Dramat mieszkańców miasteczek pod Kijowem. "W dzień przed domem rozpalamy ognisko, żeby zagrzać wody i ugotować kaszę"

- Boimy się ostrzałów, boimy się o życie naszych dzieci - mówi Polskiemu Radiu mieszkanka podkijowskiej Buczy. Eksplozje, grasujące rosyjskie wojska, brak prądu i żywności - w takich warunkach od niemal dwóch tygodni żyją mieszkańcy miasta. Bucza jest częściowo zajęta przez siły rosyjskie.

Ukraińska poetka i dziennikarka Ołena Stepanenko, razem z mężem i siedmioletnim synem, od kilkunastu dni żyją w warunkach wojny - Już nie reagujemy, kiedy strzelają gdzieś daleko. Gorzej, jeśli wybuchy są blisko. Tak było dzisiejszej nocy. Spaliśmy w mieszkaniu na parterze w przedpokoju. W łazience położyliśmy dzieci, bo tam jest bezpieczniej. Strzelali strasznie. W końcu naszego osiedla stały dwa rosyjskie czołgi. Bardzo się baliśmy - relacjonuje mieszka Buczy.

Zobacz wideo Reporter Outriders o spotkaniu dziennikarzy z prezydentem Zełeńskim

Jak mówi, miasto jest zniszczone, budynki mieszkalne są ostrzeliwane - Wokół strzelają wszędzie. Sąsiednie budynki są całkiem zbombardowane. Nasz blok od strony ulicy cały jest podziurawiony. My chronimy się od strony podwórka. Tu jest lepiej - zaznacza.

Stepanenko: od dłuższego czasu w mieście nie ma ogrzewania i gazu

Okładka magazynu 'The Times' z mieszkanką Charkowa. Zdjęcie w tle - proukraińska demonstracja w Turcji."The Times": Brutalność rosyjskiej inwazji jest wyryta na twarzach ofiar

Ołena Stepanenko dodaje, że w mieście od długiego czasu nie ma ogrzewania i gazu. Są problemy z prądem. Zaczyna brakować żywności - Ubraliśmy się we wszystkie ciepłe rzeczy, które mieliśmy. W mieszkaniach panuje taka temperatura, jak na dworze. Nasz syn jest chory. Bardzo marzniemy. W dzień przed domem rozpalamy ognisko, żeby zagrzać wody i ugotować trochę kaszy. Ludzie jedzą to, co jeszcze zostało - opowiada.

Ołena Stepanenko podkreśla, że ewakuacja z ich miasta jest praktycznie niemożliwa.

Ewakuacja IrpieniaRosyjskie MON otwiera korytarze humanitarne. Znów zaczęli strzelać

Od początku rosyjskiej agresji mieszkańcy Buczy, podobnie jak sąsiadujących z nią Worzela i Hostomla, traktowani są przez starających się wedrzeć do Kijowa Rosjan, jak zakładnicy. Bucza, położona tuż przy północno-zachodnich przedmieściach ukraińskiej stolicy, liczy około 35 tysięcy mieszkańców.

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy sił z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule.

Więcej o: