Rosyjscy jeńcy: Tu nie ma faszystów, ludzie giną pod naszym ostrzałem. "Z powodu jakiegoś Putina"

Kolejni jeńcy wojenni wystąpili podczas konferencji prasowej w Ukrainie. - Nie chcę przemocy w tym kraju, bardzo mi wstyd, wybaczcie mi - powiedział jeden ze schwytanych żołnierzy, przyznając, że Ukraińcy traktują go dobrze. Myślałem, że [...] będziemy bici, poniżani, że nie dostaniemy wody i jedzenia. Ale okazało się odwrotnie - przyznał.
Zobacz wideo Andrzej Duda: Ataki rosyjskich najeźdźców mają znamiona ludobójstwa

W poniedziałek 14 marca w Ukraińskim Centrum Medialnym odbyła się konferencja, podczas której kolejni rosyjscy żołnierze opowiedzieli, jak wygląda sytuacja w rosyjskiej armii. Udział wzięło w niej pięciu żołnierzy wziętych do niewoli przez Ukraińców. 

Wojna w Ukrainie. Rosyjscy żołnierze wzięci do niewoli podczas konferencji: Zostaliśmy oszukani

Jak podaje portal news.pn, schwytani żołnierze mają od 19 do 22 lat. - 24 lutego zaatakowaliśmy terytorium Ukrainy. Do końca mówiono nam, że "to będą tylko ćwiczenia" w Rosji, ćwiczenia w terenie. Ale zostaliśmy oszukani - przyznał 22-letni Aleksander Morozow, dodając, że próbował powrócić do swojego kraju, jednak w pobliżu miasta Sumy został wzięty do niewoli. Jak zaznaczył, był przez Ukraińców dobrze traktowany. - Myślałem, że w niewoli będziemy bici, poniżani, że nie dostaniemy wody i jedzenia. Ale okazało się odwrotnie: było jedzenie, woda, było miejsce do spania i ciepłe urania - przyznał.

Dalej Morozow przyznał, że rosyjscy żołnierze otrzymywali przeterminowane racje żywnościowe, a ich sprzęt nieustannie się psuł. - Towarzysze Ukraińcy to najsilniejsi ludzie. Walczą jak bestie, rozbijają nasze kolumny w proch. Z naszej strony jest wiele strat i chcemy to powstrzymać. Chcemy powiedzieć całemu światu, co się tutaj dzieje. Tu umierają ludzie, dzieci, starcy, umierają na darmo. Z powodu jakiegoś Putina, który kłamie, który powiedział całemu światu, że nie ma tu poborowych. My tutaj siedzimy i chcemy tylko wrócić do domu, zostaliśmy zmuszeni, by tu przyjechać - przyznał Morozow, który następnie przeprosił Ukraińców. - Nie chcę przemocy w tym kraju, bardzo mi wstyd, wybaczcie mi - zakończył. 

Więcej wiadomości z Ukrainy znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Żmijowe WałyWojna w Ukrainie. Żmijowe Wały nie do pokonania przez Rosjan

Wojna w Ukrainie. Rosyjski żołnierz: Tu nie ma faszystów, ludzie giną pod naszym ostrzałem

Jak cytuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Ukrainy, rosyjski żołnierz Andriej Pozdejew przyznał, że jemu i innym poborowym obiecano, że nie przyjadą do Ukrainy. - Krążyły plotki, że w Ukrainie będzie wojna. I już rankiem 24 lutego [...] powiedziano nam, że jesteśmy na terytorium Ukrainy. Byłem ranny. Nasz pojazd medyczny został umieszczony na końcu kolumny. Utknęliśmy na drodze, a dowództwo na nas nie czekało. Kolumnę udało nam się dogonić, ale zostaliśmy wzięci do niewoli - powiedział.

Chcę zaapelować do wszystkich zaniepokojonych obywateli Rosji - tu nie ma faszystów, tu ludzie giną pod naszym ostrzałem

- powiedział, dodając, że Ukraińcy ukrywają ich przed rosyjskimi nalotami.

***

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Od pierwszych godzin napaści giną bezbronni cywile, a Rosjanie systematycznie atakują miasta i wsie. Zniszczenia są ogromne. Z kraju ogarniętego wojną próbują się wydostać miliony uchodźców. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy siły z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule:

Jak pomóc Ukrainie? Gazeta.pl łączy siły z PCPMGazeta.pl łączy siły z PCPM, by wspierać Ukrainę. Sprawdź, jak możesz pomóc

Więcej o: