Prorosyjska manifestacja w Belgradzie. "Serbia balansuje między aspiracjami a związkami z Rosją"

Kiedy na ulicach rosyjskich miast przeciwnicy Putina demonstrują przeciwko inwazji Rosji na Ukrainę, ulicami serbskiego Belgradu przeszła manifestacja prorosyjska. Serbia jest jedynym europejskim krajem, który nie nałożył sankcji na Moskwę i balansuje między zachodnimi aspiracjami a wielusetletnimi związkami z Rosją.

Tłum zwolenników Putina przeszedł od pomnika Cara Mikołaja II do ambasady Federacji Rosyjskiej. W tłumie widać było rosyjskie flagi i zdjęcia Władimira Putina. Wśród manifestujących znaleźli się rosyjscy motocykliści z klubu Nocne Wilki, znani ze związków z Putinem i walczący po stronie rosyjskiej podczas konfliktów o Krym i Donbas.

Jak tłumaczy Reuters, Serbia balansuje między europejskimi aspiracjami i partnerstwem z NATO a wielosetletnimi związkami - religijnymi, etnicznymi i politycznymi - z Rosją. "Dla wielu zwykłych Serbów wspomnienie bombardowań NATO na strategiczne obiekty w Serbii, by zakończyć wojnę na Bałkanach w latach 90., jest zbyt świeże" - czytamy.

Również w sieci nie trudno o porównania inwazji rosyjskiej do bombardowania NATO. O potępianiu przez Sojusz działań Rosji "identycznych" do tych, które sam popełniał, napisał m.in. dziennikarz Jeremy Scahill.

Na wpis odpowiedziała prof. Jelena Subotic. "To tak obraźliwe i nieprawdziwe, że zafałszowuje moje własne przeżycia. Mieszkałam w Serbii w czasie wojny NATO. Te bomby spadały na moje miasto. Możemy rozmawiać o etyce i uzasadnianiu interwencji z 1999 roku, ale zrównywanie jest po prostu całkowicie bezwstydne i nieprawdziwe" - napisała.

Temat szeroko komentuje również pochodząca z Sarajewa Arnesa Buljušmić-Kustura, badaczka ludobójstwa. "Odpowiednikiem dyskusji o bombardowaniu Serbii przez NATO bez kontekstu Bośni i Kosowa, byłaby rozmowa o bombardowaniu Drezna bez kontekstu Holokaustu i Auschwitz" - oceniła.

Serbia jedynym europejskim krajem bez sankcji na Rosję

Przed zbliżającymi się wyborami - zauważa Reuters - prezydent Aleksandar Vucic musi utrzymać poparcie obywateli zwróconych w stronę Rosji. W ostatnich dniach wielokrotnie przypominał, że Moskwa w ONZ popierała stanowisko Serbii - aby nie uznawać niepodległości Kosowa. 

Belgrad jest jedyną stolicą europejską (poza Mińskiem), która nie wprowadziła żadnych sankcji na Rosję. Jednocześnie prezydent w piątek mówił ukraińskiemu ambasadorowi w Serbii, że Belgrad szanuje prawo międzynarodowe i integralność terytorialną Ukrainy. Zadeklarował też gotowość do wysłania pomocy humanitarnej i przyjęcia uchodźców. Serbia potępiła też inwazję Rosji na Ukrainę na forum ONZ.

"Prorosyjscy protestujący zebrali się w Belgradzie przed pomnikiem Cara Mikołaja II (odsłoniętym podczas wizyty Putina w 2014 roku). Jeden z organizatorów powiedział, że jeśli Serbia wdroży sankcje, to na ulice wyjdzie ich dwa razy tyle" - relacjonuje Una Hajdari z Politico.

***

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy sił z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w poniższym artykule. 

Specjalne wydanie gazety po ukraińsku dla osób, które uciekają przed wojną. Możesz je pobrać bezpłatnie tutaj. 

Więcej o: