Wojna w Ukrainie. Polski zakonnik z Mariupola: Miasto jest niemal wybite. Zmarłych nikt nie zabiera

Ojciec Paweł z Mariupola, proboszcz parafii pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Ukrainie w rozmowie z WP opisał skrajnie dramatyczną sytuację w Mariupolu. - Zabitych mieszkańców już nie da się policzyć. Zmarłych nikt nie zabiera, leżą przy drogach. Żywi siedzą w piwnicach, bez wody, jedzenia, energii. Nie wierzyłbym Ruskim w ani jedno słowo, strzelali do autokaru z cywilami - relacjonuje zakonnik.

Mariupol w obwodzie donieckim już w 2014 roku był miejscem walk. Wtedy separatyści próbowali opanować urząd miasta, jednak odstąpili od tego po kilku dniach. Aktualnie miasto jest oblężone przez rosyjskie wojsko. W niedzielę kilku zakonnikom udało się wyjechać z obleganego przez rosyjską armię Mariupola.

Władimir PutinWojna w Ukrainie. Prezydent Zełeński zapewnia: Nie ucieknę [PODSUMOWANIE]

Rosjanie nieustannie atakują Mariupol. "Miasto jest niemal wybite"

- Zabitych mieszkańców już nie da się policzyć. Nie wierzyłbym Ruskim w ani jedno ich słowo, bo strzelano nawet do autokarów z cywilami. Przy drogach leżą zabici ludzie - przekazał Wirtualnej Polsce ojciec Paweł z Mariupola, proboszcz parafii pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Mariuopolu.

- Miasto jest niemal wybite, w sensie zniszczonych i palących się domów, zabitych mieszkańców. Od kilku dni strzelano do nas ze wszystkich rodzajów broni, jaką mają Rosjanie. Żywi siedzą w piwnicach, bez wody, jedzenia i energii. Na ulicę nie da się wyjść, nie ryzykując życiem. Nie ma po co wychodzić, sklepy zostały już splądrowane - opowiada zakonnik.

Straty w Mariupolu są ogromne, zdjęcia zdewastowanego miasta są wstrząsające.

Wojna w Ukrainie. Mieszkańcy Mariupola ukrywają się w piwnicach

Wojna w Ukrainie rozpętana przez Władimira Putina trwa już 13. dobę. Rosyjskie wojsko atakuje obiekty cywile, domy mieszkalne i zwykłych, bezbronnych ludzi. Z dnia na dzień przybywa ofiar, ludzie ukrywają się w piwnicach, czekają na pomoc, próbują przetrwać.

- W piwnicach siedzi nawet po 100 osób. Jeśli komuś zostało trochę energii na podładowanie telefonu, to z jednego aparatu ocalałe osoby starają się wysyłać wiadomości o pomoc albo informację do rodziny, że jeszcze żyją. Ostatnio nie było już łączności - relacjonuje rozmówca WP.

- Widziałem ciała żołnierzy, ale także cywili, którzy próbowali wyjechać. Zmarłych nikt nie zabiera. Po trupach jeżdżą czołgi. Jest to zbrodnia i katastrofa, dla której opisania nie ma słów - mówi dalej ojciec Paweł.

*************

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy sił z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule.

Jak pomóc Ukrainie? Gazeta.pl łączy siły z PCPMGazeta.pl łączy siły z PCPM, by wspierać Ukrainę. Sprawdź, jak możesz pomóc

Specjalne wydanie po ukraińsku z najnowszymi informacjami z Ukrainy. Gazetę możesz pobrać bezpłatnie tutaj.

Więcej o: