Rosjanki dzwonią na ukraińską infolinię. "Czy tu się dzwoni, żeby sprawdzić, czy ktoś żyje?"

Rosjanki coraz częściej korzystają z ukraińskiej infolinii, próbując się dowiedzieć o los ich mężów, braci czy synów. Do materiałów z infolinii dotarli dziennikarze CNN. - Przepraszam! To nie jest nasza wina... Boimy się i nich, oni tego nie wybrali! - powiedziała jedna z dzwoniących kobiet z Rosji.

Jak podaje CNN, pozbawione kontaktu z mężami czy synami Rosjanki próbują dowiedzieć się na ukraińskiej infolinii, czy wśród żołnierzy wysłanych na wojnę są także ich bliscy. Numer telefonu aktywny jest od 24 lutego. Od tego momentu na infolinię wykonano ponad sześć tysięcy połączeń z Rosji, a w niektórych przypadkach także spoza Europy.

Zobacz wideo „Nasz Charków był pięknym miastem. Odbudujemy go i wrócimy do domu" [Gazeta.pl na granicy]

Wojna w Ukrainie. Rosjanie dzwonią na ukraińską infolinię. "Przepraszam! To nie jest nasza wina"

W rozmowie z CNN koordynatorka infolinii wspomina, że niektóre Rosjanki płakały i prosiły je o wybaczenie, a także o wybaczenie dla swoich bliskich, bo to nie jest "ich wojna". Do jednej z takich rozmów udało się dotrzeć dziennikarzom.

  • Kobieta: Czy tu się dzwoni, żeby sprawdzić, czy ktoś żyje?
  • Operator: Tak. Może pani podać mi dane osoby.

W tle słychać płacz kobiety, która podaje dane mężczyzny.

  • Operator: Kiedy straciłaś z nim kontakt?
  • Kobieta: Dawno temu.
  • Operator: Jak to dawno temu? Miesiąc, dwa?
  • Kobieta: Więcej niż dwa miesiące.

Tutaj padają kolejne dane osobowe. Następnie kobieta zaczyna zadawać pytania operatorowi.

  • Kobieta: Czy pan jest z Ukrainy?
  • Operator: Tak, jestem z Ukrainy.
  • Kobieta: Przepraszam! To nie jest nasza wina... Boimy się i nich, oni tego nie wybrali!

Przeczytaj więcej informacji z Ukrainy na stronie głównej Gazeta.pl.

Znak 'Z' na ulicy Petersburga"Z" staje się w Rosji prowojennym symbolem. Akcja "przeforsowana przez reżim"

"Wszyscy w Rosji boją się rozmawiać, boją się, że organy ścigania będą ich śledzić"

Jedno z połączeń zostało wykonane ze Stanów Zjednoczonych. Mieszkaniec Wirginii powiedział dziennikarzom CNN, że próbował dowiedzieć się czegoś o swoim kuzynie. Mężczyzna, który poprosił o anonimowość, znalazł zdjęcie z dowodu osobistego swojego bliskiego na internetowej platformie "Find Your Missing", na której pojawiają się dane schwytanych, rannych lub zabitych żołnierzy z Rosji wysłanych na wojnę w Ukrainie. 

- Wszystkie znaki wskazują na to, że najprawdopodobniej zginął w akcji, ale wciąż staramy się ustalić, gdzie można znaleźć jego ciało. (...) Rodzina z Rosji stara się, aby nikt się z nią nie kontaktował z zagranicy, ponieważ tam wszyscy są przerażeni. Wszyscy boją się rozmawiać, boją się, że organy ścigania będą ich śledzić - dodał anonimowo mieszkaniec USA.

Twórcy infolinii przyznają, że jej utworzenie ma na celu nakłonienie Rosjan do sprzeciwu wobec wojny w Ukrainie. Dzięki niej udało się jednak połączyć wiele rodzin, które dowiedziały się o losie swoich bliskich, którzy zginęli na wojnie lub zostali wzięci do niewoli.- Zaprosiliśmy ich, aby przyjechali na Ukrainę i spotkali się ze swoimi synami, ale jak dotąd żaden z nich nie zdecydował się na to - powiedział w rozmowie jeden z pracowników infolinii.

*******************

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy sił z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule.

Jak pomóc Ukrainie? Gazeta.pl łączy siły z PCPMGazeta.pl łączy siły z PCPM, by wspierać Ukrainę. Sprawdź, jak możesz pomóc

Specjalne wydanie po ukraińsku z najnowszymi informacjami z Ukrainy. Gazetę możesz pobrać bezpłatnie tutaj.

Więcej o: