o: