Udało się! Lwy z Ukrainy bezpiecznie dotarły do poznańskiego zoo. "Są symbolem ocalenia życia"

W niedzielę 6 marca do zoo w Poznaniu dotarły kolejne zwierzęta ewakuowane z ogarniętej wojną Ukrainy. Dwa lwy z Odessy i jeden ze Lwowa są zestresowane trudną podróżą, ale znajdują się w dobrym stanie. Sytuacja była o tyle niebezpieczna, że ich transport utknął na polsko-ukraińskiej granicy na wiele godzin.

W czwartek 24 lutego o godzinie 3 polskiego czasu rosyjskie wojska zaatakowały Ukrainę. Żołnierze uderzyli zarówno z ziemi, jak i z powietrza. Ukraińska armia stawia twardy opór, ale sytuacja zmienia się z minuty na minutę. Na stronie głównej Gazeta.pl prowadzimy relację na żywo.

Poznańskie zoo przy ewakuacji zwierząt z Ukrainy współpracuje w porozumieniu z władzami miasta, a także przy wsparciu Głównego Lekarza Weterynarii i innych urzędów. Podczas transportu trzech kolejnych lwów pojawił się niespodziewany kłopot na przejściu granicznym. "Na granicy. Wiele godzin. Lwy zagrożone śmiercią. Zośka w traumie po ostrzelaniu nie opuści ich. Ucieka do Polski. Ale jeden człowiek, wbrew decyzji administracyjnej swojego szefa, uparł się, żeby pokazać, że lwów nie wpuści. Graniczny Lekarz Weterynarii w Korczowej" - relacjonowali sytuację zwierząt i ich opiekunki pracownicy poznańskiego zoo w sobotę na profilu placówki na Facebooku. 

Kolejne lwy bezpiecznie dotarły do zoo w Poznaniu

Rzeczniczka prasowa zoo Małgorzata Chodyła przekazała w rozmowie z TVN24, że zwierzęta zostały przetrzymane na granicy pomimo dopełnienia wszelkich formalności. Graniczny Lekarz Weterynarii w Korczowej uznał, że "przesyłka zwierząt nie spełnia przepisów dot. stanu zdrowotnego" i należy załatwić pełną dokumentację. Zgodnie z jego wolą zwierzęta miały zostać odesłane "do najbliższego punktu odpoczynku na terenie Ukrainy do czasu dopełnienia wszelkich formalności". Tłumaczył, że gdyby je wpuścił, to pomógłby Rosji wygrać wojnę przez łamanie prawa. 

Jak relacjonowała w rozmowie z OKO.press dyrektorka zoo Ewa Zgrabczyńska:

Powiedział, że w Kijowie działają wszystkie urzędy administracji państwowej, więc tam trzeba załatwić stosowne dokumenty i przywieźć oryginały na granicę. Budynek, w którym mielibyśmy to załatwić, jest zbombardowany. (...) To jest katastrofa, wyziębione zmęczone lwy z Zoyą, która narażała życie, żeby je uratować.

Ostatecznie zwierzęta udało się przywieźć do Poznania. Jak informowała TVN24 rzecznika zoo Małgorzata Chodyła - "Ewakuację zwierząt znów udało się przeprowadzić cudem, tym razem, był to też cud 'pospolitego ruszenia' i presji na urzędników".

"Po ogromnym stresie wojny i długim transporcie, mogą wreszcie odpocząć. Jeszcze niepewne swego losu, wycieńczone... A my łapiemy oddech. Zoja zostaje już w Polsce, wraz ze zwierzętami, wspólnie przeszła z nimi przez koszmar. A drużyna ratowników chwilę odpocznie i... Czas na wypracowanie procedury i dalsze działania" - czytamy na stronie zoo relację o tym, jak się czują ukraińskie lwy i ich opiekunka.

Współczesna arka Noego

Zoo w Poznaniu niemal od samego początku konfliktu w Ukrainie intensywnie pomaga w ratowaniu zwierząt z tamtejszych ogrodów zoologicznych i azylów. Nie tylko prowadzi zbiórki pieniędzy, leków i karmy dla zwierząt, przyjmuje ewakuowane zwierzęta pod swój dach. 3 marca do poznańskiego zoo przyjechało sześć lwów, sześć tygrysów, likaon i dwa karakale. Po tym, jak dotarły do polskiej placówki, dyrektorka Ewa Zgrabczyńska podkreślała, że nowi podopieczni:

Są symbolem ocalenia życia, którego wartość jest ogromną, szczególnie gdy na Ukrainie jesteśmy świadkami zbrodni wojennej, popełnianej na ludziach i zwierzętach.

"Po rozlokowaniu w zoo uratowane zwierzęta radzą sobie w różny sposób z traumą wojny: część statecznie i z godnością odpoczywa i odsypia, a część po poznańsku rojbruje, sprawdzając wytrzymałość leżysk i zabawek..." - piszą pracownicy zoo na Facebooku.

Należy dodać, że akcja poznańskiego ogrodu zoologicznego była naprawdę wyjątkowa i pełna szczęśliwych przypadków. Zagraniczne media nazwały ją wręcz "współczesną arką Noego". Po pierwsze, niezwykłym zbiegiem okoliczności wszystkie zwierzęta i pracownicy azylu w Kijowie przetrwali atak na miasto. Po drugie udało im się wysłać jedzenie i leki. Po trzecie udało się dowieźć zwierzęta mimo trwającego ostrzału w Ukrainie. Na pewnym etapie transport został otoczony przez rosyjskie czołgi - "Obrońcy Kijowa przeprowadzili transport przez linię okupanta" - informowało zoo. Podróż trwała sześć długich dni wypełnionych hukiem eksplozji i wystrzałów. Potem odprawa na polskiej granicy trwała co najmniej osiem godzin.

To ciągle nie koniec akcji ratunkowej ukraińskich zwierząt. W planach jest także zbiórka sprzętu i specjalistycznej karmy dla zoo we Lwowie. Szczegóły można znaleźć na tej stronie. Poza tym, potrzebne są także środki na doraźne utrzymanie zwierząt. Część z nich zostanie w Poznaniu, części zapewniono bezpieczne miejsca w azylach członków stowarzyszenia EARS na terenie Europy. Datki można wysyłać na konto Ogrodu Zoologicznego w Poznaniu. Wystarczy dopisać w tytule przelewu "Lwy z Kijowa":

Miasto Poznań Ogród Zoologiczny

ul.Kaprala Wojtka 3

61-063 Poznań

Swift BPKOPLPW

Nr IBAN: PL 98 1020 4027 0000 1602 1441 7713

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy sił z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule:

Jak pomóc Ukrainie? Gazeta.pl łączy siły z PCPMGazeta.pl łączy siły z PCPM, by wspierać Ukrainę. Sprawdź, jak możesz pomóc

Specjalne wydanie po ukraińsku z najnowszymi informacjami z Ukrainy. Gazetę możesz pobrać bezpłatnie tutaj

Więcej o: