Chersoń. Media: Rosjanie otworzyli ogień do protestujących Ukraińców

Rosyjscy żołnierze zaatakowali w Chersoniu ludność cywilną, która pokojowo protestowała przeciwko okupacji miasta oraz Ukrainy. Na filmie zamieszczonym w mediach społecznościowych słychać strzały i widać rozbiegających się ludzi.

To nie pierwszy raz, kiedy rosyjscy żołnierze otworzyli ogień do protestujących mieszkańców Chersonia, którzy regularnie uczestniczą w pokojowych wiecach proukraińskich. W niedzielę 20 marca również odbył się tam protest. Uczestnicy skandowali "Chersoń to Ukraina!" i wzywali Rosjan, by wyszli z miasta.

Zobacz wideo Jakie są oczekiwania w związku z wizytą Joe Bidena w Europie? Bosacki: Jak jeszcze szybciej dozbroić Ukrainę

Chersoń. Rosyjscy żołnierze strzelali do protestujących Ukraińców

21 marca mieszkańcy Chersonia zebrali się na centralnym Placu Wolności, by wziąć udział w proteście. Nagranie z miejsca zdarzenia opublikował dziennikarz Tim White. Widać na nim demonstrantów z ukraińskimi flagami. Po chwili słychać serię strzałów, a ludzie zaczynają uciekać. 

Według informacji ukraińskich mediów rosyjscy żołnierze użyli granatów dymnych, gazu łzawiącego i strzelali z broni, aby rozproszyć demonstrantów. Jak podaje ukraińska telewizja internetowa hromadske, są ranni. Z miejsca zdarzenia transportowani są do szpitali. Na nagraniach z Chersonia, które zostały opublikowane w sieci, widać poszkodowanych. Jedno z nagrań przedstawia starszego zakrwawionego mężczyznę, któremu pomagają mieszkańcy miasta. 

Wojna w Ukrainie. W Chersoniu brakuje leków i artykułów higienicznych

Chersoń to jedyne miasto-stolica obwodu, które zostało zajęte przez wojska rosyjskie. Nie zważając na to, mieszkańcy Chersonia, mimo licznych gróźb i represji, od trzech tygodni nie poddają się i organizują proukraińskie demonstracje - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" za Polską Agencją Prasową.

Manewry wojskowe w pobliżu granicy białorusko-ukraińskiejRosja i Białoruś przygotowują się do ćwiczeń. Są zdjęcia satelitarne

W niedzielę mer Chersonia Ihor Kołychajew alarmował, że w mieście brakuje leków i środków higieny dla osób z trudnościami w poruszaniu się oraz żywności dla dzieci. Informował również, że kończą się zapasy oleju napędowego i benzyny - podaje ukraińska telewizja Hromadske.

Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

Schron w MariupoluMieszkanka Mariupola: Jestem pewna, że wkrótce umrę. To kwestia kilku dni

ONZ szacuje, że od początku wojny dziesięć milionów osób, czyli ponad jedna czwarta populacji Ukrainy, musiało opuścić swoje domy po rosyjskiej inwazji. Prawie trzy milionów 400 tysięcy spośród uchodźców uciekło do sąsiednich krajów, głównie do Polski. Pozostali wyjechali do bezpieczniejszych regionów Ukrainy - informuje IAR.

Tekst jest aktualizowany. 

Więcej o: