Rosja obiecała "ograniczenie działań" wokół Kijowa. USA: Widzimy znaczącą zmianę strategii

Rosjanie wycofują część swoich siły na północy Ukrainy i coraz bardziej skupiają się na wschodzie i południu kraju - ocenia amerykańska administracja. Ma to być znacząca i długoterminowa zmiana strategii wobec porażki ofensywy na Kijów. Jednak taka decyzja może zostać odwrócona, jeśli Moskwa zobaczy sprzyjające warunki.
Zobacz wideo Sienkiewicz: Przez Putina Rosja została wykluczona z grona państw cywilizowanych

Amerykańska ocena ruchów rosyjskich wojsk co do zasady pokrywa się z tym, co ogłaszali w tym tygodniu sami Rosjanie. Najpierw rosyjskie ministerstwo obrony mówiło o "końcu pierwszej fazy operacji" i skupieniu się na "wyzwoleniu" Donbasu. We wtorek, po rozmowach pokojowych z Ukrainą, Moskwa zapowiedziała  "radykalne, okresowe zmniejszenie aktywności wojskowej na kierunku Kijowa i Czernihowa"

Według Rosji celem jest "zwiększenie wzajemnego zaufania i stworzenie niezbędnych warunków do dalszych negocjacji". Według amerykańskiej administracji można potwierdzić, że Rosjanie wycofują część swoich sił z rejonu Kijowa - choć niekoniecznie w celu "zwiększenia zaufania", lecz wobec własnej porażki.

Rosja może skupić się na Donbasie

Jak podaje CNN, Waszyngton widzi to nie jako "krótkoterminowe przegrupowania", ale długoterminową i znaczącą zmianę wobec sytuacji, w której "Rosja zmaga się z brakiem postępów na północy Ukrainy". 

W ostatnich dniach sytuacja wokół stolicy odwróciła się na niekorzyść Rosji. W pierwszych dniach wojny Rosjanie zdobywali tam kolejne obszary, aż ich ofensywa została zatrzymana przez Ukraińców. Teraz ukraińskim żołnierzom udało się przeprowadzić kontrofensywy i odbić niektóre miejscowości. 

Teraz - wg CNN - zaobserwowano wycofywanie się niektórych grup bojowych w rejonie Kijowa. Odwrót ma być osłaniany przez ostrzał i bombardowania w rejonie ukraińskiej stolicy. 

Trudno jednak mówić, by była to deeskalacja ze strony Rosji. Według Amerykanów teraz Moskwa skieruje dodatkowe siły na wschód i południe Ukrainy, by tam wyprzeć siły ukraińskie m.in. z Donbasu. Ponadto decyzja o wycofaniu w rejonie Kijowa może zostać odwrócona. 

Administracja Bidena obawia się nie tylko rosyjskich działań w innych częściach Ukrainy, ale też ewentualnej zmiany postawy niektórych zachodnich sojuszników. Spodziewa się, że niektórzy mogą naciskać na Ukrainę, by poszła na ustępstwa w celu zakończenia walk.  

Cytowany przez CNN sekretarz stanu Antony Blinken ostrzegł, że Rosja może po raz kolejny próbować zmylić i oszukać Ukrainę i Zachód. Dodał, że jeśli Moskwa sądzi, że może podporządkować sobie "tylko" wschodnią i południową Ukrainę, to oszukują sami siebie. 

Biden: Liczą się czyny, a nie deklaracje

Podczas wspólnej konferencji prasowej w Białym Domu z premierem Singapuru, Joe Biden został zapytany, czy zapowiedź Moskwy wycofania wojsk z okolic Kijowa i Czernihowa traktuje jako sygnał zakończenia wojny na Ukrainie, czy grę na czas ze strony Rosji. Prezydent USA odpowiedział, że nie wyciąga z tego faktu żadnych wniosków, i że liczą się działania, a nie deklaracje ze strony Rosji.

- Poczekajmy na to, co zrobią. A w międzyczasie zamierzamy nadal utrzymywać silne sankcje i nadal będziemy dostarczać ukraińskiemu wojsku uzbrojenie niezbędne do samoobrony. I nadal będziemy uważnie obserwować, co się dzieje - powiedział Biden.

Cel: podzielenie Ukrainy?

W weekend szef ukraińskiego wywiadu powiedział, że Rosja spróbuje podzielić Ukrainę na wzór Korei. Generał Kyryło Budanow wyraził opinię, że Rosjanie chcą stworzyć z okupowanych terenów Ukrainy marionetkowe państewko.

Dodał, że prezydent Rosji Władimir Putin po tym, jak nie udało mu się zdobyć Kijowa i ustanowić tam posłusznego sobie rządu, zmienił cele strategiczne i skoncentrował się na południu i wschodzie Ukrainy. Pozwala to przypuszczać, że będzie chciał ustanowić linię rozgraniczenia między okupowaną i nieokupowaną częścią kraju.

Budanow podkreślił, że Rosja nie jest w stanie opanować całej Ukrainy i będzie próbowała ją podzielić na wzór Korei. Chce też ustanowić lądowe połączenie z Krymem, co uniemożliwia ukraińska obrona Mariupola. Szef wywiadu dodał, że na okupowanych terenach trwają próby utworzenia prorosyjskich organów władzy i wprowadzenia do obiegu rubla zamiast hrywny.

Więcej o: