Studentka UJ z Chersonia: Rosjanie nie mają zasad. Gwałcą i mordują. Także dla zabawy

- Rosjanie strzelają do cywilów dla rozrywki. Nie mają żadnych zasad. Gwałcą i mordują - relacjonuje studentka UJ, która przebywa obecnie w Chersoniu. Miasto, które znajduje się pod okupacją wojsk rosyjskich, jest na skraju katastrofy humanitarnej. Bardzo trudna sytuacja panuje także w Charkowie. - Na moich oczach zawalił się dom po drugiej stronie ulicy. Budynki mieszkalne są bombardowane każdego dnia - opisuje nam 24-letnia Julia Chalenko.

Gdy wybuchła wojna Julia Chalenko przebywała w domu w Charkowie z półtoraroczną córką. Każdą noc spędzały na podłodze w korytarzu - najbezpieczniejszym miejscu w mieszkaniu.

- Gdy tylko słyszałam wybuch, brałam małą w ramiona i uciekałyśmy jak najdalej od okien. Nie ma jeszcze nawet dwóch lat, a już dobrze wiedziała, że istnieje jakieś niebezpieczeństwo - dodaje.

Zobacz wideo

Od 24 lutego nie było dnia, żeby Julia nie słyszała wybuchów, strzałów, nadlatujących myśliwców.

Na moich oczach zawalił się dom po drugiej stronie ulicy. Budynki mieszkalne są bombardowane każdego dnia. Zniszczony został także centralny ośrodek handlowy - jedno z kluczowych miejsc w Charkowie

- mówi.

Charków po rosyjskim atakuCharków po rosyjskim ataku Julia Chalenko

W wyniku rosyjskich ataków zniszczonych zostało ponad 400 budynków mieszkalnych i 48 szkół. Według danych charkowskiej policji od początku wojennych działań Rosji w mieście zginęło ponad 190 cywilów.

Julia Chalenko: W Charkowie brakuje jedzenia i leków. Bombardowane są budynki mieszkalne

Jak zaznacza Julia, także w Charkowie coraz poważniejszym problemem staje się brak jedzenia.

Jeden chleb przysługuje jednej osobie. Produktów mlecznych praktycznie nie ma. Dostawy do sklepów są wstrzymane. Większość aptek jest zamknięta. Nie można dostać leków. Mój ojciec jest cukrzykiem i nawet przy pomocy wolontariuszy nie udało się znaleźć dla niego insuliny

- relacjonuje. 

Ze względu na trudną sytuację 9 marca Julia wraz z córką bezpiecznie przedostały się do Odessy. 

- Każdego dnia jestem w kontakcie z krewnymi, którzy pozostali w Charkowie. W mieście nadal sytuacja jest bardzo trudna. Kontynuowane są naloty. Ludzie boją się wyjść po wodę - mówi dalej Julia.

Charków po rosyjskim atakuCharków po rosyjskim ataku Julia Chalenko

Jak zaznacza Julia, w Odessie istnieje aktualnie ryzyko atakiem od strony morza. "Nikt nie wie, czego oczekiwać" - pisze nam kobieta w wiadomości przesłanej w piątek wieczorem. 

"Mikołajów mocno trzyma obronę, więc na pewno czujemy się tu pewniej niż w Charkowie" - podkreśla.

Chersoń. Rosjanie strzelają w kierunku cywilów "dla rozrywki": Nie mają żadnych zasad

Jedna ze studentek Uniwersytetu Jagiellońskiego mieszka w pobliżu Chersonia. W pobliżu jej domu, który mieści się niedaleko lotniska, spadły jedne z pierwszych pocisków, które zasygnalizowały światu, że właśnie rozpoczęła się wojna.

Ogólna sytuacja na Ukrainie. Stan na 8 marca wieczorem, ale do dzisiaj nie ma wielkich zmianNajnowsze doniesienia z walk w Ukrainie.

3 marca okupanci przejęli kontrolę nad Chersoniem. Szef władz obwodu chersońskiego Hennadij Łahuta wezwał na Telegramie mieszkańców miasta, by pozostali w domach, ponieważ "Rosjanie okupują wszystkie dzielnice miasta i są bardzo niebezpieczni".

Więcej najnowszych informacji o sytuacji w Ukrainie przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Studentka pozostaje w kontakcie z dr Agnieszką Całek z Instytutu Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej UJ, która udostępniła nam relację z ich korespondencji.

Od ponad dwóch tygodni kobieta przebywa w prowizorycznym schronie w piwnicy jednego z domów. W Chersoniu wszystkie sklepy zostały splądrowane przez Rosjan. Miasto zmierza w kierunku katastrofy humanitarnej. Z najnowszych doniesień wynika, że brakuje także leków. Rosyjskie wojska miały splądrować asortyment aptek.

Rosjanie gwałcą i mordują. Także dla zabawy. Zabijają cywilów na ulicach, bo mogą

- pisze.

Jak zaznacza studentka, wielu ludzi boi się wyjść na zewnątrz, bo Rosjanie strzelają w kierunku cywilów "dla rozrywki". - Nie mają żadnych zasad - tłumaczy.

Informacje te potwierdza także bliski przyjaciel Julii, który przebywa obecnie w Chersoniu. - Mówi straszne rzeczy. Rosjanie rozstrzeliwują cywilów, którzy próbują opuścić miasto. Brakuje wody, prądu i ciepła. Ludzie są głodni - przekazuje Julia.

Chersoń to pierwsze miasto, które zdobyli Rosjanie na początku inwazji. Mer miasta apeluje o jak najszybsze utworzenie korytarza humanitarnego do ewakuowania ludności. "Potrzebujemy cudu, bez tego zginiemy" - napisał na Facebooku Ihor Kołychajew.

Do momentu publikacji tego tekstu wojsko rosyjskie nie zgodziło się na dostarczenie pomocy humanitarnej do regionu.

***

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy siły z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule:

Jak pomóc Ukrainie? Gazeta.pl łączy siły z PCPMGazeta.pl łączy siły z PCPM, by wspierać Ukrainę. Sprawdź, jak możesz pomóc

Więcej o: