Michał Kacewicz w Gazeta.pl. "Nie wiemy, jakie straszne odkrycia czekają nas w Mariupolu"

W środę o 8:30 w Porannej Rozmowie Gazeta.pl gościem Łukasza Rogojsza był dziennikarz Biełsat TV Michał Kacewicz. Najważniejszym tematem rozmowy były doniesienia o mordach ludności cywilnej w Buczy koło Kijowa oraz możliwych konsekwencjach dla Rosji okrutnego działania jej żołnierzy. Mówił o propagandzie, jakiej ich poddano. - Był przekaz dla żołnierzy, że mają wolną rękę, mogą robić po prostu wszystko w Ukrainie - stwierdził.

Więcej na temat wojny w Ukrainie znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Michał Kacewicz: Były rozkazy likwidacji lokalnych elit

- Akurat ta wojna, którą Rosjanie rozpoczęli 24 lutego była już wcześniej przygotowana od strony ideologicznej. Podbudowa dla tej agresji była tworzona przez ostatnie osiem lat, a już na finiszu słowa Władimira Putina i innych rosyjskich dygnitarzy pokazywały, z jakim ogromnym poziomem agresji te działania będą prowadzone - stwierdził dziennikarz. 

Wojna w Ukrainie (zdjęcie ilustracyjne)Bucza to dopiero początek. "W Borodziance polowano na ludzi"

Michał Kacewicz zaznaczył, że rosyjscy żołnierze byli karmieni propagandą. - Pokazywano im Ukraińców jako nazistów - właściwie nie ludzi, tylko tych, których trzeba zniszczyć. (…) Propaganda budowała znak równości między Ukraińcami - tymi, którzy będą stawiać opór - a hitlerowcami - wyjaśnił Kacewicz.

Jego zdaniem, to właśnie dlatego takie okrucieństwo jak w Buczy było możliwe. - To był przekaz dla żołnierzy, że mają wolną rękę, mogą robić po prostu wszystko w Ukrainie. Zaznaczył też jednak, że nie wiadomo, czy ludobójstwo pod Kijowem to wynik konkretnych rozkazów, czy właśnie takiego przygotowania żołnierzy. - Na pewno były rozkazy likwidacji lokalnych elit ukraińskich. Mieliśmy informacje, że poszukiwani byli nawet myśliwi. Szukano też lokalnych nauczycieli, policjantów, wszystkich tych, którzy mieli cokolwiek wspólnego z wojskiem, czy z Euromajdanem. 

Zobacz wideo Michał Kacewicz gościem Porannej rozmowy Gazeta.pl

"Pod pojęciem denazyfikacji Rosjanie rozumieli usunięcie państwowości ukraińskiej"

Dziennikarz Biełsat TV wspomniał o tekście, w którym Timofiej Siergiejcew pisze o "eksterminacji narodu ukraińskiego" (link poniżej). 

Borodzianka, 5 kwietnia. Zdjęcie ilustracyjne.Jest reakcja RPO Ukrainy na tekst rosyjskiej agencji. "Wezwania do ludobójstwa"

- Ta narracja jest bardzo spójna. Putin w tej swojej słynnej przemowie przed rozpoczęciem wojny powiedział, że należy denazyfikować Ukrainę. (...) Pod tym pojęciem Rosjanie rozumieli usunięcie państwowości ukraińskiej - wyjaśnił.

Jego zdaniem, Rosjanie planowali zamienić lokalne elity na kolaborantów, tak jak udało im się to zrobić na Krymie. - Na Krymie Rosja stworzyła taki model przejęcia. I ten model prawdopodobne chcieli zastosować w całej Ukrainie - zauważył. Stwierdził jednak, że Rosjanie "nie byli świadomi skali oporu" jaki może ich spotkać ze strony Ukraińców. 

Kacewicz przyznał, że podobnie jak władze Ukrainy, spodziewa się, że do ludobójstwa mogło dość także w innych miejscach okupowanych przez rosyjskie wojska. - Nie wiemy, jakie straszne odkrycia czekają nas w Mariupolu, czy też na południu, w Chersoniu... (...)  Możemy się spodziewać, że tam również, co najmniej w stosunku do tamtejszych elit, Rosjanie mogli wykorzystać podobne ludobójcze metody jak w Buczy i innych podkijowskich miejscowościach - stwierdził. 

Celem Rosji jest zajęcie Donbasu

Jakie jego zdaniem teraz są cele Rosji? Ekspert twierdzi, to przede wszystkim zajęcie Donbasu. - Pewnie teraz w optyce Kremla, ten cel jest celem głównym. Na pewno też zdobycie Mariupola, to jest coś, co będzie miało znaczenie symboliczne, to będą chcieli osiągnąć - prognozuje Kacewicz.

- Rosjanie w samym Mariupolu podejmują akcje wywożenia i filtrowania ludności - mówił. Według jego źródeł osoby jakkolwiek związane z państwowością Ukrainy trafiają w głąb Rosji lub są zabijane. - Wiele z osób może być po prostu zatrzymana, żeby potem brać udział w takich pokazowych procesach tak zwanej "denazyfikacji" - wyjaśnił.

Kacewicz przewiduje też, że Rosjanie będą również próbowali przyłączyć Donieck i Ługańsk do tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej.

Hostomel. Spalone samochody i magazyny w pobliżu lotniska Antonov na obrzeżach Kijowa, 4 kwietnia 2022 r.Hostomel. W ostrzelanych autach nie ma ciał. Dumenko: Chcieli zatrzeć ślady

Michał Kacewicz: Zachód musi się teraz mocno zmobilizować

- Mówienie o pociąganiu do odpowiedzialności Putina, czy żołnierzy rosyjskich, to jest na razie zaklinanie rzeczywistości - stwierdził dziennikarz. Zauważył, że w tej chwili zakończenia wojny w ogóle nie widać - nie można więc pozwolić, żeby Rosja zastosowała techniki dezinformacji i zaczęła "rozwadniać" to, co się stało pod Kijowem. - Całe zachodnie społeczeństwa powinny się zmobilizować, żeby nie dać się teraz zwieść rosyjskim działaniom, bo one będą podejmowane - zapewnił.

Mówił też o konieczności militarnego wsparcia Ukrainy - także sprzętem ofensywnym. Do tej pory czołgi do Ukrainy wysłali Czesi. Zdaniem Kacewicza konieczne jest więcej podobnych działań, żeby nie był to wyłącznie symboliczny gest.

Więcej o: