Rzecznik Kremla: "Nikt nie myśli o użyciu broni nuklearnej". Przypomniał groźbę Putina

Dmitrij Pieskow zapewnił w wywiadzie dla telewizji PBS, że nikt w Rosji nie myśli o użyciu broni nuklearnej w Ukrainie. Rzecznik Kremla przypomniał jednak groźbę Putina. - Był bardzo precyzyjny i surowy. I myślę, że wszyscy zrozumieli co miał na myśli - stwierdził rzecznik Kremla.

Więcej na temat wojny w Ukrainie znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Rzecznik Kremla w rozmowie z dziennikarzem amerykańskiej telewizji PBS wspomniał, że Rosja ma bardzo precyzyjne zasady co do użycia broni nuklearnej. Wyjaśnił, że wojna - którą nazwał po raz kolejny "specjalną operacją w Ukrainie" - się w nich nie mieści.

Mamy strategię bezpieczeństwa, która bardzo wyraźnie mówi, że tylko wtedy, gdy istnieje zagrożenie istnienia naszego państwa, możemy użyć i faktycznie użyjemy broni jądrowej, aby wyeliminować to zagrożenie

- tłumaczył Pieskow. Podkreślił też, że żadna "operacja zewnętrzna" nie jest dla Rosji powodem do użycia broni nuklearnej.

Zobacz wideo Siły ukraińskie używają dronów do polowania na rosyjskie kolumny na zachód od Kijowa

Dmitrij Pieskow przypomina groźby Putina

Pieskow - zapytany o bezpieczeństwo państw NATO - przypomniał jednocześnie groźby Władimira Putina sprzed ataku na Ukrainę. - Prezydent przestrzegał inne państwa, by nie ingerowały w sprawy między Ukrainą a Rosją podczas tej operacji. W tych ostrzeżeniach był bardzo precyzyjny i surowy. I myślę, że wszyscy rozumieją, co miał na myśli - stwierdził.

Konwój autobusów z czerwonymi krzyżami ma wyruszyć do oblężonego Mariupola, aby dostarczyć pomoc humanitarną i ewakuować ludzi, jeśli zielony korytarz zostanie potwierdzony, 6 marca 2022 r.Ukraina: Rosjanie wywożą tysiące osób przy pomocy Czerwonego Krzyża

- Nikt nie myśli o użyciu broni nuklearnej - podkreślił. A co z bombardowaniami czy innymi formami ataku na państwa NATO?

Jeśli nie będzie to w odwecie, jeśli nie zmuszą nas do tego, nie możemy nawet o tym myśleć. I nie chcemy o tym myśleć

- stwierdził rzecznik Kremla.

Pytany o ataki na cele cywilne w Ukrainie, współpracownik Putina podkreślił, że Rosjanie otrzymali jasne wytyczne, żeby ich nie atakować. Skłamał też, że tego nie robią - choć to właśnie ataki na cywilów są jedną z głównych strategią rosyjskiego wojska Najgorsza sytuacja humanitarna jest w Mariupolu, który jest wciąż ostrzeliwany i odcięty od wody, ogrzewania, jedzenia oraz leków. W poniedziałek wieczorem rzecznik mera Mariupola przekazał, że w mieście zginęło blisko 5 tysięcy osób, w tym ponad 200 dzieci.

- Rosyjscy żołnierze nie ostrzeliwują domów. Nie ostrzeliwują mieszkań. Nie strzelają do obiektów cywilnych. Oni tylko ostrzeliwują i celują w infrastrukturę wojskową, w kontekście jednego z głównych celów operacji, demilitaryzacji Ukrainy - stwierdził tymczasem Pieskow.

Mariupol bez ogrzewania, wody i żywnościPomoc znów nie dotrze do Mariupola. "Możliwe rosyjskie prowokacje"

Kto w takim razie zdaniem Kremla atakuje Mariupol i inne ukraińskie miasta?

- Nazistowskie bataliony w Mariupolu po prostu zabijają tych, którzy chcieliby uciec z miasta. A te nazistowskie bataliony używają mieszkań jako schronienia dla broni, uzbrojenia, czołgów i snajperów. To powoduje wzajemny ogień - mówił na wizji.

Władze Ukrainy wciąż zbierają dowody na rosyjskie zbrodnie wojenne i oskarżają siły rosyjskie o ludobójstwo.

***

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Najnowsze informacje z Ukrainy po ukraińsku w naszym serwisie ukrayina.pl.

Więcej o: