Lekarz z Odessy: Nie wiemy, co będzie wieczorem, co będzie za tydzień. Ale jesteśmy przygotowani na tych barbarzyńców

Odessa została 21 marca ostrzelana z rosyjskich okrętów wojennych. Alarm bombowy słychać tam 3-4 razy dziennie. - Gdy zaczyna wyć alarm bombowy, nie możemy tak po prostu przerwać operacji i zejść do piwnic - mówi w rozmowie z Gazeta.pl doktor Sergiusz Mazur, przebywający w szpitalu w Odessie.

Sergiusz Mazur jest 51-letnim lekarzem anestezjologiem, który postanowił zostać w Ukrainie. Pracuje od 15 lat na oddziale położniczym w największym szpitalu obwodowym na południu kraju, w Odessie, który oferuje 1400 łóżek.

- W czasie wojny zajmuję się przede wszystkim swoją pracą. Kobiety dalej rodzą i potrzebują pomocy lekarskiej - mówi. - Gdy zaczyna wyć alarm bombowy, nie możemy tak po prostu przerwać operacji i zejść do piwnic. Zdarzają się faktycznie porody w schronach, ale gdy musimy przeprowadzić zabieg cesarskiego cięcia, musimy to zrobić w sali operacyjnej. Nie możemy zostawić pacjentek. Musimy operować. Musimy wykonywać nasz zawód.

"Najpiękniejsze miasto na południu"

21 marca alarm zdążył już zawyć w szpitalnych korytarzach. Rano dzielnice mieszkalne w mieście zostały ostrzelane przez rosyjskie okręty wojenne, pojawiły się doniesienia o zniszczeniu kilku domów, nie ma jednak informacji o rannych ani zabitych.

Odessa to trzecie największe miasto w kraju, przed wojną mieszkało w niej ok. milion osób. W 2009 roku historyczne centrum miasta zostało wpisane na listę obiektów, które Ukraina zgłaszała do wpisu na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Zobacz wideo

- Kto może pracować, ten pracuje. Działają sklepy, szpitale. Mundurowi wykonują swoje obowiązki - relacjonuje lekarz. I dodaje: - Odessa to najpiękniejsze miasto na południu Ukrainy. Mamy największą, najświetniejszą i najpiękniejszą operę na całym świecie. Miasto budowało też zresztą wielu Polaków. I jeśli ci barbarzyńcy zniszczą naszą Odessę… Nie wiem, jak określić nawet taką zbrodnię.

Ewakuacja z Odessy

Żona doktora Mazura razem z dwójką dzieci ewakuowała się z Ukrainy tuż po wybuchu wojny. Jego 10-letni syn uczęszcza już na zajęcia w polskiej szkole - zna język, bo razem z siostrą chodzili w weekendy w Odessie na zajęcia języka polskiego.

- Najpierw przedostali się do najbliższego przejścia granicznego, w Rumunii, a stamtąd samolotem do Polski. Z Wrocławia odebrali ich moi polscy koledzy, pracujący w szpitalu w Opolu. Byłem z nimi stale w kontakcie, bo jeszcze przed wojną myślałem o wyjeździe do Opola i podjęciu tam pracy w szpitalu położniczym. 10 marca dostałem nawet zgodę z ministerstwa. Ale teraz muszę tu zostać. I nie wiem, jak podziękować tym ludziom, którzy pomogli mojej rodzinie, pojechali po nich, przywieźli do siebie i się zaopiekowali.

Wyjazd z Odessy jest w dalszym ciągu możliwy, przede wszystkim pociągiem ewakuacyjnym. Jak podkreśla doktor Mazur, w tej chwili miasto jeszcze nie jest otoczone i zablokowane. I oby tak zostało.

- Jesteśmy przygotowani na tych barbarzyńców. Nie wiemy, co będzie wieczorem, co będzie za tydzień. Ale jesteśmy przygotowani - kończy lekarz.

Zdobycie miasta

Jak donoszą eksperci militarni dla Reutersa, zdobycie Odessy będzie miało strategiczne i symboliczne znaczenie dla Rosjan. Ponad połowa ukraińskiego importu i eksportu ma przechodzić przez ten port, ponadto jest to ostatnie duże wolne miasto stojące na drodze rosyjskim wojskom w tej części kraju. Przejęcie władzy w tym miejscu mogłoby znacząco osłabić Ukrainę. 

***

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Od pierwszych godzin napaści giną bezbronni cywile, a Rosjanie systematycznie atakują miasta i wsie. Zniszczenia są ogromne. Z kraju ogarniętego wojną próbują się wydostać miliony uchodźców. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy siły z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule.

Najnowsze informacje z Ukrainy po ukraińsku w naszym serwisie ukrayina.pl