Mariupol. Przepełnione kostnice i brak personelu. Ukraińcy chowają zmarłych w zbiorowej mogile

Wojna w Ukrainie przynosi kolejne ofiary. W Mariupolu nie ma już komu odprawiać ceremonii pogrzebowych, zmarłych jest zbyt wielu, a grabarzy i działających kostnic brakuje. Ofiary rosyjskiej agresji zdecydowano więc pochować w zbiorowej mogile.

Więcej na temat wojny w Ukrainie znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Sytuacja mieszkańców Mariupola jest dramatyczna. W oblężonym od ponad tygodnia ukraińskim mieście nie ma dostępu do pomocy humanitarnej, brakuje m.in. jedzenia, wody i podstawowych środków higieny. Ponadto przepełnione są kostnice i nie ma gdzie przetrzymywać zmarłych. Brakuje też personelu do organizacji pochówków. Dlatego władze zdecydowały się chować ofiary rosyjskich ataków w zbiorowych mogiłach. 

Zobacz wideo Zbombardowany przez Rosjan szpital dziecięcy w Mariupolu

Mariupol. Ukraińcy chowają ofiary w zbiorowej mogile

Do zbiorowej mogiły trafią ciała ofiar cywilnych i żołnierzy. Rozgłośnia Głos Ameryki podał, że zmarłych jest zbyt wielu - nie ma czasu ani personelu, który mógłby odprawiać ceremonie pogrzebowe. Ciał zalegających w kostnicach przez ostatnie tygodnie nikt nie odbierał.

Na cmentarzu wykopano rów długości 25 metrów. We wtorek trafiło tam 40, a w środę 30 ciał. Liczba ofiar, które tam spoczywają, rośnie tak szybko, że teraz trudno już ją precyzyjnie określić.

Procedura pochówku musi być bardzo szybka, ze względu na ryzyko kolejnych ofiar - miasto jest pod nieustannym ostrzałem.

Dmytro Kułeba z wizytą w USAPo rozmowie szefów MSZ Ukrainy i Rosji. "Czekają, aż się poddamy"

Rosjanie atakują cele cywilne w Mariupolu - szpitale, budynki mieszkalne, a ostatnio budynki politechniki.

W ataku na szpital dziecięcy, do którego doszło w środę, rannych zostało 17 osób, w tym dzieci, kobiety i lekarze, a trzy osoby zmarły, wśród nich dziecko - dziewczynka.

Rosjanie zbombardowali szpital w Mariupolu. 'Pod gruzem leżą rodzące kobiety i dzieci' [WIDEO]Rosjanie zbombardowali szpital."Pod gruzem leżą kobiety i dzieci"

Wołodymyr Zełenski: Kraj się rozpada, ludzie tracą dzieci

O niezwykle dramatycznej sytuacji miasta w każdym wystąpieniu mówi prezydent Ukrainy.

"Nie boję się [że Kijów zostanie oblężony - red.]. Czego się bać? (...) Najgorsze, co mogło się wydarzyć, już się wydarzyło. Mamy wojnę, Rosja przeciwko Ukrainie. Tak wielu ludzi już zginęło. Kraj się rozpada. Ludzie tracą dzieci" - powiedział w rozmowie z "Bildem" Wołodymyr Zełenski.

Ukraińcy stawiają opór, jednak brakuje im wsparcia militarnego, które chroniłoby Mariupol i inne miasta przed rosyjskimi bombami.

"Ale wierzymy w przyszłość. Nie poddamy się, nie oddamy naszej ziemi. Nie obchodzi mnie, gdzie ukrywa się wróg, ani jak blisko nas jest. Martwię się o nasz kraj, o zaopatrzenie w wodę, o żywność. W Mariupolu, Doniecku, Zaporożu, Melitopolu, Charkowie jest straszna sytuacja. Ludzie zostali bez wody i jedzenia. To, co dzieje się teraz w Mariupolu to katastrofa humanitarna" - stwierdził, jak cytuje Ukraińska Prawda, prezydent Ukrainy.

Władzie Ukrainy podają, że w mieście zginęło już 1200 cywilów.

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy sił z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule.

Jak pomóc Ukrainie? Gazeta.pl łączy siły z PCPMGazeta.pl łączy siły z PCPM, by wspierać Ukrainę. Sprawdź, jak możesz pomóc

Więcej o: