Irpień zamienił się w dymiące pogorzelisko. Ludzie zostają ze zwierzętami: Jak moglibyśmy je zostawić?

Rosjanie kolejny dzień z rzędu próbują przedrzeć się do Kijowa, więc przedmieścia i miasta takie jak Irpień cały czas znajdują się pod ostrym ostrzałem wrogich wojsk. Tysiące mieszkańców już uciekło, a ci, którzy zostali, muszą sobie radzić bez szpitali, prądu, gazu i ogrzewania. A jednak trwają na miejscu i nie tracą nadziei na zwycięstwo.

W czwartek 24 lutego o godzinie 3 polskiego czasu rosyjskie wojska zaatakowały Ukrainę. Żołnierze uderzyli zarówno z ziemi, jak i z powietrza. Ukraińska armia stawia twardy opór, ale sytuacja zmienia się z minuty na minutę. Na stronie głównej Gazeta.pl prowadzimy relację na żywo.

Ukraińcy wykazują się niezwykłym hartem ducha. Bronią swoich miast przed rosyjskim agresorem i trwają na posterunku, choć wróg nie przestaje nacierać. Radio Wolna Europa dotarło do tych mieszkańców Irpienia, którzy nie chcą uciekać z rodzinnego miasta, choć muszą żyć w schronach, a na ulicach codziennie widzą nowe gruzy i zwłoki kolejnych osób, które trzeba stamtąd zabrać, by godnie je pochować. Wolontariusze z Kijowa dowożą, co mogą: chleb, paliwo, powerbanki. Próbują namówić ludzi do ewakuacji, a część z nich odmawia.

Mieszkańcy Irpienia nie tracą nadziei

Ostrzał trwa nieprzerwanie, a jednak 8 marca z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet mieszkanki schronu, który oglądali dziennikarze Radia Wolna Europa, dostały symboliczne tulipany. Koordynatorzy starają się zapewnić wszystkim pełne wyżywienie i namiastkę poczucia bezpieczeństwa w tych trudnych dniach. Jedna z mieszkanek miasta podkreśla:

Czekamy na dobrą nowinę. Jest strasznie, zwłaszcza w nocy. Ale trzymamy się. Nie ma innego wyjścia. Nie głodujemy jeszcze, więc jest znośnie. Nasi obrońcy się nami opiekują.

Jeden z mężczyzn dopowiadał: Jest dobrze, mamy jedzenie, jest woda. Kolejna mieszkanka Irpienia tłumaczy: - Wierzymy, że wszystko będzie dobrze. Dlaczego mamy uciekać? Jak mielibyśmy wrócić? Podkreślają: - Kto obroni nasze domy, jeśli uciekniemy? Tu są kobiety i zwierzęta. Nie możemy zabrać zwierząt ze sobą, więc jak moglibyśmy je tutaj zostawić?

Zobacz wideo Irpień zamienił się w pogorzelisko, ale ostatni mieszkańcy nie tracą nadziei

Co mówią ci, którzy uciekli z Irpienia?

Mieszkanka Irpienia Anastasija Daczkow rozmowie z Polskim Radiem opowiadała na początku marca, że w mieście cały czas słychać było wybuchy i eksplozje. Potem pojawiły się rosyjskie samoloty. Ona i jej matka bardzo się bały, więc postanowiły uciekać za wszelką cenę. Zrobiły to na piechotę.

Samoloty latały nisko. Ten huk i ten hałas to jedna z najstraszniejszych rzeczy. Słyszysz wybuchy i rozumiesz, że to może wybuchnąć koło ciebie

- relacjonowała Polskiemu Radiu Anastasija Daczko. Jak mówi - to były najdłuższe godziny w jej życiu. Szły z mamą wzdłuż drogi, w niezabudowanym terenie. Gdy zaczynały się ostrzały, padały na ziemię, potem znów wstawały i szły dalej. "W końcu doszłyśmy do zburzonego mostu. Nasi wojskowi przeprowadzili nas pod nim. Trafiliśmy do wsi Romaniwka. Tam już wolontariusze autobusami odwieźli nas do najbliższego posterunku w Kijowie" - wyjaśniła.

Tymczasem Human Rights Watch już kilkukrotnie oskarżyło Rosję o złamanie prawa międzynarodowego na Ukrainie. W czasie konfliktu zbrojnego bowiem wszystkie jego strony są obowiązane robić wszystko, by uniknąć strat wśród ludności cywilnej. Organizacja tymczasem donosi, że choćby w niedzielę 6 marca rosyjskie wojsko celowo atakowało cywilów, którzy starali się uciec z oblężonego Irpienia.

W swoim raporcie Human Rights Watch pisze, że rosyjscy żołnierze przez wiele godzin bombardowali główne skrzyżowanie w Irpieniu, przez które mieszkańcy usiłowali wydostać się z miasta. Ze śledztwa organizacji wynika, że Rosjanie umyślnie celowali w cywilów. Na skrzyżowaniu stały dwa ukraińskie pojazdy wojskowe, ale armia ukraińska ostrzeliwała Rosjan z pojazdów znajdujących się niemal 200 metrów dalej. Na samym skrzyżowaniu żołnierze jedynie pomagali cywilom w ucieczce.

Zarówno organizacje praw człowieka, media, jak i eksperci wojskowi kilkakrotnie wskazywali, że rosyjska armia bombarduje lub ostrzeliwuje cele cywilne, jak na przykład osiedla mieszkaniowe w Charkowie i Mariupolu. NATO oraz Human Rights Watch dodatkowo oskarżyły Rosję o użycie w Charkowie zakazanych międzynarodowymi traktatami pocisków kasetowych. Zarówno Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości, jak i Międzynarodowy Trybunał Karny, wszczęły dochodzenia w związku z wojną na Ukrainie.

***

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy siły z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule:

Jak pomóc Ukrainie? Gazeta.pl łączy siły z PCPMGazeta.pl łączy siły z PCPM, by wspierać Ukrainę. Sprawdź, jak możesz pomóc

Więcej o: