Krasucha, Werba, Tor-M2. Rosjanie tracą najcenniejszy sprzęt, a służby NATO na pewno są na łowach

Twierdzenia o tym, że Rosjanie rzucili na Ukrainę tylko starszy sprzęt, a ten lepszy trzymają na potencjalną wojnę z NATO, są nieprawdziwe. Rosyjskie wojsko traci nawet najnowocześniejsze uzbrojenie, którego część trafia w ręce Ukraińców w stanie nienaruszonym.

Dla wywiadów NATO to musi być okres żniw, ponieważ można założyć, iż blisko współpracują z wojskiem ukraińskim. Czyli mogą dostać w swoje ręce część zdobyczy. Natomiast możliwość spokojnego i dokładnego zbadania najnowszych systemów uzbrojenia potencjalnego przeciwnika to rzecz niezwykle cenna.

Zobacz wideo

Bardzo długa lista ważnych strat

W ostatnich dniach z tego rodzaju ważnych zdobyczy na pewno można wymienić centrum dowodzenia najnowocześniejszego rosyjskiego systemu walki elektronicznej Krasucha-4. Ukraińcy pokazali zdjęcia tego sprzętu zdobytego gdzieś w rejonie na zachód od Kijowa. Ot niepozorny kontener stojący w zagajniku. Ma on jednak służyć do między innymi kierowania zakłócania latających radarów NATO, satelitów zwiadowczych czy dronów rozpoznawczych na dużym obszarze. Bardzo cenny sprzęt i trudno zrozumieć, dlaczego rosyjscy żołnierze porzucili go w taki sposób, nie wysadzając czy nie podpalając, jeśli nie mogli zabrać go z sobą. Być może elektronikę w środku uszkodzili, ale i tak na pewno jej zbadanie da wiele istotnych informacji wywiadom NATO.

Podobnie cenne znalezisko to wabiki z rakiet balistycznych systemu Iskander. Od lat przypuszczano, że przenoszą ich kilka, wyrzucając w ostatniej fazie lotu w celu komplikowania zdania systemom obrony przeciwrakietowej. Nie było jednak na to twardych dowodów, przynajmniej w sferze publicznej. Nie było też żadnych konkretnych informacji o tym, jak mogą wyglądać i działać. Teraz już takiej niepewności nie ma, bo Ukraińcy znajdują je na ulicach swoich miast, fotografują i zbierają. Są stosunkowo niewielkie, a co za tym idzie łatwe do transportu, więc właściwie na pewno część jest już w rękach służb NATO. Ich zbadanie najpewniej umożliwi takie poprawki w oprogramowaniach radarów, aby były w stanie łatwiej odróżniać właściwą głowicę Iskandera od wabików.

Cały wątek na Twitterze tłumaczący w dużych szczegółach znaczenie takiego znaleziska.

Zdjęcia samych wabików.

Ukraińcy zdobywają też liczne systemy przeciwlotnicze Rosjan, najwyraźniej w stanie nieuszkodzonym. Na przykład już kilka Pancyr-S1 do obrony na krótkim dystansie. Na fotografiach jednego widać, że chyba nawet załoga zostawiła włączoną elektronikę i działają ekrany. Amerykanie do tej pory na pewno sprowadzili sobie jeden taki z Libii, o czym pisaliśmy. Jednak tamten to była wersja eksportowa, która z założenia ma pogorszone właściwości względem sprzętu przeznaczonego dla własnego wojska.

Podobnie Ukraińcy znaleźli też najwyraźniej nieuszkodzony najnowocześniejszy system przeciwlotniczy Tor-M2, który następnie został gdzieś odholowany przez ukraińskich rolników. Jeden ze zdobytych starszych systemów Tor w wersji M został natomiast znaleziony i sfotografowany przez cywila już po tym, jak ktoś wymontował z niego kluczową elektronikę.

Listę cennych zdobyczy i znalezisk można by ciągnąć długo. Choćby najnowsze rosyjskie ręczne rakiety przeciwlotnicze Werba, zdobyte przez Ukraińców w rejonie Kijowa. Od razu trzy nietknięte. Systemy walki elektronicznej Borisoglebsk-2B i Torn.

Zdobyty w zasadzce system Torn

Do tego wiele mobilnych stanowisk dowodzenia, które są zawsze cenne ze względu na liczne systemy łączności w nich zabudowane. W ręce Ukraińców trafiły też w dobrym stanie właściwie wszystkie najnowsze modernizacje rosyjskich czołgów od T-72B3M po T-80BWM. I to nie pojedyncze egzemplarze, ale od razu dziesiątki. W czołgowej kolekcji brakuje tylko najnowszej modernizacji T-90M, której w walkach jeszcze nie widziano, choć akurat tych wozów jest stosunkowo niewiele i są na tyle nowe, że może nie są na razie używane w Ukrainie. Na liście zdobyczy są nawet nowoczesne śmigłowce szturmowe Ka-52, które trzy lądowały awaryjnie w rejonie Kijowa na terenach pod kontrolą Ukraińców i nie zostały zniszczone.

Bezcenne informacje

Można z dużym prawdopodobieństwem zakładać, że część tych zdobyczy została już przewieziona do względnie bezpiecznej zachodniej Ukrainy, a może nawet przez granicę do państw NATO. Jeśli nie w całości, to na pewno na miejscu są specjaliści zachodnich wywiadów albo ich ukraińscy współpracownicy. W początkowym okresie walk pojawiła się seria znamiennych zdjęć z rejonu Charkowa, gdzie Ukraińcy zdobyli kilka T-80BWM w bardzo dobrym stanie. Jedna z fotografii przedstawiała wnętrze samochodu osobowego, w którym leżały pojedyncze egzemplarze amunicji czołgowej różnych typów i wymontowany element dodatkowego pancerza reaktywnego (eksploduje po uderzeniu przez nadlatującą wrogą amunicję i ma ją na tyle osłabić, aby nie przebiła pancerza właściwego). Zupełnie przypadkiem to, co w takim czołgu cenne dla wywiadu i poręczne w transporcie.

Jest właściwie pewne, że ta lista cennego rosyjskiego sprzętu w rękach Ukraińców nie jest pełna. Nie widzimy wszystkich strat wojska Rosji. Nie widzimy też zapewne różnych szczątków, na przykład rakiet, które dla cywila ze smartfonem mogą się wydawać mało interesujące, więc ich nie fotografuje, ale specjalista może z nich się wiele dowiedzieć. Jest właściwie pewne, że ta wojna to okres złotych żniw dla wywiadów technicznych NATO. Nigdy nie było lepszej szansy, aby dowiedzieć się tyle na temat najnowszego rosyjskiego uzbrojenia.

Część rakiety z systemu artylerii rakietowej Tornado-S, odpowiadająca za naprowadzanie, leżąca na ukraińskim polu w Donbasie.

Żniwa ma też na pewno zwiad elektroniczny, w postaci na przykład samolotów RC-135 Rivet Joint, które krążą tuż przy granicach Ukrainy i zbierają oraz badają różne sygnały elektromagnetyczne rosyjskich radarów, systemów walki elektronicznej czy łączności. Niezależnie od tego jak skończy się ta wojna, NATO w jej trakcie zdobędzie ogromną wiedzę na temat rosyjskich sił zbrojnych. To przełoży się na zdolność Sojuszu do lepszego prowadzenia potencjalnej wojny z Rosjanami w przyszłości.

Zobacz wideo
Więcej o: