Wojna w Ukrainie. Jest porozumienie z okupantem, miasta będą ewakuowane. Ale nie Mariupol

Iryna Wereszczuk wicepremier Ukrainy podała informację, że w środę uzgodniono plan ewakuacji cywilów z ukraińskich miast. Ewakuacja ma być przeprowadzona przez dziewięć korytarzy humanitarnych. Nie uzyskano jednak porozumienia z Rosją w sprawie bezpiecznego opuszczenia oblężonego Mariupola.

Rada miejska Mariupola przekazała informacje, że we wtorek z Berdiańska do Zaporoża ewakuowano 4367 osób, które wcześniej wydostały się z Mariupola. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że w oblężonym przez siły rosyjskie Mariupolu na południowym wschodzie kraju "w nieludzkich warunkach żyje około 100 tys. mieszkańców, bez jedzenia, bez wody, bez leków, całkowicie zablokowanych, pod ciągłym ostrzałem" - przekazał portal Interia.pl.

- Osoby starające się opuścić Mariupol mogą znaleźć środki transportu w pobliskim Berdiańsku - przekazała Iryna Wereszczuk - podaje agencja Reutera.

Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Banachewycz: Niemcy na razie prezentują postawę niegodną przywództwa w Europie

Wojna w Ukrainie. W Mariupolu słychać strzały oraz rosyjskie radio wzywające do kapitulacji

Operator Mścisław Czernow i fotograf Jewhen Małoletka to ostatni dziennikarze, którzy pracowali w oblężonym Mariupolu. - Bomba za bombą, Rosjanie odcinali elektryczność, wodę, dostęp do żywności i w końcu, co było kluczowe - sieć komórkową, radio i telewizję - relacjonuje w materiale Associated Press Czernow.

- Śmierć, ciała na ulicach, niekończące się ostrzały, izolacja miasta i rosyjskie radio, wzywające miasto do poddania się - tak dwaj dziennikarze Associated Press, reporterzy wspominają sytuację w oblężonym mieście, z którego udało im się ewakuować - przekazuje PAP.

Reporterzy ryzykowali życiem, by przekazać rzetelne materiały z ostrzeliwanego Mariupola w trakcie trwającej tam wojny. To oni byli autorami zdjęć zbombardowanego szpitala oraz rannych ciężarnych kobiet, które rosyjskie media próbowały przedstawić opinii publicznej jako zmanipulowane. Jeden z reporterów relacjonuje, jak dzień po dniu miasto było bombardowane. Ciała ludzi leżały na ulicach, były tam zabite dzieci i niemowlęta oraz masowe groby, w których chowano zmarłych.

Cmentarz - zdjęcie ilustracyjneRosyjska bomba spadła na cmentarz, na którym spoczywają oficerowie WP

Wojna w Ukrainie. W Mariupolu dzieją się niewyobrażalne tragedie

Nadszedł moment gdy przepadła łączność, karetki przestały wyjeżdżać do rannych oraz zabitych. Wtedy jedyną szansą na pomoc było samodzielne dotarcie do szpitala. Tam ukrywali się cywile, a później również przedstawiciele mediów. Lekarze z Mariupola prosili dziennikarzy, by fotografowali rodziny, które przywoziły swoich zabitych i rannych. - Nikt nie wie, co się dzieje w naszym mieście - tłumaczyli.

Z czasem w mieście nadawało już tylko rosyjskie radio, które prezentowało jedynie dezinformację. - Że Ukraińcy trzymają miasto jako zakładnika, ostrzeliwują budynki, tworzą broń chemiczną. Propaganda była tak silna, że niektórzy zaczęli w nią wierzyć, wbrew temu, co sami widzieli - wspomina reporter. - Ciągle, w sowieckim stylu, powtarzano informację: "Mariupol jest otoczony. Złóżcie broń" - dodał reporter.

Wojna w Ukrainie. Nielicznym udało się opuścić Mariupol

Dziennikarzom udało się wyjechać z miasta 15 marca w kolumnie ewakuacyjnej, składającej się z prywatnych samochodów, razem z ukraińską rodziną. W atmosferze strachu i paniki uciekających ludzi minęli 15 posterunków wojsk rosyjskich - czytamy na stronie PAP

- Gdy przejeżdżaliśmy - przez trzeci, dziesiąty, piętnasty, wszystkie z żołnierzami w ciężkim ekwipunku - moja nadzieja, że Mariupol przetrwa, znikała. Zrozumiałem, że by dotrzeć do miasta, armia ukraińska musiałaby pokonać tak wielki teren. I że to się nie stanie - podsumował Mścisław Czernow.

Siergiej Szojgu pokazuje swój podpis pod mapą współpracy wojskowej między Rosją a Chinami, 23 listopada 2021 r.Szojgu ostatni raz był widziany 12 dni temu. Gdzie jest minister obrony Rosji?

Wojna w Ukrainie. Wojska rosyjskie atakują obiekty cywilne

Przypomnijmy, 16 marca Rosjanie zrzucili bombę na budynek zabytkowego Teatru Dramatycznego w Mariupolu. - Nie mogli nie wiedzieć, że ukrywają się tam ludzie - powiedział szef ukraińskiego MSZ Dmytro Kułeba. Na chodniku wokół budynku zapisano po rosyjsku "dzieci", by lotnicy wiedzieli, kto w nim przebywa. W schronie pod teatrem mogło być nawet ponad tysiąc osób.

Losy 1300 osób znajdujących się pod gruzami Teatru Dramatycznego wciąż nie są znane. Moje źródła podają, że gruzów nikt nie potrafi uporządkować, nie ma możliwości. Tych 130-140 osób, którym udało się wydostać po bombardowaniu, znajdowało się w górnym pomieszczeniu schronu

- przekazała ukraińska dziennikarka Katerina Sergatskowa.

***

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Najnowsze informacje z Ukrainy po ukraińsku w naszym serwisie ukrayina.pl.

Więcej o: